Trybunał znowu uzna niekonstytucyjność ustawy o Trybunale? Gdyby tylko posłowie czytali Bezprawnika…

Gorące tematy Państwo 04.08.2016
Trybunał znowu uzna niekonstytucyjność ustawy o Trybunale? Gdyby tylko posłowie czytali Bezprawnika…

Udostępnij

Marek Krześnicki

2 sierpnia był dniem pełnym emocji: Samsung zaprezentował Note’a 7, prezes Kurski przestał być prezesem (a może i nie?), a Trybunał Konstytucyjny zdecydował o połączeniu rozpoznawania skarg złożonych na najnowszą ustawę o Trybunale. I nie mam żadnych wątpliwości, że sędziowie orzekną o jej niekonstytucyjności. Dlaczego?

Przypomnijmy: 22 lipca Sejm uchwalił ostateczną wersję ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, która – wg przedstawicieli partii rządzącej – ma zakończyć spór wokół polskiego sądu konstytucyjnego. Ustawa przypadła do gustu prezydentowi, który, nie bacząc na trwający weekend, w sobotę 30 lipca złożył pod nią podpis. Opublikowana w poniedziałek ustawa wejdzie w życie dwa tygodnie później.

Chyba, że coś stanie na przeszkodzie jej wejścia w życie. Na przykład – rozpatrzenie skarg złożonych przez dwie grupy posłów oraz Rzecznika Praw Obywatelskich po myśli wnioskodawców. A zarzuty, trzeba przyznać są mocne: począwszy od błędów w procedurze legislacyjnej, po liczne naruszenia szeregu przepisów Konstytucji – zarówno w ocenie całokształtu ustawy, jak i poszczególnych jej zapisów.

Gdyby tylko posłowie czytali Bezprawnika…

Co więcej, zarzuty stawiane przez skarżących przynajmniej w części wydają się być zasadne (o czym niżej). A być może udałoby się tych błędów uniknąć, gdyby tylko posłowie PiS częściej zaglądali na Bezprawnika, gdzie już w kwietniu wskazywaliśmy (w odniesieniu do wcześniejszej wersji projektu, z której obecna iteracja czerpie pełnymi garściami), że:

taka właśnie jest ta nowelizacja – pełna sprzeczności, niechlujnie napisana i przede wszystkim napisana wbrew stanowisku Trybunału Konstytucyjnego, wyrażonego w marcu tego roku. Za ładnymi hasłami o rzekomym powrocie do rozwiązań sprzed konfliktu o Trybunał (czyli sprzed uchwalenia ustawy przez Platformę Obywatelską w czerwcu 2015 r.) kryją się lekko upudrowane rozwiązania przyjęte przez Prawo i Sprawiedliwość w grudniu zeszłego roku. Najbardziej krytykowane rozwiązania, dotyczące m.in. kolejności rozpatrywania spraw czy składu sędziowskiego, tylko nieco się zmieniły, a w praktyce stanowią powielenie kontrowersyjnych zapisów grudniowej nowelizacji. Nie muszę  w tym miejscu przypominać, że zapisy te zostały już w marcu uznane przez Trybunał za niezgodne z Konstytucją

Co zatem znajdziemy w uchwalonej 22 lipca przez Sejm ustawie, a co już było przedmiotem analizy pod kątem konstytucyjności ustaw?

Po pierwsze – rozpatrywanie spraw według kolejności wpływu. Nowa ustawa w art. 38 ust. 3 stanowi, że „Terminy rozpraw, na których rozpoznawane są wnioski, wyznaczane są według kolejności wpływu spraw do Trybunału„. Z pewnymi wyjątkami, wymienionymi kawałek dalej (np. dotyczącymi ustawy budżetowej czy ustawy o TK), ale zasada „co pierwsze to lepsze” po raz kolejny trafiła do ustawy.

Po drugie – wprowadzenie minimalnego terminu, po którym można rozpoznać sprawę. W nowej ustawie jest to termin nie krótszy niż 30 dni, licząc od dnia zawiadomienia o rozprawie. Mniej to niż 3 lub 6 miesięcy, które przewidywał poprzedni projekt, ale wciąż uniemożliwia szybką (jeśli jest taka konieczność) kontrolę konstytucyjności ustaw. Co więcej, jeśli podczas narady nad orzeczeniem w pełnym składzie co najmniej 4 sędziów złoży sprzeciw wobec kierunku rozstrzygnięcia, wówczas narada ulega odroczeniu na trzy miesiące, a w razie kolejnego sprzeciwu – o dalsze trzy miesiące. W ten sposób mniejszość może na wiele miesięcy zablokować rozstrzygnięcie popierane przez większość składu sędziowskiego.

Po trzecie – orzekanie co do zasady w pełnym składzie (w nowej ustawie – pełny skład to 11 sędziów). Najnowsza wersja ustawy o TK przewiduje, że pełen skład Trybunału jest wymagany jedynie w wymienionych rodzajach spraw – w tym ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, ale także wtedy, gdy wystąpi o to grupa 3 sędziów, lub gdy prezydent zwróci się do TK o zbadanie konstytucyjności ustawy przed jej podpisaniem. Trudno znaleźć zrozumienie, dlaczego badanie konstytucyjności ustawy „zwykłej”  (a przede wszystkim – już obowiązującej) podlega rozpoznaniu w składzie 5 sędziów, ale już ustawa przyjęta przez parlament, ale niepodpisana przez głowę państwa wymaga pochylenia się nad nią przez 11 sędziów.

Po czwarte – orzekanie większością 2/3 głosów członków składu orzekającego. Posłowie najwidoczniej w tym zakresie wzięli sobie do serca uwagi Trybunału (i Komisji Weneckiej) i w nowej ustawie orzeczenia zapadają zwykłą większością głosów.

Po piąte – wpływ innych władz (wykonawczej i ustawodawczej) na prace Trybunału. Przykładem tego jest rola Prokuratora Generalnego. Zgodnie z art. 61 ust. 6 nowej ustawy, zgodnie z którym „Nieobecność prawidłowo zawiadomionego Prokuratora Generalnego lub jego przedstawiciela na rozprawie nie wstrzymuje rozpoznania sprawy, chyba że z przepisów ustawy wynika obowiązek uczestnictwa w rozprawie„, zaś na podstawie art. 30 ust. 5 „W sprawach rozpoznawanych przez Trybunał w pełnym składzie uczestniczy Prokurator Generalny lub jego zastępca„. W ten sposób niestawiennictwo Prokuratora Generalnego mogłoby w sposób skuteczny sparaliżować prace Trybunału. Na ten fakt zwrócił uwagę w swojej skardze Rzecznik Praw Obywatelskich.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Innym przejawem naruszenia zasady równowagi i oddzielenia władzy sądowniczej od innych jest kwestia publikacji orzeczeń Trybunału. Do tej pory to prezes TK zarządzał publikację orzeczeń we właściwym dzienniku urzędowym. Nowa ustawa ceduje ten obowiązek na Prezesa Rady Ministrów, jednocześnie nie zakreślając terminu na publikację.

A to tylko część licznych niedoróbek w omawianym akcie prawnym. Nie ulega zatem wątpliwości, że przyjęta przez Sejm ustawa jest po prostu niekonstytucyjna. Pytanie nie brzmi zatem:

czy Trybunał uzna niekonstytucyjność ustawy o Trybunale?

tylko kiedy i jak to zrobi, i czy takie orzeczenie będzie uznane przez władzę ustawodawczą i wykonawczą. Jedno jest pewne: spór o Trybunał wcale – wbrew twierdzeniom strony rządowej – się nie zakończył. To dopiero początek.

19 odpowiedzi na “Trybunał znowu uzna niekonstytucyjność ustawy o Trybunale? Gdyby tylko posłowie czytali Bezprawnika…”

  1. Szkoda szczempić ryja…
    Tak długo, jak sędziowie są wybierani przez rządy, tak długo sądy i trybunały będą od rządów zależne. Sprawa TK to tylko pretekst do kolejnej nagonki na PiS, przed nimi był taki sam burdel w sądownictwie, po nich będzie taki sam.

  2. Jestem za tym, aby każda partia miała sędziego w trybunale. Liczba sędziów powinna zależeć od liczby posłów w sejmie.

    • Bzdura. A gdzie trojpodzial władzy? W Twojej idei zwycięska władza ma przewagę w sejmie, tworzy rząd i ma przewagę w trybunałe. To nie za dużo? A gdzie niezależność władzy sadowniczej? Niestety, jako społeczeństwo nie doroslimy jeszcze do demokracji.

      • Nie byłoby gorzej niż teraz. PO rządziło przez 8 lat i cały trybunał był ich. Dlatego moje rozwiązanie wydaje się bardziej demokratyczne.

        • Dziwna logika, która się słyszy od miesięcy… Bo za PO było tak i tak. Kurna, nie patrzymy, jak było za PO, nie bierzmy takiego punktu odniesienia! Odnosmy się do dobrych wzorców demokratycznych. A nie kulawa logika, „bo wcześniej było źle, to my też mamy prawo rządzić źle.”

          • Trzeba tak też patrzeć, niektóre decyzję obecnej ekipy są uzależnione od wyborów poprzedniej.

          • Nie chodzi o to kto kogo popiera tylko o niebezpieczneństo związane z monopolem w TK.

  3. „ale zasada „co pierwsze to lepsze” po raz kolejny trafiła do ustawy.”

    „W ten sposób mniejszość może na wiele miesięcy zablokować rozstrzygnięcie popierane przez większość składu sędziowskiego.” – a co w tym złego?

  4. Już mam przed oczami sytuację, gdy uwolniony trybunał będzie chciał wydać niekorzystny wyrok dla pewnych grup i po tajemniczym telefonie sędziowie zmienią zdanie :D

  5. Nie wiem skąd to dziwne przekonanie u autora artykułu że autorzy ustawy chcieli rzeczywiście rozwiązać problem. Oni z góry wiedzieli że ta ustawa jest niezgodna z Konstytucją.

    Problem jest inny, poważniejszy: Kaczyński nienawidzi Rzeplińskiego, trudno powiedzieć dlaczego. I jak ma to w zwyczaju – zrobi wszystko by Rzeplińskiego zniszczyć. A że przy okazji zniszczy demokrację i ustrój prawny państwa – guzik go to obchodzi

  6. Obecny reżim pis nie uznaje Konstytucji. Premier i prezydent mają przestrzegać tylko kodeks partyjny i wykonywać polecenia prezesunia.

  7. Trybunał Konstytucyjny to w zamierzeniach PO miał być hamulec dla działań PiS. Cóż , nie udało się. No chyba ze wierzymy w niezawisłość sędziów ….

  8. to nie jest początek – chyba że początek końca. nie jestem fanem rozegrania tego przez PiS ale fakty są takie albo uda się coś wreszcie zrobić ze złym ( i skorumpowanym ) sądownictwem teraz – albo mamy kolejne 20 lat marazmu gospodarczego i gospodarki typu portugalsko -greckiego
    No i zupełnie nie wiem jak można dukającego Rzeplińskiego uznawać za autorytet prawny – to dopiero jest zagadka socjologiczna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *