Kobieta otrzymała wysokie zadośćuczynienie za śmierć prawie 100-letniej matki. Sędziwy wiek nie miał znaczenia, liczyła się przede wszystkim silna więź emocjonalna

Rodzina dołącz do dyskusji (138) 16.03.2020
Kobieta otrzymała wysokie zadośćuczynienie za śmierć prawie 100-letniej matki. Sędziwy wiek nie miał znaczenia, liczyła się przede wszystkim silna więź emocjonalna

Joanna Majkowska

W jednym z niedawnych wyroków sąd uznał, że nawet jeśli zmarła miała prawie 100 lat i przyczyniła się do wypadku, silne emocje łączące ją z córką mogą uzasadniać zapłatę zadośćuczynienia wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Zadośćuczynienie za zerwane więzi rodzinne przyznawane jest bowiem w wysokości adekwatnej do stopnia doznanych krzywd. 

50 tysięcy złotych za naruszenie dóbr osobistych

10 listopada 2007 roku miał miejsce wypadek, w którym kierowca potrącił pieszą – matkę powódki. W trakcie zdarzenia był od wpływem środka odurzającego i przekroczył dozwoloną prędkość. W wyniku wypadku kobieta zmarła, a  jej córka otrzymała od ubezpieczyciela świadczenie nieco ponad 13 tysięcy złotych.

Zdaniem powódki zasądzona kwota była jednak zbyt niska i nieadekwatna do doznanych przez nią cierpień. Wskazała, że w wyniku wypadku doszło do naruszenia jej dobra osobistego w postaci więzów krwi, prawa do życia w pełnej rodzinie oraz prawa do uzyskania pomocy i oparcia w rodzinie. W związku z tym domagała się przyznania dodatkowych 36 tysięcy tytułem zadośćuczynienia. Jej zdaniem świadczenie wypłacone przed procesem było bowiem znacznie zaniżone.

Pozwany utrzymywał, że nie istniała żadna szczególna więź uzasadniająca tak wysokie świadczenie

Ze stanowiskiem tym nie zgodził się ubezpieczyciel. Jego zdaniem powódka nie wykazała, że pomiędzy nią i zmarłą matką istniała szczególna, emocjonalna więź rodzinna zaliczaną do katalogu dóbr osobistych, których naruszenie wiąże się z zapłatą zadośćuczynienia.

Znaczenie miał mieć też fakt, że zmarła kobieta w chwili zdarzenia miała 98 lat, zaś jej córka – 69. Powódka posiadała już własne dzieci i nawet wnuki, a co więcej – była osobą w pełni samodzielną. Swoje żądanie zgłosiła też 11 lat po zdarzeniu, co zdaniem pozwanego powinno mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia. Cierpienie związane ze stratą osoby bliskiej podlega bowiem wraz z upływem czasu stopniowemu osłabieniu.

Przyczynienie się do winy ma wpływ na wysokość zadośćuczynienia po wypadku

Towarzystwo ubezpieczeniowe wskazało także, że zmarła kobieta przyczyniła się do wypadku. Przechodziła bowiem przez ulicę w miejscu położonym około 19 metrów od wyznaczonego miejsca dla pieszych. Nadjeżdżający samochód był widoczny, kobieta powinna więc ocenić zagrożenie wynikające z prędkości pojazdu. Zgodnie z artykułem 362 Kodeksu cywilnego:

Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

Strony nie kwestionowały samego przyczynienia się do szkody, natomiast sporny był stopień tego zawinienia. Zdaniem pozwanej wynosiło ono 50%, według powódki 30%. Sąd ustalił, że poszkodowana zlekceważyła obowiązujące przepisy i weszła na jezdnię wprost przed nadjeżdżający samochód. Co więcej, przekraczała jezdnię niespodziewanie, w porze nocnej. Ze względu na te okoliczności zadośćuczynienie za zerwane więzi miało ulec obniżeniu o 30%.

Zadośćuczynienie za zerwane więzi rodzinne

Zgodnie z artykułem 446 § 4 Kodeksu cywilnego sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. W takim wypadku ma ona stanowić rekompensatę za straty niemajątkowe spowodowane śmiercią najbliższego członka rodziny – cierpienie fizyczne i psychiczne, ból i inne dolegliwości. Wysokość zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby musi natomiast uwzględniać stopień doznanej krzywdy.

W tym wypadku zdaniem sądu trauma z powodu śmierci ukochanej matki była znaczna, a więź łącząca kobiety wyjątkowo silna, oparta na wzajemnej miłości, szacunku i zrozumieniu. Wbrew stanowisku pozwanego wiek obu kobiet, posiadanie dzieci czy wnuków i prowadzenie samodzielnego życia nie mogło mieć wpływu na obniżenie zadośćuczynienia.

Powódka zeznała, że jej matka nigdy nie chorowała i nie korzystała z opieki lekarzy, była też dla powódki autorytetem. W chwili wypadku kobiety mieszkały razem i wspólnie spędzały praktycznie każdą chwilę. Wyczekiwały też 100-lecia urodzin zmarłej. Wypadek był dla powódki zresztą jeszcze bardziej traumatycznym przeżyciem z tego względu, że miał miejsce w dniu jej urodzin.

Ostatecznie sąd zgodził się z początkowym stanowiskiem powódki. Jego zdaniem zerwanie więzi rodzinnych i doznana w związku z tym trauma była podstawą do zasądzenia znacznie wyższego zadośćuczynienia. Miało ono wynosić właśnie 50 tysięcy złotych, z uwzględnieniem kwoty wypłaconej jeszcze przed procesem. Należało ją jednak obniżyć o 30%, w jakich zmarła przyczyniła się do wypadku. Finalnie więc powódka otrzymała od ubezpieczyciela dodatkowe 20 tysięcy złotych.