- Bezprawnik -
- Moto -
- Rysa, której nie było, i kilka tysięcy złotych blokady. Tak wypożyczalnie za granicą zarabiają na turystach
Rysa, której nie było, i kilka tysięcy złotych blokady. Tak wypożyczalnie za granicą zarabiają na turystach
Rezerwacja przez internet trwa trzy minuty, a cena na ekranie wygląda jak okazja. Prawdziwy koszt wynajmu samochodu za granicą wychodzi jednak zwykle dopiero przy ladzie na lotnisku albo kilka tygodni po powrocie, gdy na wyciągu z karty pojawia się obciążenie za rysę, której nikt nie widział. Większości takich niespodzianek da się uniknąć, a na część z nich prawo daje całkiem skuteczne narzędzia.
Wynajem samochodu za granicą zaczyna się od pytania, kto jest stroną umowy
Coraz więcej osób rezerwuje auto nie bezpośrednio w wypożyczalni, tylko przez porównywarkę lub platformę pośredniczącą. Takich serwisów jest na rynku sporo. Jednym z nich jest QEEQ, który według własnych deklaracji działa od 2017 roku i zestawia oferty ponad tysiąca wypożyczalni na całym świecie. To podmiot komercyjny, który zarabia na rezerwacjach, więc jego zapewnienia o przejrzystości warto traktować z dystansem, podobnie jak zapewnienia każdego innego pośrednika.
Z punktu widzenia prawa różnica jest istotna. Portal Your Europe, prowadzony przez Komisję Europejską, przypomina, że za wykonanie umowy co do zasady odpowiada wypożyczalnia, chyba że umowa stanowi inaczej. Pośrednik przyjmuje płatność i przekazuje rezerwację, ale to lokalna firma przy odbiorze stawia własne warunki: żąda kaucji, sprawdza kartę, proponuje dodatkowe ubezpieczenie. Zapłacenie za wynajem online nie oznacza więc, że wszystkie koszty zostały już rozliczone. Przed rezerwacją dobrze jest sprawdzić, kto konkretnie wyda kluczyki i jaki ma regulamin, a sam serwis prześwietlić tak samo, jak przy pytaniu, jak sprawdzić wiarygodność sklepu internetowego.
Brak 14 dni na odstąpienie od umowy
Wiele osób zakłada, że rezerwację zrobioną przez internet można anulować bez kosztów w ciągu dwóch tygodni. Tak nie jest. Art. 38 ust. 1 pkt 12 ustawy o prawach konsumenta wyłącza prawo odstąpienia od umowy w przypadku najmu samochodów, jeżeli w umowie oznaczono dzień lub okres świadczenia usługi. W praktyce o tym, czy i za ile da się zrezygnować, decydują wyłącznie warunki wypożyczalni lub pośrednika.
Kaucja i karta kredytowa, czyli pierwsza pułapka przy odbiorze
Najczęstszy scenariusz konfliktu przy ladzie dotyczy płatności. Wiele wypożyczalni wymaga karty kredytowej wystawionej na głównego kierowcę i blokuje na niej kaucję, której wysokość potrafi sięgać kilku tysięcy złotych. Karta debetowa bywa nieakceptowana albo akceptowana tylko pod warunkiem wykupienia drogiego pakietu ochrony na miejscu. Kto przyjedzie z kartą debetową lub kartą wystawioną na partnera, może usłyszeć, że auta nie dostanie, a opłata za rezerwację przepadnie.
Blokada nie jest obciążeniem, ale przez cały okres najmu zmniejsza dostępny limit. Po zwrocie auta jej zdjęcie może potrwać nawet kilka dni roboczych, w zależności od banku. Przed wyjazdem warto więc sprawdzić limit karty, a także to, czy bank nie zablokuje płatności zagranicznej.
Ubezpieczenie, udział własny i dopłaty, które wychodzą przy ladzie
Obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej powinno być wliczone w cenę najmu. Problem zaczyna się przy szkodach w samym aucie. Podstawowa ochrona od uszkodzeń zwykle przewiduje wysoki udział własny, a pracownik wypożyczalni na miejscu proponuje jego zniesienie za dodatkową opłatą dzienną. Przy dłuższym wyjeździe taka dopłata potrafi podwoić koszt wynajmu.
Osobną kwestią są pakiety ochrony sprzedawane przez pośredników. Działają one zwykle na zasadzie zwrotu: wypożyczalnia pobiera pieniądze z kaucji, a klient potem odzyskuje je od ubezpieczyciela pośrednika. Wypożyczalnia takiej polisy nie musi uznawać, więc kaucję i tak zablokuje. Dobrze jest też sprawdzić, czy kartowe albo ubezpieczenie podróżne nie obejmuje już części tych ryzyk.
Polityka paliwowa i opłaty dodatkowe
Najkorzystniejsza dla klienta jest zwykle zasada „pełny-pełny”: auto odbiera się z pełnym bakiem i z pełnym oddaje. Wariant, w którym płaci się z góry za cały zbiornik według cennika wypożyczalni, zazwyczaj kończy się przepłaceniem, bo niewykorzystanego paliwa nikt nie zwraca. Do tego dochodzą opłaty za drugiego kierowcę, młodego kierowcę, fotelik, odbiór poza godzinami pracy, przejazd do innego kraju czy zwrot w innym mieście.
Dopłaty pojawiają się też po powrocie. Opłaty administracyjne za przekazanie danych kierowcy organom, gdy przyjdzie zagraniczny mandat, to w wielu regulaminach osobna pozycja w cenniku, niezależna od samej kary.
Dokumentowanie stanu auta chroni przed rachunkiem za cudzą rysę
Spory o uszkodzenia to klasyka. Najlepszą obroną są dowody zebrane w dwóch momentach: przy odbiorze i przy zwrocie. Przed odjazdem warto obejść auto z telefonem, nagrać film z widocznymi wszystkimi stronami, felgami, szybami i wnętrzem, sfotografować licznik i wskaźnik paliwa. Każde zauważone uszkodzenie powinno trafić do protokołu podpisanego przez obie strony. Przy zwrocie najlepiej poprosić pracownika o wspólne oględziny i pisemne potwierdzenie, że auto oddano bez nowych szkód. Kto zostawia kluczyki w skrzynce poza godzinami pracy, powinien tym bardziej nagrać stan auta na parkingu wypożyczalni.
Nagrania z jazdy też mogą się przydać, choć tu trzeba uważać, bo kamerka samochodowa za granicą w niektórych krajach jest zakazana lub mocno ograniczona.
Na marginesie warto wspomnieć, że w 2017 roku sieć krajowych organów ochrony konsumentów (CPC), wspólnie z Komisją Europejską, uzyskała od pięciu dużych wypożyczalni (Avis, Enterprise, Europcar, Hertz i Sixt) zobowiązania do przejrzystszych cen, jaśniejszych zasad tankowania i ubezpieczeń oraz uczciwszego rozpatrywania szkód. Zobowiązania obejmowały jednak tylko te sieci, a lokalne firmy działają według własnych reguł.
Reklamacja, ECK Polska i chargeback, gdy pieniądze już zeszły z karty
Jeśli wypożyczalnia pobrała pieniądze za szkodę, której nie było, pierwszym krokiem jest pisemna reklamacja, najlepiej mailowa, z dołączonymi zdjęciami i nagraniami oraz z żądaniem dokumentacji szkody i kosztorysu naprawy. Umowa z firmą z innego państwa UE nie odbiera polskiemu konsumentowi ochrony. Unijne przepisy zakazują też różnicowania warunków ze względu na obywatelstwo czy kraj zamieszkania.
Gdy firma nie odpowiada lub odmawia, bezpłatnie pomaga Europejskie Centrum Konsumenckie, które w Polsce działa przy UOKiK. ECK zajmuje się sporami transgranicznymi z przedsiębiorcami z UE, Islandii i Norwegii i przekazuje sprawę centrum w kraju siedziby wypożyczalni, które kontaktuje się z firmą w jej języku.
Równolegle można sięgnąć po chargeback, czyli procedurę obciążenia zwrotnego. Nie wynika on z ustawy, lecz z zasad organizacji kartowych, takich jak Visa i Mastercard, a terminy na zgłoszenie są ograniczone, więc z wnioskiem do banku lepiej nie zwlekać. Ogólnie na problemy z płatnością kartą pomogą reklamacje i chargeback, ale bank będzie oczekiwał dowodów, że obciążenie było nienależne. Tu znów wracają zdjęcia, nagrania i podpisany protokół zwrotu. Bez nich spór o rysę często sprowadza się do słowa klienta przeciwko słowu wypożyczalni.










