Naprawienie szkody może obejmować także późniejsze jej następstwa, czyli utracone korzyści. Ich wykazanie wiąże się jednak z pewnymi trudnościami

Codzienne Prawo dołącz do dyskusji (12) 28.03.2020
Naprawienie szkody może obejmować także późniejsze jej następstwa, czyli utracone korzyści. Ich wykazanie wiąże się jednak z pewnymi trudnościami

Joanna Majkowska

W przypadku nienależytego wykonania umowy czy popełnienia czynu zabronionego konieczne jest naprawienie wyrządzonej szkody. Bardzo często pojawiają się wówczas dwa pojęcia – szkody rzeczywistej i utraconych korzyści. 

Szkoda rozumiana jest jako uszczerbek w sferze majątkowej lub niemajątkowej. Może polegać na utracie czy zmniejszeniu aktywów albo powstaniu lub zwiększeniu pasywów. W przypadku odpowiedzialności odszkodowawczej zgodnie z artykułem 361 Kodeksu cywilnego:

§ 1. Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.

§ 2. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Na podstawie powyższego przepisu można więc zauważyć, że w prawie wyróżnia się dwie rodzaje szkody – szkodę rzeczywistą (damnum emergens) oraz utracone korzyści (lucrum cessans).

Czym jest szkoda rzeczywista?

Szkoda rzeczywista polega na zmianie stanu majątkowego poszkodowanego poprzez zmniejszenie zysków albo zwiększenie obciążeń. Ustalenie jej wysokości z reguły będzie więc polegać na porównaniu majątku sprzed i po zaistnieniu szkody. Znaczenie przy wykazaniu jej wielkości mają tu więc chociażby rachunki czy faktury. Przykładowo, w przypadku uszkodzenia maszyny wykorzystywanej w przedsiębiorstwie, rzeczywistą szkodą będą koszty jej naprawy.

Znaczenie mają także utracone korzyści

Czym innym są natomiast utracone korzyści. Nie powstają one bowiem w momencie zaistnienia zdarzenia wyrządzającego szkodę, ale są jego następstwem. Najprościej mówiąc, są to korzyści, które dana osoba mogłaby osiągnąć, gdyby szkoda nie nastąpiła.

Odnosząc się do przykładu uszkodzonej maszyny, będą to zyski, które z dużym prawdopodobieństwem przedsiębiorstwo mogłoby wypracować, korzystając z urządzenia. Podobnie w przypadku uszkodzenia pojazdu dostawczego utraconą korzyścią będą zarobki, których przedsiębiorca nie osiągnie w czasie, gdy nie będzie mógł korzystać z samochodu w swojej pracy.

Wykazanie utraconych korzyści może rodzić problemy

Szkoda w postaci utraconych korzyści ma charakter hipotetyczny. Jej wykazanie związane jest z większymi trudnościami – nie da się bowiem udowodnić, że na pewno taka korzyść zostałaby osiągnięta. Z drugiej strony jeśli już szkoda zaistniała, powinna zostać naprawiona w pełni, a nie tylko z ograniczeniem do szkody rzeczywistej.

W orzecznictwie przyjmuje się więc, że konieczne jest wykazanie z dużym prawdopodobieństwem, że utrata takiej korzyści rzeczywiście nastąpiła. Osoba ubiegająca się o odszkodowanie ma więc za zadanie wykazać, że gdyby dane zdarzenie nie miało miejsca, to w świetle doświadczenia życiowego można przyjąć, że  korzyść zostałaby osiągnięta. Z tego powodu każdy przypadek musi być oceniany indywidualnie i podlega oszacowaniu stopnia utraconych korzyści. Środków umożliwiających wykazanie utraconych korzyści jest dużo. Jedną z najczęściej stosowanych praktyk jest wskazanie poziomu dochodu przed i dokonaniem danego czynu niedozwolonego.

Utracone korzyści to jednak nie to samo co utracone szanse

Utracone korzyści nie mogą być jednak mylone z samą szansą, by takie korzyści osiągnąć. Najprościej wytłumaczyć to na przykładzie konkretnej sprawy. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 lutego 2016 roku (II CSK 172/15) orzekał w sprawie dewelopera, który zlecił firmie budowlanej zaprojektowanie i budowę nieruchomości. Zamierzał odsprzedać ją z zyskiem, ale błędy projektowe sprawiły, że wartość nieruchomości była niższa.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że w tej sytuacji również pojawiły się utracone korzyści. Sąd Najwyższy był jednak innego zdania. W wyniku błędów projektowych deweloper stracił jedynie szansę sprzedania nieruchomości z zyskiem. Aby więc domagać się zwrotu utraconych korzyści, musiałby najpierw rzeczywiście sprzedać nieruchomość po niższej cenie niż zakładał, a nie żądać tego jeszcze przed sfinalizowaniem transakcji.

Podobnie w przypadku niezgodnego z prawem rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia. Utraconą korzyścią może być w tej sytuacji wynagrodzenie, które pracownik uzyskałby, pozostając w stosunku pracy. Jeśli natomiast twierdzi, że utraconą korzyścią jest nieuzyskanie zatrudnienia po bezprawnym rozwiązaniu stosunku pracy, to zdaniem sądu musi dowieść, że o podjęcie takiej pracy czynił starania zakończone niepomyślnie z uwagi na sposób rozwiązania poprzedniej umowy o pracę. Innymi słowy – utracone korzyści muszą być wysoce prawdopodobne i ściśle związane ze zdarzeniem powodującym szkodę (bezprawnym rozwiązaniem umowy o pracę).