- Home -
- Codzienne -
- Projektowana ustawa o kryptowalutach ma zarżnąć polskie firmy nowym podatkiem
Projektowana ustawa o kryptowalutach ma zarżnąć polskie firmy nowym podatkiem
Rynek kryptowalut w Polsce potrzebuje regulacji. Problem w tym, że nie powinny oznaczać zatopienia rodzimych firm działających w tej branży za pomocą jakichś absurdalnie wysokich opłat. Tymczasem właśnie z takiego założenia wychodzi projektowana ustawa o kryptowalutach. Jej pomysłodawcy chcą pobierać aż 0,5 proc. przychodów firmy.

Uderzanie wyłącznie w krajowych przedsiębiorców to naprawdę kiepski pomysł niezależnie od branży
Nie jest żadną tajemnicą, że nie jestem specjalnym entuzjastą kryptowalut jako takich. Ot, kolejne dobro czysto spekulacyjne bez większej wartości dla ogółu społeczeństwa i perspektyw na jej uzyskanie. Nie zmienia to faktu, że przygotowywana ustawa o kryptowalutach zawiera pewne niepokojące mechanizmy o charakterze czysto fiskalnym. Jak bowiem inaczej nazwać pomysł pobierania od krajowych dostawców usług w zakresie kryptoaktywów opłaty sięgającej aż 0,5 proc. przychodów?
O tym kłopotliwym elemencie projektu wspomnianej ustawy poinformował za pomocą swojego profilu w serwisie LinedIn Artur Bilski z Binance.
Przypomnijmy: przychód to łączną wartość ze sprzedaży towarów oraz usług jeszcze przed uwzględnieniem kosztów
Czy rzeczywiście jest aż tak źle? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy bezpośrednio w treści przywołanego przepisu.
Jak należy rozumieć tak skonstruowany przepis? Rzeczywiście krajowe firmy zajmujące się usługami związanymi z kryptowalutami będą musieli co roku płacić specjalną daninę. Wyniesie ona 0,5 proc. ich przychodów z tytułu tej konkretnej działalności. Podstawą do ich ustalenia będzie średnia z trzech ostatnich lat obrotowych, oczywiście pomijając rok, w którym trzeba ją zapłacić. Pomysłodawcy projektu stosują także minimalną wysokość daniny w wysokości 750 euro, na wypadek uzyskiwania przez daną firmę bardzo niskich przychodów.
Nie sposób nie zadać sobie pytania o to, czemu właściwie taka danina miałaby służyć. Odpowiedzi na nie próżno szukać w uzasadnieniu do projektu. Długi akapit poświęcony art. 41 skupia się wyłącznie na technicznych aspektach tego, jak taka danina miałaby działać. Pozostaje nam więc sama treść kłopotliwego przepisu. Chodzić ma o "pokrycie kosztów nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów". Odpłatność tej wpłaty śmiało możemy zakwestionować. Mamy więc do czynienia z de facto podatkiem obrotowym.
Ustawa o kryptowalutach w proponowanym kształcie praktycznie wypycha krajowe firmy z Polski
Projektowana ustawa o kryptowalutach rzeczywiście zawiera rozwiązanie bliźniacze względem tego, które znajdziemy w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi, które dotyczy domów maklerskich. Artur Bilski zwraca jednak uwagę na istotne różnice w sytuacji pomiędzy maklerami a branżą krypto. Akcentuje także spodziewane skutki przyjęcia takich przepisów.
Czemu wszystkie usługi miałby być świadczone z zagranicy? To bardzo proste. Mówimy o branży wyjątkowo mobilnej i z definicji wykorzystującej nowoczesne technologie. Absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, by przenieść działalność w niemalże dowolne miejsce na planecie. Tym samym, jeśli polska ustawa o kryptowalutach wprowadziłaby drakońską daninę nieobowiązującą nigdzie indziej, to branża się po prostu przeniesie. W najgorszym wypadku zaś rolę polskich firm przejmie ich zagraniczna konkurencja.
Warto się przy tym zastanowić, po co właściwie branża ma pokrywać koszty nadzoru nad rynkiem kryptowalut. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby dofinansowanie bezpośrednio z budżetu państwa, adekwatne do rzeczywistych potrzeb instytucji kontrolnych.
Nie ma się co oszukiwać: ustawa o kryptowalutach w takiej formie zakrawa niemalże na sabotaż. Trudno byłoby się doszukać potrzeby stosowania tak surowej regulacji oraz jakichkolwiek korzyści z niej płynących. Pozostaje mieć nadzieje, że Ministerstwo Finansów albo zrezygnuje wprowadzenia danin w całości, albo przynajmniej zastąpi przychód dochodem.
zobacz więcej:
24.03.2026 22:27, Filip Dąbrowski
24.03.2026 22:11, Filip Dąbrowski
24.03.2026 21:52, Marcin Szermański

Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
24.03.2026 20:11, Rafał Chabasiński
24.03.2026 19:41, Mateusz Krakowski
24.03.2026 19:25, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 12:17, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 12:06, Aleksandra Smusz
24.03.2026 11:56, Mateusz Krakowski
24.03.2026 11:47, Rafał Chabasiński
24.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz

























