Nawoływania o przesunięcie wejścia w życie KSeF na tydzień przed terminem robią się coraz bardziej desperackie
Pod koniec roku na wejście w życie obowiązku korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur miało być gotowych jedynie 45 proc. dużych i średnich firm. Tak wynikałoby z listopadowego badania przeprowadzonego przez Biostat dla Grant Thornton. Co interesujące: wyniki nie zmieniły się zbytnio od 2024 r. Na co właściwie przedsiębiorcy czekają? Można domniemywać, że wielu z nich wychodzi z założenia, że może jednak politycy przełożą start nowego obowiązku.
W tym momencie należy wyraźnie zaznaczyć, że taki obrót spraw jest już praktycznie niemożliwy. Wiceminister finansów Jarosław Neneman wyraźnie potwierdził, że KSeF tym razem wystartuje zgodnie z przyjętym harmonogramem.
Mamy przeprowadzone testy, mamy stosowne poświadczenia bezpieczeństwa, system jest postawiony, działa sprawnie i testowany jest na bieżąco. To ruszy od pierwszego lutego, więc jest taka trochę narracja niektórych, że "skoro raz przełożyli, to pewnie jeszcze raz przełożą". Nie, nie przełożą.
Nie da się przy tym ukryć, że im bliżej 1 lutego, tym częściej słychać nawoływania ze strony przedsiębiorców i polityków, by jednak takiego przesunięcia dokonać. Przypomnijmy: w grudniu Związek Przedsiębiorców i Pracodawców apelował do rządu o korektę harmonogramu, twierdząc, że "Obecny kształt systemu, tempo jego wdrażania oraz skala niewyjaśnionych ryzyk stwarzają realne zagrożenie dla ciągłości działalności wielu firm". Teraz organizacji wtóruje Konfederacja. W krytyce KSeF ze strony wicemarszałka Krzysztofa Bosaka wybrzmiewa także obawa o bezpieczeństwo firmowych danych.
Wspominaliśmy już na Bezprawniku o tym, jak to o KSeF robi się coraz głośniej. Nie powinno to w zasadzie dziwić, zważywszy na charakter reformy. Niestety przy okazji narasta szum informacyjny i szeroko rozumiana dezinformacja. Organy podatkowe robią, co mogą, by rozwiać obawy przedsiębiorców. Organizowały na przykład w ten weekend drzwi otwarte w urzędach skarbowych. Brakuje jednak większego zaangażowania na szczeblu medialnym i ogólnopolskim.
W całym tym chaosie warto sobie zadać pytanie: co właściwie może się stać, gdy KSeF już ruszy? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że duża część najgłośniej wyrażanych obaw jest bezpodstawna. Powód jest prosty: o ile KSeF ruszy zgodnie z planem, o tyle możemy się w przyszłości spodziewać przesunięcia dużo ważniejszego terminu.
Krytycznych błędów raczej nie będzie, te mniej poważne załata się w pierwszych tygodniach
Zacznijmy o rzekomej awaryjności KSeF. Gdybyśmy mieli do czynienia z krytycznymi błędami, to przy całej medialnej uwadze dotyczącej systemu, usłyszelibyśmy o nich już dawno. To o tyle ważne, że poprzednim razem – w styczniu 2024 r. – rzeczywiście przesunięto wejście w życie obowiązku korzystania z KSeF właśnie z tego powodu.
Może się jednak stać tak, że pierwsze firmy korzystające z KSeF będą się mierzyć z awariami o mniejszej dolegliwości, które dotykają przede wszystkim ich samych. Warto wspomnieć, że system jest testowany i rozwijany już od lat. Na doprowadzenie go do stanu funkcjonalności Ministerstwo Finansów miało ponad rok. Trzeba przy tym przyznać, że środowisko testowe Aplikacji Podatnika KSeF 2.0 zostało udostępnione podatnikom stosunkowo późno, bo dopiero 3 listopada 2025 r. To szczególnie istotne z punktu widzenia terminu obowiązkowego wdrożenia systemu przez mniejszych podatników, którzy niekoniecznie korzystają z dedykowanego zewnętrznego oprogramowania. Małe i średnie firmy zaczną korzystać z KSeF 1 kwietnia.
Jeśli więc start początki KSeF będą obfitowały w problemy techniczne, które nie spowodują załamania całego systemu, to najprawdopodobniej czeka nas dokładnie to samo, co w przypadku każdej innej nieudanej premiery nowego oprogramowania. Obsługa informatyczna KSeF będzie przez pierwsze dni i tygodnie desperacko starała się łatać wszelkie możliwe błędy.
W tym momencie należałoby także przypomnieć o problemach KSeF z poważnymi lukami bezpieczeństwa. To właśnie w nich tkwi potencjalne zagrożenie dla firmowych danych. Pojawiły się także wątpliwości dotyczące współpracy Ministerstwa Finansów z zewnętrznymi firmami, co gorsza pochodzącymi z zagranicy. Resort zarzeka się, że nikt niepowołany nie będzie miał dostępu do naszych faktur, ale nie przedstawił do tej pory konkretnych gwarancji. Akurat ten aspekt sprawy może potęgować brak zaufania przedsiębiorców do systemu.
KSeF wejdzie w życie zgodnie z harmonogramem, ale nie jestem pewien, czy rządzący nie przesuną wejścia w życie kar
Na co dzień o wiele bardziej problematyczny może się okazać aspekt prawny reformy. Nie ma się co oszukiwać: sytuacja pod tym względem odbiega od ideału. Wciąż znajdziemy w przepisach rozwiązania w najlepszym wypadku niepraktyczne, które budzą wątpliwości wśród ekspertów i podatników. Przykładem może być kwestia podwójnej daty wystawienia faktury, którą najpierw utworzono w którymś "awaryjnym" trybie KSeF, a następnie przesłano ją do systemu. Trzeba także wytknąć brak angażowanie w czynności związane z KSeF tych podmiotów, które teoretycznie nie powinny mieć absolutnie nic wspólnego z fakturowaniem. Przykładem mogą być zwolnieni z VAT czy prowadzący działalność nierejestrowa.
Wszystko to jednak na razie nie ma większego znaczenia. Pierwszy rok z obowiązkowym KSeF będzie tak naprawdę powszechnymi beta testami systemu. Mam na myśli nieobowiązywanie kar aż do 1 stycznia 2027 r. Do tego czasu organy podatkowe mają pomagać i informować, zamiast karać.
Termin ten wydaje się dużo bardziej elastyczny, niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. Przesunięcie początku egzekwowania kar za naruszanie KSeF-owych obowiązków nie wiąże się z większymi kosztami. Jeżeli system zadziała zgodnie z założeniami Ministerstwa Finansów i przedsiębiorcy się do niego przyzwyczają, to nie będzie takiej potrzeby. Jeśli jednak start systemu będzie nieudany, a podatnicy będą dostatecznie wściekli na rządzących, to widzę spore pole do manewru na kolejną "zdecydowaną interwencję" premiera.
W roku 2027 odbędą się wybory parlamentarne. Koalicji nie stać na antagonizowanie ważnej części swojego elektoratu w absolutnie krytycznym momencie. Przesunięcie kar za KSeF na 2028 r., albo na przysłowiowe święte nigdy, to idealny wręcz materiał na obietnicę wyborczą, którą stosunkowo łatwo będzie zrealizować. Wydaje się więc, że możemy spać spokojnie.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj