Rząd planuje zamknięcie pubów i restauracji, czyli właściwie wszystkiego – poza szkołami

Codzienne Państwo dołącz do dyskusji (342) 22.10.2020
Rząd planuje zamknięcie pubów i restauracji, czyli właściwie wszystkiego – poza szkołami

Jerzy Wilczek

Zamknięcie pubów i restauracji – przynajmniej jeśli chodzi o działalność stacjonarną. Właśnie to ma ogłosić premier Morawiecki na piątkowej konferencji. Oznacza to, że właściwie nie będzie już niczego otwartego. Poza szkołami rzecz jasna.

Polski rząd, który przez pół roku zajmował się kwestią praw zwierząt i „ideologią” LGBT, stanął przed dylematem rodem z Antygony: poświęcić gospodarkę czy zdrowie obywateli?

Na razie rządzący próbują jakoś połączyć ogień z wodą. Według nieoficjalnych ciągle informacji premier ma ogłosić zamknięcie pubów i restauracji. Nie będzie można skorzystać z ich oferty stacjonarnej, choć ciągle będzie można zamówić dania na wynos.

To wszystko Mateusz Morawiecki ma ogłosić w piątek o godzinie 11:00. Biorąc jednak pod uwagę, że premier na ważne konferencje spóźnia się niemal zawsze, to stanie się to pewnie o 12, a może i 13. Chyba że jednak rządzący nagle zmienią zdanie – i zdecydują się na zupełnie inną strategię. Tak już przecież nieraz bywało w czasie pandemii.

Zamknięcie pubów i restauracji. Czy lockdown 2.0 ma sens?

Premier i jego współpracownicy tak często zapewniali, że drugi lockdown nie wchodzi w grę, że oczywiście… mamy drugi lockdown. Choć nie jest to do końca lockdown, bo spora grupa dzieci chodzi i pewnie będzie chodziła do szkół.

Czy taki lockdown 2.0 ma jednak w ogóle sens, bo przecież wiadomo, że dzieci szybko (najszybciej?) roznoszą wirusy? „Albo zamykamy szkoły, albo naprawdę nie ma sensu zawracać społeczeństwu głowy kolejnymi formami pełzającego lockdownu” – pisał właśnie Kuba Kralka.

Wygląda jednak na to, że rządzący boją się słowa „lockdown” niczym wody święconej. Wygląda więc na to, że najbliższe tygodnie będą lockdownem bez pełnego lockdownu. Koniec końców pewnie jednak i tak dojdzie do zamknięcia szkół, bo większość ekspertów uważa, że po prostu inaczej się nie da.

Co najbardziej przerażające, rząd w międzyczasie będzie zapewne próbował odwrócić naszą uwagę igrzyskami. Mieliśmy już sprawę Giertycha, mamy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Co będzie dalej? Stach nawet myśleć. Może jednak wreszcie ktoś w PiS wpadnie na pomysł, że najlepiej od pandemii odwróci uwagę pełne zamknięcie szkół.

342 odpowiedzi na “Rząd planuje zamknięcie pubów i restauracji, czyli właściwie wszystkiego – poza szkołami”

  1. Co za kraj – tępaki głosują na szkodników. To co teraz zachodzi na świecie to odwrotna ewolucja. „Idiocracy” to był film proroczy a nie komedia.

      • Z SB-kami nie gadam.
        Dla przypomnienia. Wtedy to był komunizm , teraz w Europie jest socjalizm z kapitalizmem dla korporacji. Więc jesli teraz jesz gorzej to jesteś jełop.

        • dla przypomnienia
          Teraz mamy kaczyzm, czyli pozwolenie na kradzież, o ile kradną swoi, totalne olewanie sądu, b ile nie daje rozstrzygnięć pod „naszych”, i radosną beztroskę, bo i tak to „wina tuska, lekarzy, tych co jedzą na mieście, lgbt, itp” :{

          przypominam, jednego którego „bolała głowa” przebadali na kowid w 1 dzień, a wyniki miał w mniej niż 24h, a „normalni ludzie” potrafią czekać i 10 dni na wyniki :{

          na ale on był swój, a „inteligencja i warszawka” niech umiera :[

  2. Drodzy obywatele – uczcie się gotować na YouTube bo za chwilę nie będzie połowy knajp.
    Sprawdźcie jaki dramat jest w Szwecji – rośnie liczba zakażeń, ale jakoś liczba zgonów już nie chce.

    • >uczcie się gotować na YouTube bo za chwilę nie będzie połowy knajp.

      Uważasz, że Polacy, jak w filmie, jadają głównie w restauracjach?

      • Tak, Ci którzy wyjeżdżają na wypoczynek, tak głównie jedzą. Możesz spokojnie mi zaufać. I tak, w październiku i listopadzie także, aczkolwiek zgadzam się, listopad to tak zwany „martwy sezon”. A to tylko jeden, turystyczny aspekt, aczkolwiek w skali kraju mający dużą masę. Decyzja PiSu o ile się ziści to decyzja brzemienna w skutkach i zła z ekonomicznego punktu widzenia, ale jeszcze nie najgorsza.
        Tu także zaufaj mi, że wiem (naocznie) co mówię, jak to wyglądało podczas całkowitego zamknięcia i sprzedaży na wynos choćby u sąsiadów.

    • Poczekaj, śmierci idą z 2-3 tygodniowym opóźnieniem względem wzrostu/spadku zakażeń, bo nie jest tak, że chorujesz i od razu umierasz. Pokaźny wzrost się zaczął w ok. 25 września-1 października, poczekajmy na rozwinięcie się sytuacji w ciągu tygodnia-paru.
      Nie wzrośnie, to bardzo dobrze dla Szwedów, i rozważę, co jest nie tak. Póki co wcześnie jest to stwierdzać. Tak samo i w Polsce wzrost zakażeń dziennych zaczął się ok. 11 września, a wyraźny wzrost śmierci na przełomie września-października.
      I tak btw: https://www*.businessinsider*.com/sweden-decline-coronavirus-deaths-cases-2020-9?IR=T
      (taka po pierwsze fajna fotografia sugerująca dobrowolne nakładanie maseczek i dystansu społecznego, a po drugie:

      Experts attribute the decline in deaths to four main factors. One is Sweden’s five-month ban on large gatherings, which likely helped slow transmission over time. Second is the country’s official guidance asking people to social distance and work from home. Third is the country’s summer vacation period, which led people to leave cities. And fourth is the nation’s renewed focus on improving safety in nursing homes.
      But Sweden’s recent success doesn’t mean its strategy worked overall.
      „They basically reached this plateau now, whereas others reached it a few months ago,” Christian Althaus, an epidemiologist at the University of Bern in Switzerland, told Business Insider. „Because they’re lifting measures now, case numbers will probably go up.” [i idą w górę, jeszcze jak! tylko jak masz wykres wykładniczy, to jak zaczynasz od niższej podstawy, to i uzyskujesz stale niższe wyniki niż ci kto zaczynał z wysokiej. W dni powszednie mają teraz po 1200-1300 przypadków, co w przeliczeniu na polską liczbę ludności daje ok. 5000, czyli nie aż tak różowo. Szczególnie że wzrost im się zaczął parę tygodni później].
      Sweden lifted its ban on nursing-home visits last week. Children ages 17 and older went back to school in August. Starting October 1, Sweden is also expected to start allowing gatherings of up to 500 people at public events as long as physical distancing is observed.

        • Coś ci się nie podoba w argumentacji? Bo co, średnio Ci się podoba to, że inne kraje skandynawskie wypadają lepiej? Albo że strategia szwedzka była nie najlepsza?
          Druga sprawa, mam rozumieć, że COVID się pojawił tylko dlatego, że są testy, czyli są testy – jest COVID, nie ma testów – nie ma COVIDu? Oczywiście, za dużo szumu medialnego, czasem i paniki, ale jak Ci się nie podoba możesz po prostu czytać komunikaty GIS/CDC/normalne czasopisma naukowe (naprawdę polecam, bo choć forma jest dosyć sztywna, to jest od początku do końca przyczynowo-skutkowa i konsekwentna)/po prostu książki na tematykę niezwiązaną z wirusologią/epidemiologią. Tam miejsca na sensację jest mało i całe szczęście. Tylko ciekawe, dlaczego lud nie trudzi się czytaniem tego, pomimo, że dostęp jest darmowy, a książki dostępne często w internetach w pdf za darmo, w odróżnieniu od Wyborczej, Rzeczypospolitej, Gazety Prawnej, Faktu itd.
          A co z nagłymi objawami grypopodobnymi (+utratą smaku/węchu)? Ludzie nie mają się zwracać do lekarzy, czy lekarze mieliby ignorować jakiekolwiek dolegliwości niewpisujące się do kategorii grypy czy zapalenia płuc? Mają roznosić swoje dywizje SARS-CoV-2 kolegom/koleżankom, jeśli wiedzą, że COVID mają, choć nie mają objawów? Co w zamian, co proponujesz, oprócz skończenia z testami? Ale tak, żeby się nie okazało, że szpitale/kostnice nie wytrzymują natłoku osób nagle mających grypę?
          Ja rozumiem zmęczenie i chęć powrotu do normalności, ale w tej chwili nie możesz wziąć i przywrócić wszystko do stanu sprzed roku-dwóch, bo masz nieiluzoryczną szansę tego, że wirusy poszerzą swój Lebensraum tam, gdzie generalnie nie mieliby się jak normalnie dostać.

          • Wirus jest już wszędzie więc zachowaj te swoje dyrdymaly dla ćwierćinteligentów – widać że masz dużo czasu na przeczesywanie internetu. Ostatnim czego trzeba słuchać to bajarzy jak większość epidemiologów i inni koronacelebryci – mają zawężony punkt widzenia i noenogarniaja że jest świat poza ich dziedzinami.
            Uprzejmie zapraszam do wyp….lania.
            Powiedz to Szwedom gdzie od miesiąca rosną zakażenia (ewentualnie wykrycia martwego wirusa) a nie rośnie liczba zgonów.

          • Ostatnim czego trzeba słuchać to bajarzy jak większość epidemiologów

            No kuźwa kolejny który czerpie wiedzę z YT….. O mechanice czerpiesz wiedzę pewnie od stolarza. Przy okazji odnośnie Szwedów mają więcej lekarzy i znacznie lepszą służbę zdrowia niż Wolska. Dodaj to ze testują o wiele więcej więc wyłapują więcej lekkich przypadków a nie jak u nas głównie ciężkie bo testuje się głównie mających objawy. Jak już kiedy wspominałem w cytacie jednego z epidemiologów mamy niedoszacowanie około 10 krotnie czyli nie dziennie po 12k tylko 120k przypadków może więcej bo we Włoszech po pierwszej fali okazało się ze wyniki niedoszacowane były 45 razy.

          • Skoro już się zaraża roznosiła to w czym problem? Dzielnie udajemy że „coś” możemy zrobić?
            Jeśli chodzi o statystyki śmiertelności to grozi nam najbardziej przywrócenie prawidłowej piramidy wieku w społeczeństwie.

          • Oj można zrobić tylko cóż trzeba do tego wyrzeczeń są kraje które zdusiły to ale wymaga to czegoś czego nie ma zachodnie społeczeństwo czyli dyscyplinę. Odnośnie ostatniego zdania cóż do czasu az trafi na twoją ukochaną babcię mamę tatę, ciocię.

          • Tą twoja dyscyplina to dyktatura – ludzie mają prawo umrzeć na swoich warunkach.
            Co do ostatniego zdania to taka argumentacja dla słabych intelektualnie umysłów – mnie to nie dotyczy, moje poglądy nie poddają się rodzinnym więzom.
            Walka z wirusem – lekarstwo gorsze od choroby.

          • Wirus jest już wszędzie więc zachowaj te swoje dyrdymaly dla ćwierćinteligentów

            Nowa Zelandia, Australia, Tajwan, Chiny, Urugwaj, Wietnam – mam jeszcze wymienić kraje, które z wirusem poradziły sobie ładnie i jego udział w populacji jest naprawdę pomijalny?
            Po drugie, nawet jak pomnożysz liczbę przypadków x10, to i tak masz jedynie 6% zakażonych mieszkańców Warszawy, którzy po części i tak siedzą w domach. To jest bardzo dużo, te 6%; ale co np. z Gołdapią, z Drawskiem Pom. – tam to będzie niecały procent przypadków.

            widać że masz dużo czasu na przeczesywanie internetu.

            Tobie też wyraźnie go nie brak. Ja poradzę sobie z planowaniem dnia, o to się nie martw.

            Ostatnim czego trzeba słuchać to bajarzy jak większość epidemiologów i inni koronacelebryci…

            Jak Ci powiedziałem – słuchać nie musisz – bierzesz książkę o tematyce niezwiązanej, czytasz czasopisma naukowe dostępne w Internetach albo na subskrypcję (niekoniecznie związane z wirusologią/epidemiologią) i tyle. Jeśli nadal czytasz informacje od „koronacelebrytów” (nie wiem, co miałoby to szczerze mówiąc oznaczać), mimo że sprawiają Ci one ból o to, że zakłamują rzeczywistość/legitymizują bezprawie, to inaczej niż masochizmem tego nie nazwę. Inaczej nie wracałbyś do lektury kolejnego, co byś nazwał „bajarzenia” owych koronacelebrytów.
            Poza tym zarówno epidemiolog i wirusolog to są specjaliści w ich dziedzinie i to są pierwsze osoby, które należy się pytać o radę ekspercką; dlatego też uważam, że dużą pomyłką było niemianowanie kogoś z tych specjalizacji na ministra zdrowia.

            mają zawężony punkt widzenia i noenogarniaja że jest świat poza ich dziedzinami.

            Owszem, ogarniają, że jest. Ale punkt widzenia owszem mają zawężony, bo w końcu znają się na swojej dziedzinie i nie włażą do ekonomii. Dlatego byli ekonomiści, którzy doradzali. Morawiecki chociażby to ekonomista z zawodu. Dlatego było otwarcie czasem niezgodne z zaleceniami GIS (wesela). Żaden rząd nie chciałby tłumaczyć się z tego, dlaczego taki upadek gospodarczy. Ani też dlaczego mamy n tysięcy nadmiernych śmierci

            Uprzejmie zapraszam do wyp….lania.

            Nieładnie, ale to zrobię. Tylko gdzie i w jaki sposób to wyegzekwujesz?

            Powiedz to Szwedom gdzie od miesiąca rosną zakażenia (ewentualnie wykrycia martwego wirusa) a nie rośnie liczba zgonów.

            Co do Szwedów powiedziałem jasno:

            Poczekaj, śmierci idą z 2-3 tygodniowym opóźnieniem względem wzrostu/spadku zakażeń, bo nie jest tak, że chorujesz i od razu umierasz. Pokaźny wzrost się zaczął w ok. 25 września-1 października, poczekajmy na rozwinięcie się sytuacji w ciągu tygodnia-paru.
            Nie wzrośnie, to bardzo dobrze dla Szwedów, i rozważę, co jest nie tak. Póki co wcześnie jest to stwierdzać. Tak samo i w Polsce wzrost zakażeń dziennych zaczął się ok. 11 września, a wyraźny wzrost śmierci na przełomie września-października.

            Jak minie dwa tygodni a nic się nie stanie, wtedy pogadamy.

            Jeśli chodzi o statystyki śmiertelności to grozi nam najbardziej przywrócenie prawidłowej piramidy wieku w społeczeństwie.

            Nie istnieje czegoś takiego jak „prawidłowa” piramida wieku w społeczeństwie, gdyż a) ludzie sami decydują, kiedy mają rodzić dzieci, b) rząd nie może nie troszczyć się o bezpieczeństwo emerytów – przez to że są starsi nie oznacza że są mniej warci opieki zdrowotnej.
            Najwyżej nowa piramida będzie nieco lepiej strawialna dla ZUS.

            Tą twoja dyscyplina to dyktatura – ludzie mają prawo umrzeć na swoich warunkach.

            Tylko te kraje już dawno pozbyły się tej zarazy (ale tak całkowicie) i żyją dalej swoim życiem, podczas gdy Europa i obie Ameryki nie wiedzą, co mają dalej począć. Widziałeś zdjęcia z niedawnych wyborów w NZ? Chciałbyś tak? No to nie ma co się sanepidowi opierać.
            A jak chcesz umrzeć sam na koronawirusa, to zapraszam serdecznie, idź na Stadion Narodowy bez maseczki, ale nie skarż się, że sanepid posadził Twoje otoczenie na kwarantannę/izolację (trup nie ma o czym się skarżyć). Ale nas, ludzi którzy chcą nadal żyć, zostaw w spokoju.

          • Jedyne co nas odróżnia to że zrobiliśmy histerię.
            Inny pomysł jak tak się boisz to sam się izoluj – inni przechorują to wyjdziesz z piwnicy.

          • Odróżnia od kogo? Od tych krajów co go zwalczyły? No oczywiście, bo nie muszą się nim w ogóle martwić. Chińczycy mieli poczucie histerii w styczniu, ale wystarczyło potrzymać 80 mln ludzi w areszcie domowym na miesiąc, i właściwie przeminęło z Bogiem. Tego nie zrobiliśmy i z demokracją to się w ogóle nie łączy, OK. Ale skoro zrobili to Nowozelandczycy, Australijczycy, Urugwajczycy za pomocą demokracji, to czym Polska jest gorsza, czemu nie mogliśmy powiedzieć, że „widzieliśmy Urugwaj, poradził sobie zajebiście, może tak właśnie będziemy mieli”? Ale nie mamy, bo najwyraźniej rząd nie pyta się ambasadorów o to, co się dzieje zagranicą.

            Co do drugiego zarzutu: ja jestem ostatnią osobą, która trzymała się za czterema spustami – objeździłem niemal każdą wioskę rowerem w aglomeracji warszawskiej podczas tych wakacji. Ja się go nie boję, ale wiem, że są inne osoby, które mają poważne powody się bać. Wiem, że generalnie jak mam wybór chorować czy nie chorować, to wolę nie chorować. Dlatego jeżeli się okazuje, że dla pewnej choroby środki są: noszenie maseczki, dezynfekcja, dystans, gdzie tylko jest to możliwe; powstrzymywanie się od wychodzenia na zewnątrz w celach niezwiązanych z podstawowymi potrzebami człowieka (a spacer w celu prostego przewietrzenia się jest taką potrzebą, i tak nawet w kwietniu było, i tak samo jest jazda rowerem poza miastem), i tak mówi GIS, i wiemy, że dokładnie to samo mówi właściwie każdy odpowiednik GIS (w tym w Szwecji, Holandii, które ograniczyły się do zaleceń), to co za problem to przestrzegać?

            Natomiast czasem jest tak, że istnieje zasadne podejrzenie, że ludzie sami z siebie nie będą słuchali rządu. Tak często jest w Polsce, tak nie jest w Szwecji, bo i zaufanie mają do instytucji rządowych. A jedyny sposób, by móc to wyegzekwować, to właśnie mandat. Nie ma sposobu, który jest łagodniejszy a zarazem w miarę skuteczny.

  3. Widzę, że autor artykułu uważa że Polska na knajpach stoi.Spokojnie autorze…nie umrzemy od zamkniecia restauracji.A nawalić sie do nieprzytomnosci można nawet ze znajomymi przez Skypa :-) Poradzimy sobie.

    • Po komentarzy wnoszę, że kompletnie nie masz pojęcia jak funkcjonuje choćby turystyka, która owszem, ma cykle, ale na listopad deskami się nie zabija totalnie.
      Decyzja zła, o ile się ziści, ale jeszcze nie ta najgorsza z możliwych.

  4. Niema lockdownu to nie ma zadośćuczynienia. Pracownicy barów i restauracji na bruk.
    Oczywiście oprócz kucharza i kierowcy bo na wynos.

  5. Tak się nabijać z niepełnosprawnych umysłowo polityków PiS… nieładnie. Po prostu dbaja o to, żeby tacy jak oni mogli przyjść na świat.

  6. Restauracje, puby i inne lokale usługowe to bardzo duży sektor. Zamknięcie poraz kolejny tych działalności będzie oznaczać likwidację całego sektora gastronomicznego i plajtę wielu przedsiębiorców co za tym idzie utratę pracy przez setki tysięcy osób zatrudnionych w tego typu usługach. Pan Morawiecki i jego świta chyba nie do końca sobie zdają sprawę że takie posunięcie doprowadzi do ogromnych strat również w ich kochamy budżecie państwa. Bezrobocie będzie ogromne. Ciekawe czy Rząd Polski z p. Morawieckim mają gigantyczne środki ( miliardy polskich PLN) na wypłatę przez wiele miesięcy odszkodowań i świadczenia bezrobotnego.
    Dodruk PLN nic nie da.

    • Oni już dawno nie przejmują się takimi drobnostkami jak brak odpowiednich podstaw prawnych do swoich działań. W końcu wszystko można usprawiedliwić pandemią.”Nie chcem,ale muszem,bo wirus…”

  7. Rząd najlepiej niech sam się zamknie. Tam rządzi ten co wstanie pierwszy chyba. ŻENADA !!!! Pół roku nie robili nic !!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *