Wpłatomaty się nie zacinają, ale jeśli już, to z rozmachem
Przypomina mi się sytuacja sprzed wielu lat. Udawałem się na zakupy do jednego z hipermarketów, a w przedsionku sklepu zauważyłem żywo gestykulującego i krzyczącego do telefonu mężczyznę. Gdyby był to Włoch albo Hiszpan, to nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, ale był to Polak. A Polacy zwykle nie zachowują się w taki sposób, o ile nie stało się coś złego.
Pan w średnim wieku nie przebierał w słowach i chyba był słyszany na całym obiekcie. Ominięcie go trwało może tylko kilka sekund, ale i tak usłyszałem, że wsadził do wpłatomatu sporą gotówkę, lecz system jej nie zauważył. Pozostał bez niczego – system wciągnął gotówkę, ale nie wprowadził jego pieniędzy na konto. Pozostało mu tylko wykonanie telefonu na infolinię w celu zgłoszenia reklamacji.
Wtedy myślałem, że facet musiał mieć niesamowitego pecha, a takie sytuacje zdarzają się raz na milion. Aż kolega z klasy nie miał podobnego przypadku.
Sprzedał samochód, stracił pieniądze
Ów kolega był na etapie zmiany samochodu. W miarę szybko sprzedał Hondę Accord z niezawodnym silnikiem V-TEC 2.0, a o ile dobrze pamiętam, to dostał za niego wówczas ok. 20–30 tysięcy złotych. Po transakcji stwierdził, że woli trzymać pieniądze na swoim koncie bankowym, gdyż «tak jest bezpieczniej». Nie poszedł jednak z gotówką do banku, a do… wpłatomatu.
I to był błąd.
Możliwe, że dysponował zbyt dużą gotówką dla systemu, a może awaria miała miejsce z innego powodu. Tak czy owak, wpłatomat pieniądze przyjął, ale na jego koncie nie pojawiła się informacja o ich wpłynięciu. Dobrze, że były to już czasy, gdy w smartfonach niemal każdy miał już aplikację bankową i mógł sprawdzić saldo. Po latach nie pamiętam, czy dostał z wpłatomatu wydruk, ale możliwe, że nie – lub dostał z informacją o… zerowej wpłacie. Jak się okazuje, wpłatomaty potrafią być wyjątkowo kapryśne – nie tylko "zjadają" gotówkę, ale mogą też zatrzymać banknoty podejrzane o nieautentyczność, i to zupełnie legalnie na mocy zarządzenia Prezesa NBP.
W każdym razie ile wsadził, tyle stracił: cała gotówka za Hondę przepadła.
Miesiąc czekania na decyzję
Naturalnie kolega zgłosił reklamację telefonicznie, jeszcze stojąc przy wpłatomacie. Usłyszał wówczas, że bank ma aż… do 30 dni czasu na rozpatrzenie reklamacji. Koniec końców odzyskał 100% utraconej gotówki, ale stracił sporo nerwów, a sytuacja była niewątpliwie bardzo stresująca. Warto przy tym wiedzieć, że procedura reklamacyjna w banku jest jedną z korzystniejszych dla klienta – jeśli bank nie dotrzyma 30-dniowego terminu, reklamację uznaje się za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta.
Dlatego tym bardziej unikam wpłatomatów, a jeśli już z nich korzystać, to z nieporównywalnie mniejszą gotówką. Niedawno opisywany przypadek klienta mBanku, któremu wpłatomat Euronet "zjadł" 800 zł, pokazał, że brak wydruku z urządzenia może skutkować odrzuceniem reklamacji – dlatego zadbanie o dokumentację jest kluczowe. Aby reklamacja dotycząca awarii wpłatomatu i straconych pieniędzy mogła zostać pozytywnie rozpatrzona, zadbaj o:
- wydruk z wpłatomatu informujący o niezrealizowaniu transakcji,
- szczegółowe dane zdarzenia (lokalizacja i adres wpłatomatu, godzina wystąpienia awarii, kwota transakcji itp.),
- potwierdzenie awarii u operatora wpłatomatu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj