Jest sposób na wyższe emerytury. Należy jednak pamiętać, że z pustego i Salomon nie naleje

Finanse dołącz do dyskusji (12) 16.05.2019
Jest sposób na wyższe emerytury. Należy jednak pamiętać, że z pustego i Salomon nie naleje

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Emerytury w Polsce nie przypominają jeszcze pod względem wysokości tych z Zachodu. Wiele starszych osób nie ma się z czego cieszyć, a niektóre otrzymują tak niskie emerytury, że uniemożliwiają one normalne funkcjonowanie. Wyższe emerytury – przynajmniej w jakimś stopniu – są jednak możliwe. Konieczne jest natomiast zastosowanie się do pewnych wskazówek. Powinny o tym pamiętać zwłaszcza osoby, które chcą złożyć odpowiednie dokumenty jeszcze w tym roku.

Wyższe emerytury: wystarczy poczekać na waloryzację

Wielu Polaków na pewno zastanawia się, co zrobić, by mieć w przyszłości wyższe emerytury. Oczywiście odrębną kwestią jest to, jak w ogóle będzie wyglądać system emerytalny za 20 czy 30 lat. Może się bowiem okazać, że wiele z obecnych przepisów ulegnie zmianie, a dzisiejsi 20, 30 i 40-latkowie, gdy już zdecydują o przejściu na emeryturę, będą musieli zmierzyć się z zupełnie innymi problemami.

Osoby, które jednak już w tym roku chcą złożyć odpowiedni wniosek, mają realny wpływ na wyższe emerytury. Wystarczy, że poczekają do lipca. Wszystko ze względu na waloryzację roczną i kwartalną.W tym roku wskaźnik rewaloryzacji składek na ubezpieczenie emerytalne za zeszły rok ma być rekordowy. Będzie wynosił 109,20 proc.; to najwięcej od ostatnich 10 lat. Co roku waloryzacja zebranych składek odbywa się 1 czerwca. Z tego względu osoby, które już teraz miały składać wniosek o emeryturę, powinny chwilę się wstrzymać. W innym wypadku waloryzacja ich nie obejmie, a przyszłe świadczenie emerytalne będzie mniejsze.

Realny wzrost?

W zeszłym roku wskaźnik waloryzacji wyniósł 102,98 proc., czyli znacznie mniej, niż w tym roku. Czy jednak w dalszym ciągu wyższy niż dotychczas wskaźnik waloryzacji przekłada się na realnie wyższe emerytury? W pewnym sensie tak, chociaż na pewno nie są to oszałamiające kwoty. Z wypowiedzi minister Rafalskiej mogłoby wprawdzie wynikać, że różnica jest ogromna. Twierdzi bowiem, że np. osoby, które zgromadziły na swoim koncie w ZUS milion złotych, dzięki waloryzacji będą mieć na tym koncie ok. 90 tys. zł więcej. A czy 90 tys. zł nie brzmi kusząco? Na pewno, problem jednak polega na tym, że przy miesięcznym świadczeniu może nie być to już aż tak odczuwalne. Zwłaszcza dla osób, które nie zgromadziły na swoich kontach w ZUS zbyt dużo.

Nawet najwyższy wskaźnik waloryzacji nie pomoże, jeśli dana osoba po prostu nie zgromadziła do tej pory na koncie rozsądnej ilości środków. A warto też przypomnieć, że najniższa emerytura w Polsce wynosi zaledwie kilka groszy. Jak łatwo się domyślić, „szczęśliwy” świadczeniobiorca raczej nie zgromadził na swoim koncie zbyt dużo.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że ze złożeniem wniosku o emeryturę faktycznie warto wstrzymać się do lipca – nawet, jeśli kwota świadczenia emerytalnego miałaby okazać się niewiele wyższa niż pierwotnie.