Zakaz montowania kotłów gazowych to jeszcze nie nakaz pozbycia się tych już istniejących
Podobno zbliża się koniec kotłów gazowych narzucony przez przepisy Unii Europejskiej. Tyle tylko, że ogrzewanie gazem pozostaje w Polsce bardzo popularne. Czy to oznacza, że czeka nas masowa i paniczna wymiana pieców? Niekoniecznie. Harmonogram bardzo szybko się urywa.
Dlaczego właściwie Unia Europejska miałaby zabraniać stosowania ogrzewania gazowego? Od strony merytorycznej sprawa jest dość prosta. Chodzi o nieodnawialne paliwa kopalne, których wydobywanie i spalanie nie wpisuje się w dążenie do zeroemisyjności budynków luźno zaplanowanej na 2050 rok. Gdzieś tam w tle warto także wziąć poprawkę na aspekt polityczny. Gaz ziemny pochodzi w końcu nie tylko z Norwegii czy Wielkiej Brytanii, ale także z państw, od których Europa niekoniecznie powinna się uzależniać. Mowa przede wszystkim o Rosji i Katarze. Stany Zjednoczone zaś przez pierwszy rok drugiej kadencji Donalda Trumpa zachowują się coraz bardziej wrogo wobec państw naszego kontynentu.
Pod względem formalnym interesuje nas pakiet "Fit for 55", ze szczególnym uwzględnieniem dyrektywy EPBD, który to skrót tłumaczy się najczęściej jako "dyrektywę o charakterystyce energetycznej budynków". Temu właśnie aktowi prawnemu zawdzięczamy pierwsze konkretne daty. Jedną z nich mamy już sobą.
Od 2025 r. zabronione stało się dofinansowanie przez państwo zakupu indywidualnych instalacji opartych na paliwach kopalnych. W praktyce oznacza to wyłączenie ogrzewania gazowego z programu "Czyste Powietrze". Przy czym należy wspomnieć o wyjątku dla instalacji hybrydowych, w których kocioł gazowy stanowi zabezpieczenie dla bardziej ekologicznego źródła ciepła w okresie największych mrozów.
Ciekawie zaczyna się robić od 2028 roku. Wtedy pojawi się zakaz montowania kotłów gazowych w nowych budynkach, ale tylko tych użyteczności publicznej. Mowa między innymi o urzędach, szkołach i szpitalach. Ograniczenie to zostanie rozszerzone w 2030 r.
Unijne plany po 2030 r. tak naprawdę wcale nie są skonkretyzowane i niewiele z nich wynika
W 2030 r. zakaz montowania kotłów gazowych obejmie nowe budynki komercyjne oraz mieszkalne. Jest przy tym ważny niuans: budynki modernizowane do standardu zeroemisyjnego również powinny być wyposażone w zeroemisyjne źródło ciepła. Najwyraźniej cały czas zostanie uchylona furtka dla instalacji hybrydowych, o ile spełnią określone warunki techniczne, a udział OZE będzie miał dominujący charakter.
Z punktu widzenia właścicieli budynków ogrzewanych gazem, którzy nie planują wymieniać źródła ciepła, nie zmienia się praktycznie nic. Żaden nakaz przeprowadzenia takiej wymiany nie pojawi się także w 2040 r., a przynajmniej nic konkretnego nie wskazuje na to, by organy unijne próbowały narzucić takie rozwiązanie. Obecnie nie ma żadnych przepisów, z których wynikałby zakaz korzystania z pieców gazowych po 2040 r. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że nie ma najmniejszego powodu, by teraz panikować.
Owszem, Unia Europejska planuje osiągnąć zeroemisyjność w 2050 r. Nie przesądzam w tym momencie, czy te plany są realne. Istotne jest to, że w perspektywie wykraczającą poza 2030 r. mamy do czynienia przede wszystkim z luźnymi planami na przyszłość, które dopiero mogą zostać skonkretyzowane w ciągu najbliższych lat. Unijni urzędnicy wraz z państwami członkowskimi mają na to 15 lat. Nie ma pośpiechu.
Jest jednak powód, by sądzić, że nawet po 2040 czy 2050 r. nikt nie zamierza nas skazać na przymusową wymianę kotłów. Tak się bowiem składa, że w unijnych planach akceptowalną alternatywą dla gazu ziemnego są biogaz i biometan. Biogaz to nic innego, jak mieszanka metanu i dwutlenku węgla powstała w wyniku fermentacji materii organicznej. Jest odnawialny i zarazem niskoemisyjny z punktu widzenia unijnej biurokracji. Biometan zaś to biogaz oczyszczony ze zbędnych dodatków. Może więc z powodzeniem zastąpić gaz ziemny, o ile oczywiście będziemy w stanie go produkować w niehomeopatycznych ilościach. Do tego będzie nieobjęty drakońskim systemem ETS2. Załóżmy, że przez 25 lat się nam to uda. Wystarczy po prostu dostarczać odbiorcom końcowym niskoemisyjne paliwo zamiast nieodnawialnego.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj