Nowe, zielone tablice rejestracyjne dla niektórych pojazdów

Moto Państwo dołącz do dyskusji (10) 18.02.2019
Nowe, zielone tablice rejestracyjne dla niektórych pojazdów

Udostępnij

Paweł Mering

Samochody elektryczne stają się coraz popularniejsze i — jakkolwiek by to nie brzmiało — coraz bardziej przystępne cenowo. Ustawodawca, co prawda ciągle w zbyt małym zakresie, uprzywilejowuje i wyróżnia posiadaczy „elektryków”. Zielone tablice rejestracyjne będą dotyczyć właśnie pojazdów elektrycznych, ale nie tylko.

Zielone tablice rejestracyjne

Projekt stosownego rozporządzenia Ministra Infrastruktury zawiera dosyć ciekawą zmianę. Chodzi o wprowadzenie specjalnych, zielonych tablic rejestracyjnych. Mają być one przeznaczone dla pojazdów elektrycznych. Oprócz zielonego tła charakterystyczne będą czarne cyfry i litery.

Rozwiązanie zostało zaproponowane w związku z koniecznością realizacji zadań, wynikających z obowiązujących aktualnie przepisów. Chodzi o te, które dotyczą elektromobilności i paliw alternatywnych. Proponowane regulacje, jeżeli zostaną zaakceptowane, najprawdopodobniej wejdą w życie już 1 stycznia 2020 roku

Co ciekawe, zielone tablice rejestracyjne będą mogli otrzymać nie tylko właściciele samochodów elektrycznych. Z takiego wyróżnienia skorzystają również właściciele aut, które napędzane są wodorem.

Elektromobilność przyszłością

O ile przedmiotowa zmiana aż tak istotna nie jest, to wprowadzi pewne praktyczne ułatwienie. Już teraz powstają specjalne miejsca parkingowe dla pojazdów elektrycznych, a także w innych dziedzinach ruchu są one bardziej uprzywilejowane.

Owo wyróżnienie, pozwalające na jednoznaczną identyfikację pojazdu, może mieć pewien sens, bo faktycznie wiele osób ma problem z odróżnieniem auta z napędem tradycyjnym od tego elektrycznego. Rura wydechowa może być przecież na pierwszy rzut oka niewidoczna w niektórych modelach pojazdów, a dostrzeżenie innych detali, jak obecność wlotów powietrza, raczej nie będzie łatwa dla laika.

Pojazdy elektryczne są jednak niestety w dalszym ciągu towarem ekskluzywnym. Pomijając motoryzacyjny konserwatyzm, innych przyczyn jest co najmniej kilka. Wysokie ceny, drogie koszty serwisu i niedobór stacji ładowania, a także świadomość, że Polska zdecydowanie nie przoduje w produkcji czystej energii, raczej bezwzględnie zniechęcają do przesiadania się na „elektryki”. A szkoda.

Co warto zaznaczyć, przygotowywany jest również projekt przepisów, mający umożliwić realizację dopłat do pojazdów elektrycznych. Ciężko rozważać, czy przyniesie to pożądany efekt, ale z pewnością wpłynie pozytywnie na popularyzację aut napędzanych paliwami alternatywnymi.