Wzrost składek ZUS to nie jest wina PiS-u

Firma Gorące tematy Podatki dołącz do dyskusji (90) 26.06.2019
Wzrost składek ZUS to nie jest wina PiS-u

Tomasz Laba

Złodzieje! Banda nierobów! Zamach na przedsiębiorców! To tylko najłagodniejsze z określeń, jakie pojawiły się po zapowiedzi podwyżki składki ZUS 2020. Skala niewiedzy i ignorancji na temat tego, skąd bierze się wzrost składek ZUS, jest przerażająca. 

Pod koniec pierwszego półrocza każdego roku na przedsiębiorców niczym grom z jasnego nieba spada wiadomość o wzroście składek ZUS na kolejny rok. Tumult i społeczne oburzenie są do przewidzenia, tak samo, jak reakcje i komentarze pod dowolnym tekstem, który informuje o zmianie wysokości składek. Złodzieje, nieroby czy wieczne tyrady na temat ucisku klasy przedsiębiorczej. To tylko niektóre, zdecydowanie najłagodniejsze komentarze. Zupełnie tak, jakby o wysokości składek ZUS decydował jednoosobowo. Paradoksalnie to bardzo źle świadczy o merytorycznym przygotowaniu przedsiębiorców.

Drodzy przedsiębiorcy. Wzrost składek ZUS następuje w zasadzie automatycznie. Uzależniony jest od ogólnego wzrostu czynników ekonomicznych. Rada Ministrów pod koniec pierwszego półrocza zawsze przygotowuje założenia do projektu budżetu na przyszły rok. Jednym z elementów tego projektu jest kwota prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia. To właśnie ta kwota stanowi podstawę do ostatecznego obliczenia wysokości składki ZUS 2020. Podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne stanowi 60% prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia.

Wzrost składek ZUS

Zgodnie z przyjętymi założeniami do projektu budżetu na 2020 rok, przeciętne wynagrodzenie wzrośnie do kwoty 5227 zł. To oznacza, że podstawa wymiaru składek ZUS na 2020 rok wyniesie 3136,20 zł. Podstawę prawną znajdziemy w art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

8. Podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe ubezpieczonych, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 5 i 5a, stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego przyjętego do ustalenia kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek, ogłoszonego w trybie art. 19 ust. 10 na dany rok kalendarzowy. Składka w nowej wysokości obowiązuje od dnia 1 stycznia do dnia 31 grudnia danego roku.

Oczywiście można dyskutować, o tym, czy składki nie są zbyt wysokie. Tak samo można poddawać krytyce sposób ich obliczania. Należy jednak pamiętać, że obecnie ma to oparcie w dość sztywnych wskaźnikach gospodarczych. Od kilku lat wszystkie rosną w jednakowym tempie. Nie powinno więc nikogo dziwić, że wraz z ogólnym wzrostem gospodarczym obserwujemy również wzrost składek ZUS.

90 odpowiedzi na “Wzrost składek ZUS to nie jest wina PiS-u”

  1. „Zgodnie z przyjętymi założeniami do projektu budżetu na 2020 rok, przeciętne wynagrodzenie wzrośnie do kwoty 5227 zł” – to nie krasnoludki określają kwotę przeciętnego wynagrodzenia tylko projekt budżetu, czyli jakby nie patrzeć trochę PiS.

  2. Średnia pensja rośnie, a próg podatkowy cały czas w tym samym miejscu – może by to zmienili, bo zaraz średnia pensja krajowa będzie w niego wchodzić :D

  3. Nie wina pisu? A kto podnosi płacę minimalną? Kto rozdaje pieniądze sprawiając, że koszty życia rosną w takim tempie że pracownicy nie chcą pracować za grosze? Kto nie rusza kwoty wolnej od podatku ani progresji podatkowej i wreszcie kto próbuje dojechać osoby na JDG, które w razie wymuszonego przejścia na UoP znacznie podniosą tą średnią? Krasnoludki? Marsjanie? A może naziści znowu przylecieli na ziemię jak w 39?

    • „Kto rozdaje pieniądze sprawiając, że koszty życia rosną w takim tempie że pracownicy nie chcą pracować za grosze?”

      No tak. Najlepiej gdybym ja zarabiał dobrze, a cała reszta biła się o 700 zł/m-c. No wtedy wreszcie mógłbym się poczuć jak panisko…

      • Nie o to chodzi. Chodzi o to, że robią różne rzeczy, które powodują wzrost pewnych wskaźników ekonomicznych bez jakiejkolwiek sensownej analizy konsekwencji. Chyba że robią i jak najbardziej im się te konsekwencje podobają, bo do piramidy trzeba wlewać więcej pieniędzy, żeby się nie wywróciła.

        • Powołujesz się na „pewne wskaźniki ekonomiczne” a trudno się oprzeć wrażeniu, że opierasz się na prasie kolorowej. Motorem naszej – póki co – bardzo dobrej sytuacji gospodarczej, a co za tym idzie wskaźników, jest konsumpcja wewnętrzna a ta ma swoje źródło w portfelach obywateli. Cała reszta Twoich bóli to użalanie się nad tym, że nie można wziąć pracownika i go wydymać za 1200 zł na rękę. Żenada.

      • Ludzie nie chcą pracować za grosze, nie oznacza jedynie walki o podwyżkę lub zmiany pracy na lepiej płatną. Mogą iść na zasiłek lub wyjechać (bardzo to było medialne w przypadku lekarzy rezydentów). A to już jest problem.

    • Celnie wypunktowane. Całe ‚przemyślenia’ autora da się sprowadzić do zdania ‚ale głupi ci przedsiębiorcy’. Zero refleksji skąd się bierze wysoka średnia pensja.
      Nie zgadzam się tu tylko z punktem, że PiS nie ruszył kwoty wolnej i progresji. Kwota wolna wzrosła dla zarabiających do 8k rocznie, została obniżona w drugim progu podatkowym (aż do ZERA) i wprowadzono nowy próg podatkowy (danina solidarnościowa). Więc swoje namieszali.

  4. skladka zus zależy od średniej, pis chce aby minimalna była na poziomie średniej no to jak ma średnia nie rosnąć

  5. Jak na żenującą długość ‚artykułu’, liczba wpadek, w których autor popisał się skalą swojej niewiedzy i ignorancji jest niesamowita.

  6. Rozumiem, że tytuł to taka prowokacja, która ma wywołać dyskusję? Bo sposobu wyliczania składki ZUS nie narzucają Marsjanie. Rząd (PiS) obiecał zmniejszanie obciążeń ZUS-em małych pracodawców i tak naprawdę REALNIE nic w tej sprawie nie zrobił. To kogo za to winić?

  7. No pewnie, że nie wina PiSu xD przecież to reptilianie układają budżet i określają podatki. Że też te jaszczuroludy uwzięły się akurat tylko na nasz, polski ZUS w tym roku!

  8. Wzrost składek ZUS to nie jest wina PiS-u?

    A g….no mnie to obchodzi. Oni jakoś nie mieli skrupułów przez całe lata w opozycji krzyczeć na ówczesną władzę: złodzieje, kryminaliści, aferzyści, zabójcy prezydenta, doprowadzili Polskę do ruiny, itd, itd. Więc sorry, wina PiS-u czy nie, to na nich spada odium podwyżek, bo oni są teraz przy władzy i oni odpowiadają przed obywatelami za każde zwiększenie kosztów życia i działalności biznesowej. Taki urok bycia przy korycie.

    I jeszcze jedno. Nie trzeba być wielkim ekonomistą, by wiedzieć, że skądś trzeba brać pieniądze na te wszystkie pięćset plusy, emerytury plusy, mieszkania plusy, krowy i świnie plusy i tak dale j i tak dalej. A skąd je brać? Ano od tych co je realnie zarabiają. Czyli od przedsiębiorców i innych ludzi pracy.

    Więc nie, nie zamierzam tutaj usprawiedliwiać PiS-u i tłumaczyć racjonalnie wzrostów cen i innych kosztów życia. Oni są za to odpowiedzialni i tylko oni. Żeby komuś dać, to komuś trzeba zabrać.

    Koniec i kropka.

  9. Jednym z elementów tego projektu jest kwota prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia.

    No właśnie. A na kwotę prognozowanego wynagrodzenia mocno wpłynęło podniesienie płacy minimalnej oraz realne podniesienie wynagrodzeń będące skutkiem 500+.

  10. Trzeba zmienić sposób naliczania ZUS bo jak średnia pensja będzie dalej rosła to w skali EU Polacy będą płacić najwięcej za ubezpieczenie + składki na emeryturę.
    Dla ciemnego ludu wyliczenia, że to przecież 60% podstawy ale mądry człowiek powinien zmienić te 60%, odejść od tego. A najlepiej zająć się wyciekami z ZUS jak chociażby dofinansowania leków, które potem szmuglowane są za granicę. Straty na tym procederze to już ok 2 mld zł.

  11. Ciśnie się na usta pytanie dlaczego skoro rosną wskaźniki gospodarcze, rośnie przeciętne wynagrodzenie(co już w odniesieniu do pracowników na stanowiskach wykonawczych części sfery publicznej jest kłamstwem od 2009 roku) do dlaczego dotyczy to tylko przedsiębiorców ?, dlaczego nie jest podstawą waloryzacji kwoty bazowej, czy szerzej wynagrodzeń w sferze publicznej? Oczywiście da się wykazać że średnie wynagrodzenia w sferze publicznej wzrosło, bo przecież dbając o swoich wynagrodzenia na wyższych stanowiskach kierowniczych wzrosły i tym samym wzrosła średnia, tyle że zwykli pracownicy tego nie odczuwają, a w zasadzie odczuwają negatywnie, bo koszty życia wzrastają ( inflacja) a dochody od 10 lat nie.
    Chętnie zapłacę nawet 2, czy 3 – krotnie wyższe składki i podatki , ale od 2-3 krotnie wyższych dochodów ( wynagrodzenia).

  12. To w ogóle nie jest WINA PiS, że mamy ciągle 23% VAT, płacimy ultra wysokie podatki, a jakość życia, jakość usług zdrowotnych spada na maksa, a inflacja szybuje….
    Wcale to też nie jest ich wina, że przywracają w Polsce ustrój komunistyczny

    • Tak to nie jest wina PiSu.
      Bo może nie wiesz, ale reforma służby zdrowia to jest jakieś 8 lat.
      I żaden rząd nie chce tej reformy nawet zacząć, nie mając pewności, że nie zostanie zmieciony w kolejnych wyborach.

      Ale jak się jest tępym osłem, angażującym w bieżące wojenki polityczne, to się nie wie co to są „skutki odłożone w czasie”.

      Równie dobrze mogę napisać, co zrobił rząd PO-PSL w sprawie reformy służby zdrowia ?

      To podobnie jak Wenezuela, której nie zniszczył jakiś tam Chavez. Bo demontaż wenezuelskiej gospodarki zaczął się już w latach 70-tych, po pierwszych kryzysie naftowym (kiedy ropa poszybowała w górę).
      Wtedy już zaczęli niszczyć własny przemysł, bo nic się nie opłacało.
      A skutki przyszły dużo później, kiedy się okazało, że zyski z ropy są totalnie nieprzewidywalne.

  13. Panie Tomaszu jak już poddaje pan krytyce przedsiębiorców, którzy reagują oburzeniem na kolejną podwyżkę – z tej wypowiedzi mimochodem wynika, że przedsiębiorcą pan nie jest – to proszę napisać od A do Z. Problemem dla większości drobnych przedsiębiorców nie jest to, że że składki na ZUS rosną, a to jak są ustalane. Bez żadnej korelacji z osiągniętym przychodem o dochodzie już nie wspominając. Byłoby dobrze, aby przypomniał pan niektórym i sobie jak i w oparciu i o jakie wskaźniki ustalane są składki ZUS. Proszę rzetelnie napisać raz jeszcze ten artykuł.

  14. Może i nie jest winą PISu że jest źle, ale jest ich winą że nie robią nic, żeby było lepiej.
    Inna sprawa, że ten sam zarzut jest rzecz jasna tak samo prawdziwy w stosunku do poprzednich rządów.
    Ale to, że poprzednicy nic nie zrobili to nie jest żadne usprawiedliwienie dla tych, co teraz nic nie robią.

  15. Czyli rozumiem, że podnoszenie pensji minimalnej (na której żyje ogrom naszego narodu) w żaden sposób nie wpływa na wysokość przeciętnego wynagrodzenia! Fajnie to sobie rozkminiliście!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *