- Home -
- Państwo -
- Dzieci jak szczury w czasie epidemii dżumy. Albo zamykamy szkoły, albo nie zawracajcie głowy lockdownami
Dzieci jak szczury w czasie epidemii dżumy. Albo zamykamy szkoły, albo nie zawracajcie głowy lockdownami
To co napiszę, będzie może brutalne, ale wydaje mi się, że rząd musi słyszeć brutalne rzeczy od opinii publicznej. Albo zamykamy szkoły, albo naprawdę nie ma sensu zawracać społeczeństwu głowy kolejnymi formami pełzającego lockdownu.

Zamykamy szkoły lub kontynuujemy dynamiczny rozwój epidemii w młodym, entuzjastycznym zespole
Oczywiście wiem, że na widok nagłówka "dzieci jak szczury", niejednej matce wypadł z ręki słoiczek gerbera. Nie znaczy to, że autor niniejszego tekstu stawia znak równości pomiędzy dziećmi a gryzoniami. Natomiast społeczna rola dzieci posłanych do szkół w czasie tej epidemii niezwykle mocno przypomina rolę szczurów, które wraz z towarzyszącymi im pchłami do dziś obwiniane są za roznoszenie najstraszniejszej zarazy w dziejach naszego kontynentu.
Jeśli wierzyć tym teoriom, bo i co do nich nie mamy stuprocentowej pewności, a pogląd o szczurach bywa kwestionowany, mechanizm dzieci wysyłanych do szkół działa w bardzo zbliżony sposób. Najmłodsi nie cierpią z powodu koronawirusa, natomiast nadal mogą być fantastycznymi nosicielami. Każdego dnia grupa kilkuset uczniów z różnych środowisk spotyka się w jednym miejscu, by wymieszać ze sobą bakterie przyniesione przez rodziców z pracy, by następnie ponownie zanieść do domu bank bakterii.
Dziwi mnie, że Prawo i Sprawiedliwość nie rozumie tego mechanizmu, ponieważ dokładnie w ten sam sposób miał/ma działać Centralny Port Komunikacyjny, do którego wedle założeń miał/ma ściągać biznes i handel z całego świata, mieszać swoje biznesowe bakterie i ruszać w swoją stronę.
Zjeść ciastko i mieć ciastko
Największym problemem walki z epidemią w Polsce jest brak konsekwencji i logiki. Tu nie trzeba być oczywiście ani specem od zarządzania krajem, ani znawcą epidemii, przeciętny człowiek dostrzega liczne nieścisłości.
Gdyby na przykład w podobny sposób walczono z wielkim pożarem całej Puszczy Białowiejskiej, pierwszego dnia rząd zakazałby wstępu do 5 losowo wybranych lasów w całej Polsce, ale nie Puszczy Białowieskiej. Drugiego dnia rząd zamówiłby wozy strażackie od znajomego instruktora narciarstwa. Trzeciego dnia otrzymałby wozy, ale policyjne, na dodatek nie wszystkie. W obliczu coraz bardziej dramatycznej sytuacji, rząd postanowiłby zasypywać Puszczę z powietrza. Ale ponieważ Rafał Trzaskowski z Platformy Obywatelskiej podstępnie zatruł wodę robiłby to suchym drewnem. Czwartego dnia każdy miałby obowiązek udać się do Puszczy Białowieskiej, ale tylko skacząc na jednej nodze. Piątego dnia zainaugurowano by program sadzenia sadzonek na stadionie Narodowym. Szóstego dnia podpalono by z kolei Puszczę Kampinoską. Siódmego dnia większość strażaków zginęłaby w czasie akcji podpalania, więc zmuszono by do gaszenia zwykłych obywateli rozjeżdżających Białowieżę policyjnymi sukami, bo tylko takie auta - zamiast wozów strażackich - dostarczył kolega Ministra Leśnictwa. Jest w tym sens i logika?
No nie ma, tak samo nie ma w tym, jak walczymy z koronawirusem. Jak trafnie ujęła to Marzena Sosnowska postulując krótkookresowy lockdown, rząd funduje nam teraz pełzający lockdown. W istocie, są to tylko działania pozorowane, by pokazać, że rząd coś robi. A rząd wyznaje zasadę "wszystkie siły przeciwko koronawirusowi, ale tak na 30 proc.".
Albo zamykamy szkoły, albo się nie bawmy w lockdowny
Nie jestem kompetentny, by podejmować decyzje dotyczące tego jak Polska powinna walczyć z epidemią. Na nasze nieszczęście - nasz rząd też nie jest. Oczekiwałbym jednak, by przyjmowane działania miały chociaż charakter spójny i konsekwentny. Mieliśmy pół roku na to, by wypracować jakiś plan i się go trzymać wiedząc na czym polega wirus. Jednak PiS wolał najpierw bić się z Hołownią, potem z gejami, a na końcu trylogii, we wrześniu, połączyli ten religijno-seksualny klimat w naparzankę między samymi sobą.
Nie można zabijać kolejnych gałęzi gospodarki równocześnie posyłając dzieci do szkoły. To jest bezcelowe, to jest jak likwidowanie grilla u sąsiada w ogródku, gdy na drugim końcu kraju płonie Puszcza Białowieska. Nie ma takiej formuły, w której szkoły mogą funkcjonować, chyba że przekształcimy je w Hogwart, a następna wizyta rodziców będzie miała miejsce za pół roku.
08.03.2026 10:31, Piotr Janus
08.03.2026 9:45, Jerzy Wilczek
08.03.2026 8:32, Jerzy Wilczek
08.03.2026 7:43, Aleksandra Smusz
07.03.2026 16:07, Aleksandra Smusz
07.03.2026 14:07, Rafał Chabasiński
07.03.2026 11:07, Piotr Janus
07.03.2026 10:18, Edyta Wara-Wąsowska

Napisała we wniosku o dotację, że sprzedaje na Allegro bez rozliczania. Reakcja urzędniczki ją zaskoczyła
07.03.2026 9:05, Aleksandra Smusz
07.03.2026 8:30, Marcin Szermański
07.03.2026 7:17, Piotr Janus

Claude, Gemini i ChatGPT odpowiedziały na pytanie o istnienie Boga. Jedna z nich dała Jahwe szansę poniżej 0,001 proc.
06.03.2026 21:54, Mariusz Lewandowski
06.03.2026 20:12, Miłosz Magrzyk

Lepiej nie narzekajmy na ceny leków. Bo jak będziemy narzekać, to nie będziemy mieli czym się leczyć
06.03.2026 18:25, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 16:19, Marcin Szermański
06.03.2026 16:01, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 15:13, Marcin Szermański
06.03.2026 14:27, Marek Śmigielski
06.03.2026 13:39, Aleksandra Smusz
06.03.2026 13:19, Mariusz Lewandowski
06.03.2026 12:52, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 11:52, Edyta Wara-Wąsowska
06.03.2026 11:08, Marek Śmigielski
06.03.2026 10:17, Marcin Szermański
06.03.2026 9:37, Marek Śmigielski
06.03.2026 8:55, Mateusz Krakowski


























