Zakaz wesel w czerwonej strefie to całkiem zdrowy kompromis

Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (85) 16.10.2020
Zakaz wesel w czerwonej strefie to całkiem zdrowy kompromis

Rafał Chabasiński

Wesela od dawna był uważane za jeden z czynników sprzyjających rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Pomimo tego Polacy nie wykazywali się zbyt dużym zdrowym rozsądkiem. Trzeba przyznać: mieli ku temu swoje powody. Zakaz wesel w strefie czerwonej może wydawać się drastyczny. W praktyce jednak stanowi solidne, kompromisowe rozwiązanie.

Rząd wreszcie wprowadził zakaz wesel w strefie czerwonej – zajęło mu to  trzy miesiące od wyborów prezydenckich

Stało się. Potrzeba było 8099 nowych zakażeń jednego dnia by rząd zakazał w końcu wesel. Z tym, że tylko w strefie czerwonej, do której należy 152 spośród 380 powiatów w Polsce. W tym wszystkie miasta wojewódzkie i większość głównych skupisk ludności. Nowe obostrzenia w Polsce praktycznie rozwiązują ten problem istniejący praktycznie od początku epidemii.

Zakaz wesel w strefie czerwonej będzie obowiązywał od 19 października. W strefie żółtej wprowadzono dodatkowe ograniczenia. Maksymalna liczba wyniesie raptem 25 osób. Dodatkowo zabroniona zostanie zabawa taneczna. Warto pamiętać że obostrzenia obejmą także inne podobne uroczystości rodzinne.

Zakaz wesel w strefie czerwonej obejmuje także podobne uroczystości rodzinne

Ktoś mógłby powiedzieć, że to drakońskie obostrzenia i praktyczny zakaz wesel. W pewnym sensie tak właśnie jest. Trzeba jednak pamiętać, że epidemiolodzy od dawna zwracali uwagę na zagrożenie jakie niosły ze sobą właśnie wesela i duże uroczystości rodzinne. Bardzo często na taką imprezę zjeżdżali się goście z całej Polski. W trakcie uroczystości dochodziło do zakażeń – a później goście wracali do domów z koronawirusem. W ten sposób choroba tworzyła nowe ogniska po całej Polsce.

Pomimo wprowadzanych w ostatnich miesiącach ograniczeń sytuacja epidemiologiczna Polski zaczęła się pogarszać. Oczywiście, wiele wskazuje na to że w tym momencie winnym mogą być bardziej szkoły niż wesela. Nie sposób również nie wskazać na wakacyjne podróże Polaków, do których zresztą zachęcał program bonu turystycznego. Ten na szczęście nie wydaje się spektakularnym sukcesem.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że zakaz wesel w czerwonej strefie i znaczące ograniczenie liczby gości w żółtej to rozwiązanie bardzo rozsądne. Podobnie zresztą jak rezygnacja z wesela dla osób, które mają wciąż możliwość odłożyć swój ślub bez ponoszenia większych strat.

W strefie żółtej wciąż możliwe będzie zorganizowanie wesela bez tańców na co najwyżej 25 osób

Można zrozumieć złość i rozgoryczenie ze strony dwóch najbardziej poszkodowanych nowymi obostrzeniami grup. Z jednej strony mamy całą branżę żyjącą z organizacji wesel. Dla nich to praktycznie jesienny lockdown. Ostatnie miesiące i tak były dla tych przedsiębiorców bardzo trudne. Od marca branża jest praktycznie sparaliżowana. Trudno też mówić o systemowej rządowej pomocy.

Drugą grupą, która dużo straci na decyzji rządu, są oczywiście młode pary. Ślub i wesele to w końcu jeden z najważniejszych dni w życiu. Co ważniejsze: organizację uroczystości trzeba planować z dużym wyprzedzeniem. W grę wchodzi konieczność znalezienia odpowiedniego terminu, wynajęcie sali weselnej, zapewnienie sobie oprawy muzycznej, wszystkie możliwe przygotowanie samej imprezy. To kosztuje.

Zakaz wesel w czerwonej strefie może nie tylko popsuć młodym dzień, ale także narazić ich na stratę niemałych pieniędzy. Nawet w strefie żółtej ograniczenia mogą oznaczać dla przyszłych nowożeńców straty. Nie jest w końcu tajemnicą, że młodzi często liczą na zwrot kosztów wesela w prezentach przyniesionych przez gości. Im ich mniej, tym szanse na wyjście na zero są mniejsze.

Wreszcie z czystym sumieniem mogę za coś pochwalić rząd: zakaz wesel w strefie czerwonej to dobre rozwiązanie

Tym niemniej zakaz w czerwonej strefie nie jest kategorycznym i zupełnym zakazem wesel w całej Polsce. To mimo wszystko rozsądny kompromis pomiędzy interesami osób chcących wejść w związek małżeński i dramatyczną kondycją branży weselenej a sytuacją epidemiologiczną naszego kraju. Trzeba przy tym jasno powiedzieć, że wesela nie są niczym absolutnie niezbędnym do życia.

Kompromis ze swej natury nie zadowala w pełni nikogo. Część wesel zaplanowanych po 19 października się nie odbędzie. Strategia walki z koronawirusem wymaga jednak, niestety, poświęcenia wielu indywidualnych interesów poszczególnych obywateli. Sytuacja jest fatalna, może być jeszcze gorsza jeśli szybko nie ograniczy się transmisji wirusa. Wesele w czerwonej strefie nie tylko może pogorszyć sprawę, ale też sam fakt jego organizacji skłania pozostałe osoby do mniej chętnego podporządkowywania się innym obostrzeniom.

W strefach żółtych osoby które koniecznie muszą wziąć ślub w tych dniach wciąż będą mogły to zrobić. Ich wesele z pewnością nie będzie spektakularną biesiadą, jednak jeśli ktoś zaplanował sobie kameralną uroczystość w gronie najbliższych to takie rozwiązanie wciąż pozostaje wykonalne.

Zakaz wesel w strefie czerwonej i pozostawienie szczątkowej możliwości ich organizacji w strefie żółtej to rozsądny kompromis i posunięcie za które śmiało można pochwalić rządzących. Pozostaje mieć nadzieję, że Polacy w nadchodzących tygodniach zachowają się na tyle odpowiedzialnie, że granicy nie trzeba będzie przesunąć jeszcze dalej.

85 odpowiedzi na “Zakaz wesel w czerwonej strefie to całkiem zdrowy kompromis”

  1. Do wzięcia ślubu wystarczy 5 osób:
    1) państwo młodzi
    2) urzędnik USC
    3) dwóch świadków
    Balangę na setki osób można sobie zorganizować po ustaniu epidemii.

    • Już to pisałem – jest wyraźnie opisany punkt pobrań koło którego ludzie idą chodnikiem i maseczek nie mają. A do tego punktu stoi widoczna kolejka do badań.
      Głupszych chyba nie można już widząc takie obrazki i nadal nie zakładając maseczki.

        • Zależy gdzie, jak o drugiej w nocy idę z psem po mokotowie, gdzie podczas półgodzinnego spaceru nie mijam żadnej duszy – po co mam się stresować czy z radiowozu na mnie nie wyskoczy kilku nakoksowanych psów żeby wystawić mi mandat…

          Rozumiem autobusy, sklepy, pocztę i inne miejsca gdzie kilkadziesiąt osób jest zamkniętym pod jednym dachem, zazwyczaj z dość przeciętną cyrkulacją powietrza, ale wszędzie? Jaki cel ma noszenie maseczki w miejscach gdzie jedyne osoby które mijasz to policja (zresztą bez maseczek), albo jedna osoba na 15 minut? Jaki cel miało wcześniej zamykanie lasów? Kolejne durne prawo które jedyne co robi to umożliwia wystawianie mandatów.

          Jak mam udowodnić panu policjantowi, że mieszkam pod jednym dachem z moją kobietą? Dom jest mój, jesteśmy oboje zameldowani w innych miejscach, w dowodzie nie ma miejsca na meldunek, w naszym kraju w ogóle nie ma obowiązku meldunku. Mam jej oddać połowę domu, czy wynająć 1mkw piwnicy i jeździć w samochodzie z umową? A może nie przyjąć mandatu i lekką ręką wyjebać kasę na prawników?

          • Dopiero teraz odkrywasz absurdy tych ograniczeń? Czego można się spodziewać po ludziach co każą chodzić małżonkom 2m od siebie?

  2. Jedyny problem w tym, ze takie zakazy powinny być już na początku października. Realnie zakładając to co będzie od soboty, teoretycznie powinno zacząć przynosić efekty gdzieś za tydzień do dwóch. Tyle ze do tego czasu wg obecnych prognoz może zabraknąć łózek szpitalnych. Oby nie, ale to jazda na czołówkę.

    • Wszystko wyeksportowali za granicę,nawet wyprodukowanego przez siebie koronawirusa ;)

      A tak poważniej – W Chinach zamknięto kraj solidnie biorąc wszystko za pysk z zaspawywaniem drzwi włącznie aż do ZWALCZENIA wszystkich przypadków a teraz leczą i poddają kwarantannie tych co wrócili z zagranicy. A jak mieli wątpliwości to przetestowali kilka milionów w jednym mieście i do widzenia. A u nas ? U nas to jest „wypłaszczanie krzywej” do usranej szczepionki która ma rzekomo działać – ale nie musi a może być szkodliwa.

      Restrykcje Chińskie były bardzo brutalne i bardzo ostre,ale powinniśmy pójść w marcu drogą Chińską z tej prostej przyczyny że przegniły ząb to się wyrywa u dentysty a nie „zalecza”/znieczula spirytusem w nieskończoność…
      Zamiast tego mamy ponad pół roku restrykcji i straszenia bez sukcesów – za to z pogrążaniem ludzi i gospodarki.Idiotyzm no.Idiotyzm.

      Tak samo z aplikacją idiotyzm. Protego dziurawe jak ser z inwigilacją rządową zamiast aplikacji z hashem użytkownika odbierającego lokalnie hashe od osób spotkanych od i serwera z bazą hashy osób wysłanych na kwarantannę. Bo przecież „obywatelom zaufać nie można”…

      • Protego to przykład jak spartolić niemożliwe do spartolenia. I nie chodzi o kod, ale o marketing. A gdyby potrafili analizować bilingi to byś miał pandemię pod kontrolą. I to znów nie problem specjalistów tylko myślenia jak z tymi jabłkami

        • Głównym problemem Protego jest to, że nikt jej nie używa. A nie używa, bo nie musi, z drugiej zaś strony nie ma możliwości zmuszenia kogokolwiek do jej instalacji – już pomijając fakt, że nie każdy ma (kompatybilny) telefon.

          • Jak byś ludziom dał w nagrodę za korzystanie z aplikacji kilka drobnych nagród i choćby jeden samochód klasy 100 tys. zł to myślisz że ludzie by nie zainstalowali aplikacji? A co to jest te 100 tyś. zł w tym projekcie – jakieś drobne.

          • To nadal nie załatwia kwestii wyposażenia każdego obywatela w telefon z iOS lub Androidem. Jeśli ktoś ma starą Nokię 3310, która działa i spełnia podstawowe funkcje telefonu (rozmowy i SMS), to po co mu smartfon?

      • Chińskie metody są skuteczne, ale nie do przyjęcia nawet w Polsce, nie mówiąc już o cywilizowanych krajach. Jednak oni mogą sobie na to pozwolić, co tam jeden czy drugi milion obywateli.

        I nie opowiadaj fantazmatów, że w marcu można było pójść chińską drogą, władza wyjechałaby na taczkach szybciej niż zdążyłaby się zarazić.

        • Chińskie metody są skuteczne, ale nie do przyjęcia nawet w Polsce

          Za to uwalenie gospodarki i co za tym idzie – zgnojenie ludności i pozbawienie jej służby zdrowia będzie bardzo do przyjęcia.

          Pewnie że ludzie by się buntowali przeciw takim obostrzeniom.Tyle że teraz się też buntują przeciwko w sumie mniejszym ponieważ to się ciągnie za długo. To o czym piszę to teraz już nie do wdrożenia.Zresztą z takimi rządzącymi nigdy nie było to możliwe…

      • Tak restrykcje chińskie to taki sam żart jak ciężarówki w pn włoszech do wożenia ciał . Tam mieszka w mieście 11mln ludzi a w prowincji hubej 40mln. NIkt tam żadnego wirusa nie zwalczył. Dekretem przestali go rozgłaszać i ludzie chorują i umierają jak co roku na sezonowe przeziebienia, grypy, zapalenia płuc itp. Tam ludzie są stłoczeni jak sardynki nie ma możliwości wyizolowania wszystkich z wirusem i bez bo jak masz świadomność wiekszość może przechodzić bezobiawowo. Zdali sobie z tego sprawę i przestali walczyć z wiatrakami.

      • W WU HAN od stycznia do marca przybyło 60tyś zdiagnozowanych a od marca do lipca zeszli do 0. A nawet sklepów spożywczych nie zamkneli. To 11mln metropolia z 1300 os na 1km2. I to że mieli bardzo rygorystyczne obostrzenia to nasz wizja żeczywistości. Pokazali gości ze spawarką a my sowie resztę dopowiedziliśmy. Wpisz w googla „impreza wuhan” i zobaczysz techno party w aquaparku z tysiącami bawiących się ludzi. Jest ich tylu że wody w której stoją nie widać. Chcesz mi powiedzieć że oni wszyscy miesiąc wcześniej w sklepie stali min 2 m od innych i nikt z nich maseczki na brodzie nie nosił i nikt potajemnie nie spotykał się z innymi?? Ty bardziej chcesz w to wierzyć niż logicznie uważasz że to prawda. Bo jeżeli to wszystko ściema to jak? Kto?? i dlaczego?? Denerwuje nas że czegoś nie wiemy i dlatego przyjmujemy nawet najidiotyczniejsze wyjaśnienia.

  3. Wyjątkowy refleks ze strony rządu. To już Slowpoke i Internet Explorer szybciej reagują. Szkoły też zamkną z takim opóźnieniem, czyli gdzieś w okolicach czerwca?

  4. Zakazywanie wesel, w postaci kolacji dla kilkudziesięciu doroslych osób w sytuacji kiedy większość dzieciaków chodzi do szkół to abstrakcja, sama forma prawna gdzie za „wypadki” kiedy ktoś pójdzie w balet płaci właściciel wynajmowanego miejsca to hardkor. Branża ślubna jest wbrew pozorom bardzo rozbudowana w tym kraju (zresztą w którym nie) i robienie drugi raz w tym samym roku tego typu sytuacji jest niepoważne.

      • Mało tego, nawet na cmentarzu nie można. Właśnie sanepid rozgonił jakiś pogrzeb, bo poniewczasie dostał pozytywny wynik nieboszczyka. Nieistotne, że żałobnicy nie mają kontaktu ze zwłokami, a ciało zostało umyte i zapewne zdezynfekowane – wróciły do zakładu pogrzebowego i nikt nie wie co robić dalej, bo nie ma procedur.

  5. „Zakaz wesel w czerwonej strefie może nie tylko popsuć młodym dzień, ale także narazić ich na stratę niemałych pieniędzy.|

    Popsuć dzień może też sytuacja, jaka spotkała moją koleżankę, która w sobotę, w dniu gdy wzięła ślub, dowiedziała się, że dzień wcześniej spowiadała się u zarażonego księdza, który udzialając sakramentu (a także prowadząc nabożeństwo i podpisując dzieciom obecności na nim) albo wiedział już, że jest chory, albo miał świadomość, że oczekuje na wynik testu.

  6. Mój kuzyn (gorliwy działacz PiS) dwa tygodnie temu zrobił dla swoich dzieci urodziny w restauracji na 130 osób
    z muzyką na żywo i tańcami jak na weselu (nawet wężyk był – widziałam na filmie na YT). Mnie nie wolno spotkać się o ślubie na obiedzie w gronie najbliższej rodziny. To jest skandal, a nie dobre posunięcie. Od początku planowaliśmy uroczystość kilkanaście osób licząc się tym, jaki mamy czas. Trzeba było sensowne ograniczenia wprowadzać wcześniej, a nie na ostatnią chwilę i to totalnie bez pomysłu. Do kina można, do restauracji też, ale już spotkać się z rodzicami i rodzeństwem w wynajętej sali, to już nie. Oczywiście my to jakoś przełkniemy, ale co mają powiedzieć właściciele i pracownicy siłowni i basenów, czy chociażby właściciele hotelów i domów weselnych. To już nie jest nawet państwo z dykty, bo konstrukcja z dykty jako tako się trzyma… Ta konstrukcja jest chyba z g….

  7. Wesela to nie widzimisie pojedynczych ludzi, to cała branża eventową od fotografów, kończąc na zespołach i konsultantach. Bezprawnik wyjątkowo zawziął się na tą branże, jednocześnie broniąc inne np siłownie.
    Zajeżdża mi to olbrzymią hipokryzją, łatwo mówić i ulegać nagonce że ile to ognisk powoduje, że wesela zabijają itp. A jaka jest prawda? Okazuję się że zakażeń z wesel to nawet nie przekracza 2% (w niektórych regionach nawet 1%) . Sam uczestniczyłem w 20 imprezach, i nikt nie umarł, nikt nie chorował, a od wakacji pier*** jedno i to samo. Czym wesela są gorsze od dyskoteki, szkoły, itp ? Łatwo Wam tak pisać bo nie dotyka to Was bezpośrednio. To nie Wy straciliście tysiące złotych, czy jak w przypadku sal miliony. Nie Wy tracicie pracę przez nagonkę mediów. Łatwo wam pisać z za biurka nie znając faktów. W okresie zimy i tak nie są organizowane wesela, a jednak sianie takiej paniki powoduje rezygnacje ludzi nawet z sierpniowych terminów. Na siłowniach wirus nie zaraża, w korpo nie zaraża, szkoły nie zarażają …… tylko wesela i wesela ….. Bezprawnik wcale nie lepszy od całego ścieku medialnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *