Gotowy bat na polityków
O planowanej ustawie zakazującej kłamstw polityków pisaliśmy już w październiku 2024 roku. Zgodnie z inicjatywą wszelkie polityczne kłamstwa składane podczas kampanii wyborczych mają być zdelegalizowane, a "politycy będą mieli 14 dni na wycofanie swoich fałszywych oświadczeń". Jeśli dany polityk nie wyrazi skruchy i nie sprostuje swoich wcześniejszych słów, zostanie karnie odsunięty od polityki na okres 4 lat. Coś pięknego!
Rząd Walii, nieco ponad 3-milionowego kraju wchodzącego w skład Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, planował wprowadzić postulowane zmiany jeszcze przed najbliższymi wyborami, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Jak możemy przeczytać na anglojęzycznym portalu theconversation.com, w Walii panuje powszechna zgoda co do tej bezprecedensowej inicjatywy, która została już przeforsowana przez pierwszy etap w tutejszym parlamencie.
Przed nią jeszcze jednak kilka kroków i - nawet jeśli przejdzie dalej i zostanie ostatecznie uchwalona - nie będzie gotowa na tegoroczne wybory w maju. Jak pisze theconversation.com i brytyjskie BBC, może ona wejść w życie nie wcześniej niż w 2030 roku, kiedy mają odbyć się kolejne wybory parlamentarne w Walii.
W polskich mediach zgodna cisza
Co prawda do wejścia ustawy w życie jeszcze daleka droga, ale sam fakt, że wciąż się o niej debatuje i że nie została wyśmiana i odrzucona już na samym początku, o czymś świadczy. Praworządność, patriotyzm, sumienność, czy może po prostu kręgosłup moralny walijskich elit? Możliwe.
O czymś świadczy też zastanawiająca cisza w polskich mediach, również (a może raczej przede wszystkim) tego głównego nurtu. W sieci można znaleźć sporo artykułów na temat propozycji kar dla walijskich polityków, ale z 2024 roku. Biorąc pod uwagę tylko najnowsze doniesienia ze stycznia 2026, w polskim internecie natknąłem się na forsowane zmiany na... Facebooku i Instagramie, podczas gdy mainstreamowe media milczą. Ciekawego dlaczego?
Ciekawe również, jak realizacja podobnego pomysłu wyglądałaby w polskim Sejmie. Chyba nie ma nic gorszego niż to, jak polscy politycy mówią jedno przed wyborami, a robią drugie już po ich wygraniu. No może jest coś jeszcze bardziej dołującego - obywatele, którzy kolejny raz dają się nabrać na te same sztuczki tych samych polityków różnych opcji politycznych.
Takie prawo w Polsce bardzo by się przydało - i to nie tylko na czas wyborów. Co prawda, jak donosi BBC, niektórzy politycy z Walii ostrzegają, że postulowane zmiany mogą "ograniczyć wolność słowa", a kształt ustawy musi zostać odpowiednio dopieszczony, aby nie uchwalić "złego prawa", więc być może projekt wymaga jeszcze pewnych zmian. Na to Walijczycy mają jednak aż 4 lata.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj