Fronda.pl przeciwko traktowaniu zwierząt na równi z człowiekiem

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (252) 24.03.2018
Fronda.pl przeciwko traktowaniu zwierząt na równi z człowiekiem

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Mało jest rzeczy, które wzbudzają takie oburzenie, jak bezmyślna przemoc skierowana wobec najsłabszych. Znanym fenomenem jest pewna wybiórczość, jeśli chodzi o współczucie. Psychologowie twierdzą, że bardziej niż dorosłych mężczyzn będących ofiarami przemocy współczujemy kobietom, dzieciom a nawet zwierzętom. Ofiarą ostatniego głośnego na całą Polskę przypadku znęcania się nad zwierzętami był czteromiesięczny szczeniak Fijo. Ciężko przejść do porządku dziennego nad przypadkiem psa najprawdopodobniej skatowanego przez właściciela. 

Przypomnijmy: pies miał powybijane zęby, złamaną szczękę, kość udową oraz poważny uraz kręgosłupa skutkujący paraliżem tylnych łap. Jak podaje dziennik.pl, prokuratura postawiła Bartoszowi D. z Chełmży zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu do trzech lat więzienia. W sprawie głos zabrał także na łamach portalu Fronda.pl jeden z tamtejszych redaktorów. Wyraźnie zbulwersował go fakt, że sprawca takiego przestępstwa może w ogóle być skazany na karę więzienia.

Fronda.pl przeciwko traktowaniu zwierząt na równi z człowiekiem.

Redaktor JH zaprezentował całkiem szeroką paletę argumentów przeciwko traktowaniu zwierząt podmiotowo. Tymi odnoszącymi się do konkretnych przepisów prawa pozwolę sobie zająć się w dalszej części niniejszego tekstu. Warto jednak pochylić się przez chwilę także nad tymi, które z prawem nie mają wiele wspólnego. Pierwszy z nich jest taki, że jeżeli będziemy traktować zwierzęta podmiotowo, to dojdziemy do granic absurdu. Łatwo sobie wyobrazić kontrowersje z faktycznie swego czasu mającą miejsce dyskusję dotyczącą ewentualnego przyznania jakiegoś zakresu praw podstawowych małpom człekokształtnym. Przykładem może być chociażby Hiszpania.

JH jednak uznaje, że przejawem tego absurdu jest… „kompletnie nielogiczny klimat przeciwko myśliwym.” Drugi jest jego kontynuacją. Autor twierdzi, że te same osoby, które nie protestują przeciwko przemysłowemu ubojowi zwierząt „dostają spazmatycznych ataków paniki na widok myśliwego strzelającego do sarny”. Najprawdopodobniej JH bardzo zaskoczy fakt, że środowiska związane z ochroną praw zwierząt bardzo często protestują przeciwko jednemu i drugiemu zjawisku.

Nauki kościoła katolickiego wcale nie dają przyzwolenia na znęcanie się nad zwierzętami

Fronda jest znanym czasopismem blisko związanym z Kościołem, bądź przynajmniej chcącym za takie uchodzić. Jej internetowy serwis dumnie określa się mianem „portalu poświęconego.” Skonfrontujmy w takim razie powyższe tezy z kościelnym nauczaniem. Jeśli chodzi o relacje między ludźmi a światem zwierzęcym, jest ono bardzo jasne. Kościół uznaje prymat człowieka i jego potrzeb nad przyrodą. Dopuszcza zabijanie zwierząt na żywność, do wytwarzania odzieży, pod pewnymi warunkami także przeprowadzanie na nich eksperymentów medycznych. Niedopuszczalne jest z kolei, z katolickiej perspektywy, obdarzanie zwierząt takimi samymi uczuciami, jak osoby oraz przeznaczanie na zwierzęta środków, które mogłyby zostać przeznaczone na zwalczanie biedy wśród ludzi.

Myliłby się jednak ten, który myśli, że oznacza to przyzwolenie Kościoła na dowolne traktowanie zwierząt. Nie powinno to, na dobrą sprawę, dziwić. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy dodatkowo pod uwagę chociażby życiorys św. Franciszka z Asyżu. Już sam fakt, że Katechizm Kościoła Katolickiego kwestię traktowania zwierząt reguluje w części dotyczącej siódmego przykazania jest znamienny. Zagadnienia te zatytułowane są „Poszanowanie integralności stworzenia.” Art. 2416 KKK wskazuje nie tylko na to, że zwierzęta są stworzeniami bożymi, ale także na konieczność traktowania ich życzliwie przez ludzi. Art. 2418 wyraźnie głosi, że niepotrzebne zadawanie cierpień lub zabijanie zwierząt jest czynem sprzecznym z godnością ludzką. O ile można się spierać, czy polowania dla rozrywki nie są niepotrzebnym zabijaniem w rozumieniu katechizmu, o tyle mam pewność, że jest nim każdy przypadek katowania zwierzęcia dla wyładowania złości czy frustracji.

W jaki sposób polskie prawo chroni zwierzęta przed okrutnym traktowaniem

Stosunek prawa polskiego do znęcania się nad zwierzętami reguluje ustawa o ochronie zwierząt. Katalog czynów, które mogą być uznane za znęcanie jest bardzo szeroki. Ustanawia go art. 6 ust. 2 ustawy. Jako przykłady można podać nie tylko umyślne ranienie lub okaleczanie zwierzęcia, ale także chociażby porzucenie psa czy kota przez właściciela, organizowanie walk zwierząt, akt zoofilii czy przetrzymywanie przeznaczonych na sprzedaż żywych ryb w bez dostatecznej ilości wody. Warto podkreślić, że zgodnie z art. 4 pkt 8 ustawy o ochronie zwierząt, katalog ten jest otwarty. Oznacza to, że każdy czyn o skutkach porównywalnych z tymi wymienionymi bezpośrednio w przepisach także zostanie w świetle prawa uznany za znęcanie.

Ostatnie zmiany w ustawie przyniosły zaostrzenie przepisów. Jeszcze rok temu mówiło się nawet o pięciu latach pozbawienia wolności oraz obligatoryjnej karze więzienia dla sprawców działających ze szczególnym okrucieństwem. Ostatecznie, zgodnie z art. 35 ustawy, za znęcanie się ze zwierzętami grozi maksymalna kara do lat dwóch więzienia. Ustawodawca dopuszcza także łagodniejsze kary – grzywnę lub ograniczenie wolności. Dopiero w przypadku szczególnego okrucieństwa sąd może zastosować karę trzech lat w więzieniu. W przypadku skazania, obligatoryjnie orzeka się odebranie sprawcy zwierzęcia, jeśli był jego właścicielem. Dodatkową karą może być nawiązka w wysokości od 500 do 100 000 zł. przeznaczona na wskazany przez sąd cel związany z ochroną zwierząt.

Prawo zdecydowanie bardziej chroni człowieka, niż zwierzę – przepisy nie pozostawiają złudzeń

Redaktor JH twierdzi, że powodem do zmiany przepisów ustawy o ochronie zwierząt jest fakt, że niektórzy gwałciciele otrzymują kary niższe, niż ta, która grodzi Baroszowi D. Należy w tym wypadku zwrócić uwagę na dwie kwestie. Przede wszystkim, kodeks karny za przestępstwo zgwałcenia przewiduje karę od dwóch lat pozbawienia wolności aż do dwunastu lat w więzieniu. Kiedy jednak mamy do czynienia ze szczególnym okrucieństwem sprawcy, również i w tym przypadku prawo przewiduje wyższą karę. Nie mniej niż pięć lat więzienia. Warto w tym momencie wspomnieć, że przestępstwo kradzieży, skoro już poruszaliśmy się w obrębie siódmego przykazania, jest czynem karanym surowiej przez prawo niż nawet okrutne znęcanie się nad zwierzęciem. Przestępstwo to zagrożone jest karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Co więcej, prawo karne nie działa tak, jak się najwyraźniej JH wydaje. To, że Bartoszowi D. grozi do trzech lat więzienia, nie oznacza jeszcze, że sąd taki wyrok faktycznie wyda. Oczywiście, jeśli okaże się on winny zarzuconego mu czynu, to miałbym szczerą nadzieję, że zapadnie wyrok jak najbardziej surowy. Niemniej, zgodnie z przepisami kodeksu karnego, sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych przez dany przepis karny. Co więcej, na wymiar kary wpływa wiele dodatkowych czynników. Sąd musi uwzględnić stopień szkodliwości społecznej czynu, wziąć pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze – dotyczące bezpośrednio skazanego. Takimi czynnikami są również motywacja i sposób zachowywania się sprawcy, jego warunki osobiste, wiek, rodzaj i rozmiar następstw przestępstwa,, ewentualne staranie o naprawienie szkody. Wydaje się przy tym, że sądy w ostatnich latach faktycznie coraz bardziej surowo traktują osoby znęcające się nad zwierzętami. Bywa z tym jednak różnie. Nie zawsze w ogóle prokuratura doszuka się czynu zabronionego.

Walka z przejawami okrucieństwa wobec zwierząt to żadna fanaberia, to obowiązek

Zwierzęta nie są ludźmi, prawo zaś, wbrew temu co twierdzi redaktor JH, nawet nie próbuje w jakimś stopniu zrównywać ich z nami. Nie ulega jednak najmniejszym wątpliwościom, że zwierzęta odczuwają ból, tak samo jak ludzie. Są również żywymi istotami. Między bajki również można włożyć stwierdzenia, jakby były to jedynie kierowane instynktem naturalne automaty. Jak można nazwać osobę, która świadomie i z premedytacją zadaje drugiej istocie cierpienie? Najlepszym określeniem będzie słowo „zwyrodnialec”. I przed takimi właśnie osobami państwo ma obowiązek chronić społeczeństwo. Osoba, która znęca się bezkarnie nad zwierzętami może przecież zastosować przemoc również wobec drugiego człowieka. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że prawo powinno karać przejawy znęcania się nad zwierzętami, i to surowo.

Bardzo smuci fakt, że portal aspirujący do miana katolickiego publikuje tekst jawnie wyśmiewający empatię wobec zwierząt oraz broniący osób dręczących je w sposób szczególnie okrutny. Oczywiście, JH zapewnił, że jeśli Bartosz D. jest winny, to jakąś tam karę powinien ponieść. Sęk w tym, że jednocześnie wyraźnie nawoływał do znaczącego złagodzenia przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Jeśli to nie jest wzięcie w obronę sprawców tych przestępstw, to co nią jest? Nie chcę doszukiwać się przy tym jakichś ukrytych podtekstów. Niemniej, w momencie, gdy w senacie ważą się losy ustawy o Polskim Związku Łowieckim, te wstawki o myśliwych wydają się nie być przypadkowe. Faktem jest jednak, że zwyczajnie chcę wierzyć, że ten tekst na portalu Frondy to po prostu jakaś pomyłka.