Kukiz’15 chce zmian w zasiłkach chorobowych dla kobiet w ciąży. ZUS, nie pracodawca, powinien pokrywać początkowe koszty zasiłku

Praca dołącz do dyskusji (26) 23.11.2018
Kukiz’15 chce zmian w zasiłkach chorobowych dla kobiet w ciąży. ZUS, nie pracodawca, powinien pokrywać początkowe koszty zasiłku

Udostępnij

Justyna Bieniek

Zasiłek chorobowy zamiast wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni chorobowego w ciąży oraz prawo do zasiłku chorobowego w przypadku wystąpienia choroby w trakcie ciąży, już od pierwszego dnia objęcia ubezpieczeniem chorobowym. To propozycja zmian, opracowana przez Kukiz’15, którą mają zająć się posłowie na piątkowym posiedzeniu.

Zasiłek chorobowy w ciąży

Zgodnie z projektem posłów Kukiz’15 pierwsze 33 dni urlopu chorobowego dla kobiet w ciąży ma zapłacić ZUS. To rozwiązanie ma zastąpić wypłacane przez ten okres 100 proc. wynagrodzenia. Wypłacanie pensji przez pracodawcę zastąpiłoby wypłacane przez ZUS chorobowe już od pierwszego dnia przebywania na zwolnieniu.
Zdaniem posłów skorzystać mają pracodawcy i pracownice. Do tego zdania przychylają się prawnicy, niestety ZUS i rząd – co w sumie nie dziwi – wyraża się o nich negatywnie. W ich opinii zmiany przyniosłyby straty rzędu 0,8 mld zł. Nowe rozwiązanie wiązałoby się z podwyższeniem składki na ubezpieczenie chorobowe, co skutkowałoby większymi potrąceniami z pensji brutto.

Zmiany pozytywne dla pracownic i pracodawcy

Zaproponowane zmiany zdaniem wielu ekspertów przyniosłyby pozytywne rezultaty. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami (art. 92 Kodeksu pracy) pracownik za czas niezdolności do pracy trwającej łącznie do 33 dni w ciągu roku kalendarzowego (a jeżeli ukończył 50 rok życia – łącznie do 14 dni), zachowuje prawo do 80 proc. wynagrodzenia. Jest ono wypłacane przez pracodawcę z jego środków. Jeżeli niezdolność spowodowana jest chorobą w czasie ciąży, pracownica otrzymuje 100 proc. wynagrodzenia.

O zmianach bardzo pozytywnie wypowiedziała się w rozmowie dla prawo.pl Katarzyna Łodygowska, prowadząca blog MatkaPrawnik.pl. Zwróciła ona uwagę na te 33 dni płatne przez pracodawcę to często spore obciążenie, którym obarcza się kobiety. Pracownice martwią się o obciążenia finansowe dla pracodawcy, a także o realną groźbę zwolnienia. Dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których ciężarne umawiają się z pracodawcą, że to one pokryją koszty za ten okres. To z kolei powoduje, że dyskryminacja kobiet na rynku pracy wciąż istnieje. Niestety wszystko zapowiada, że projekt nie spotka się z entuzjastycznym przyjęciem w Sejmie.