Jedziesz na urlop podczas epidemii koronawirusa, więc musisz podać, gdzie się wybierasz. Czy pracodawca może zażądać takiej informacji?

Praca dołącz do dyskusji (22) 16.07.2020
Jedziesz na urlop podczas epidemii koronawirusa, więc musisz podać, gdzie się wybierasz. Czy pracodawca może zażądać takiej informacji?

Edyta Wara-Wąsowska

Do nietypowej sytuacji doszło w KGHM. Firma chce, by pracownicy, którzy wybierają się na urlop wypoczynkowy, informowali pracodawcę o tym, gdzie się wybierają. Zdaniem związkowców taki wymóg łamie przepisy prawa. KGHM powołuje się z kolei na konkretne przepisy Kodeksu pracy. Czy takie żądanie jest w ogóle zgodne z prawem?

Urlop wypoczynkowy: czy podanie miejsca pobytu może być obowiązkiem pracownika?

W dobie epidemii koronawirusa urlopy wypoczynkowe wyglądają inaczej niż zazwyczaj. Warto na przykład pamiętać, że tarcza antykryzysowa 4.0 umożliwiła pracodawcom wysłanie zatrudnionych na przymusowy urlop – chociaż wyłącznie pod pewnymi warunkami.

Krok dalej postanowiły pójść władze KGHM, co zresztą spotkało się z mocnym sprzeciwem związku zawodowego. Zgodnie z zarządzeniem KGHM pracownicy, którzy jadą na urlop wypoczynkowy, mają podać miejsce pobytu. Za niepodanie adresu (lub wprowadzenie pracodawcy w błąd, czyli podanie nieprawdziwej informacji) firma miałaby móc nałożyć na pracowników kary porządkowe, a nawet – zwolnić z pracy. Zdaniem związkowców takie żądanie jest niedopuszczalne i nie ma podparcia w żadnych przepisach. Związkowcy złożyli już skargę do Państwowej Inspekcji Pracy.

Jak swoją decyzję tłumaczą władze KGHM? Zarząd powołuje się na obowiązek pracodawcy, jakim jest ochrona pracowników przed zakażeniem się koronawirusem (a tym samym ochrona zdrowia i życia). Dodatkowo celem takiego zarządzenia ma być ochrona miejsc pracy i niedopuszczenie do strat finansowych, jakie mogłoby wywołać rozprzestrzenienie się koronawirusa na terenie zakładu.

Jak to wygląda w praktyce? Jeśli pracownik, który jedzie na urlop wypoczynkowy, poda miejsce pobytu, pracodawca ma szansę sprawdzić, czy zatrudniony nie wybrał się w rejon ogniska epidemii. Jeśli tak by było, po powrocie z urlopu miałby możliwość skierowania go do pracy zdalnej, dzięki czemu unika w ten sposób ryzyka zakażenia innych pracowników (jeśli urlopowicz sam został zakażony podczas wyjazdu).

Spółka ostatecznie wycofała się tylko z dwóch zapisów. Nie będzie nakładała na pracowników kar porządkowych, dodatkowo urlopowicze, którzy nigdzie nie wyjeżdżają, nie muszą podawać miejsca pobytu.

Co istotne, także inne firmy chcą

Czy takie rozwiązanie jest zgodne z prawem?

Z jednej strony pracodawca faktycznie ma prawo minimalizować ryzyko zakażeń koronawirusem w swojej firmie – i ze względu na zdrowie pracowników, i interesy firmy. Wydaje się jednak że mimo tego pracodawca nie powinien zmuszać do tego pracownika, a podanie informacji o miejscu pobytu powinno być dobrowolne. Jeśli z kolei firma chce wprost pytać pracowników o to, gdzie dokładnie spędzą urlop, powinna podać dobre uzasadnienie (np. zatrudniony ma kontakt z wieloma klientami podczas wykonywania obowiązków zawodowych itd.).

Należy pamiętać, że wymuszanie na pracownikach podawania informacji o miejscu odbywania urlopu może być uznane za zbyt dużą ingerencję w prywatność zatrudnionych. Pracodawcy powinni zatem przede wszystkim dążyć do konsultacji z pracownikami i wypracowaniem zasad w atmosferze wzajemnego zrozumienia.