1. Home -
  2. Rodzina -
  3. Zakaz wstępu małych dzieci do restauracji w Poznaniu. Granica wieku - 6 lat

Zakaz wstępu małych dzieci do restauracji w Poznaniu. Granica wieku - 6 lat

Pewna poznańska restauracja wprowadziła kontrowersyjny zakaz. Właściciele obiektu zdecydowali, że do ich lokalu nie będą mogły wejść dzieci do 6 roku życia. Czy zakaz wstępu dzieci do restauracji jest przejawem dyskryminacji?

Paweł Mering26.08.2019 9:06
Rodzina

Zakaz wstępu dzieci do restauracji

Poznańska restauracja Parma i Rukola caffe & ristorante opublikowała na swojej stronie facebookowej pewien post. Jego treść wywołała niemałe poruszenie wśród internautów. Treść komunikatu brzmi tak (pisownia i forma jest oryginalna).

Restauratorzy bez emocji i przemyślanie, jak sami wskazują, do tego świadomi ewentualnego hejtu, wprowadzają zakaz wstępu dzieci do restauracji. Nie wszystkich, a jedynie tych, które są poniżej 7 roku życia.

Dyskryminacja?

Oczywiście odzew, szczególności wśród osób, które mają dzieci, jest negatywny. W komentarzach aż wrze od przytyków, które są na poziomie słynnego argumentu o podawaniu szklanki wody na starość. Podobnie, w pytającym tonie, pojawiają się krótkie lekcje historii o tym, kto był w przeszłości dyskryminowany i do czego to doprowadziło.

Tak daleko bym nie szedł, ale oburzenie jest zrozumiałe. Abstrahując od korwinistycznych stwierdzeń, że „rynek zweryfikuje”, takie działanie może faktycznie zadziałać na niekorzyść restauracji. Nie konstatowałbym również, że zakaz wstępu dla dzieci do restauracji jest oczywistą dyskryminacją (chociaż może nią być). Ustawa antydyskryminacyjna nie obejmuje dyskryminacji ze względu na wiek, a odmowa wykonania usługi konsumentowi (dziecko też nim jest) z uwagi na wiek nie jest już wykroczeniem — w wyniku słynnego wyroku TK w sprawie drukarza, gdzie chodziło o odmowę świadczenia usługi.

Sam pomysł pewnego ograniczenia wstępu rodzinom z małymi dziećmi jest oczywiście zrozumiały. Nie ma jednej słusznej definicji rodziny, bo definiuje się ona sama przez siebie w każdym, konkretnym wypadku — chodzi mi tutaj o wszelkie przekazywane wartości i sposób wychowania dzieci. Są takie rodziny z dziećmi, które potrafią się w każdym miejscu zachować, a jak pociechy zbyt mocno dokazują, to sami z siebie opuszczają dany lokal. Są niestety również rodzice, którzy czują się najważniejsi na świecie, co dziwnym trafem przechodzi też na ich pociechy.

Niestety, wprowadzenie oczywistego zakazu to (nomen omen) wylewanie dziecka z kąpielą. Czy nie lepiej byłoby zaznaczyć przed wejściem, że goście, których dzieci zachowują się wbrew wszelkim normom, bądź nawet dorośli, zachowujący się równie nagannie, będą od razu wypraszani, a koszty wynikłe z ubrudzenia infrastruktury, czy zniszczeń, będą przerzucone na winnych tego konsumentów?

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi