Prywatny przewoźnik chciał przejąć autobusy miejskie w Kielcach. Szef ZTM powiedział, że nie pozwoli, jakby całe Kielce były jego

Gorące tematy Państwo dołącz do dyskusji (409) 04.01.2018
Prywatny przewoźnik chciał przejąć autobusy miejskie w Kielcach. Szef ZTM powiedział, że nie pozwoli, jakby całe Kielce były jego

Udostępnij

Krystian Matejko

Duża część polskich socjologów oraz publicystów zwraca uwagę na jakość stosunków panujących pomiędzy obywatelami w naszym kraju. Najczęściej pada słowo: stosunki feudalne. Czyli mamy pana na włościach i jego poddanych, który za nic ma prawo, obowiązki czy wyroki sądów. I nie chodzi tylko o prywatnych przedsiębiorców. Bardzo często takie stosunki panują w przedsiębiorstwach z sektora publicznego. Witamy w folwarku o nazwie ZTM Kielce.

Na łamach Bezprawnika często poruszam temat przetargów. Jest to zagadnienie w gruncie rzeczy bardzo fascynujące, gdyż pokazuje, w jaki sposób działa nasze państwo na poziomie praktycznym. Ustawa prawo zamówień publicznych definiuje, w jaki sposób nasze pieniądze (podatników) mają być wydawane przez naszych ukochanych urzędników. I nie chodzi tylko o duże instytucje, ministerstwa, ale także o mniejsze urzędy, a w szczególności podmioty samorządowe. A tam czasami dzieją się dziwne rzeczy. Znaczy, nie dziwne, tylko folwarczne.

Zarząd Transportu Miejskiego w Kielcach ogłasza przetarg

W 2017 roku ZTM Kielce ogłosił przetarg na wykonanie usług przewozowych komunikacji miejskiej w Kielcach. Faworytem w tym przetargu było lokalne przedsiębiorstwo MPK, które od lat świadczyło takie usługi w Kielcach. Przetarg musiał zostać ogłoszony, gdyż kieleckie MPK od kilku lat nie było własnością miasta Kielce, tylko w 70% należało do firmy Kieleckie Autobusy Spółka Pracownicza. A to oznaczało, że przetarg musi zostać ogłoszony.

Przetarg pojawił się w kwietniu 2017 roku. Samo zamówienie publiczne nie należało do małych, gdyż wartość budżetu wynosiła 601 475 342,59 zł netto. Same usługi miały być realizowane w okresie od 01.01.2018 do 21.12.2027. Tak łakomy kąsek nie mógł oczywiście przejść obok nosa innym, liczącym się w Polsce prywatnym przewoźnikom.

Jednym z ważniejszych uczestników postępowania przetargowego okazała się firma Michalczewski sp. z o.o. Firma ta jest prywatnym przewoźnikiem i obsługuje linie autobusowe komunikacji miejskiej w Warszawie, Radomiu i Wrocławiu. Posiada swoją flotę autobusową oraz odpowiednie kadry oraz doświadczenie.

Niestety przetarg publiczny został tak skonstruowany, że inny przewoźnik, niż lokalny MPK, miał spore trudności, aby złożyć konkurencyjną ofertę przy ogłoszonych warunkach uczestnictwa w przetargu. Głównymi zarzutami były wymogi posiadania odpowiednio zaadaptowanej bazy transportowej w mieście, odpowiedniej ilości kadr, czy daty rozpoczęcia usługi, która została twardo wpisana w umowę i całe postępowanie przetargowe.

Absurdalne wymogi ZTM Kielce dotyczące umowy

W pierwotnej wersji specyfikacji opublikowanej przez ZTM Kielce był sztywno wpisany wymóg, co do daty rozpoczęcia umowy. ZTM Kielce, któremu umowa kończyła się z lokalnym MPK pod koniec roku wpisał, że umowa zacznie obowiązywać o 1 stycznia 2018 r. Nie ważne w tym wypadku było czy przetarg zostanie do tego czasu rozstrzygnięty czy nie. W przypadku MPK Kielce takie zapisy w przetargu były na rękę, gdyż i tak posiadał swoją bazę transportową już na miejscu i od wielu lat. Natomiast, w przypadku firm, które chciały wystartować w tym postępowaniu o zamówienie publiczne, istotną kwestią był czas na ewentualne przystosowanie swoich baz transportowych, aby uruchomić usługę przewożenia mieszkańców Kielc. Najlepszym rozwiązaniem byłby kilkumiesięczny termin od dnia podpisania umowy. Niestety, Zamawiający nie zgodził się na to rozwiązanie, dlatego też Michalczewski sp z o.o. złożyło odwołanie do KIO.

W swoim odwołaniu, Michalczewski sp z o.o. słusznie podniósł argument, że wpisanie sztywnego terminu rozpoczęcia usługi może być nierealne w kontekście rozpoczęcia działalności, gdyż postępowanie przetargowe może przesunąć się w czasie. Może zostać złożone odwołanie do KIO. Wyrok KIO może zostać zaskarżony do sądu i może się okazać, że rozstrzygnięcie postępowania przetargowego skończy się gdzieś w połowie 2018 roku. Dodatkowo, Michalczewski sp z o.o. argumentował, że w przypadku uzyskania zamówienia, należy dać potencjalnemu wygranemu 6 miesięcy na dostosowanie bazy transportowej oraz autobusów (np. ich malowanie) do świadczenia usług od dnia podpisania umowy. Co najciekawsze, sam Zamawiający twierdził na rozprawie przed KIO, że 6 miesięcy jest zbyt długim terminem na wprowadzenie takich zmian i można to zrobić o wiele szybciej. Dlatego też KIO w uznało, że wystarczający termin to 5 miesięcy.

W swoim wyroku, Krajowa Izba Odwoławcza nakazała, aby Zamawiający zmodyfikował własne postępowanie przetargowe i zmienił sztywny termin rozpoczęcia usługi transportu komunikacji miejskiej na 5 miesięcy od daty podpisania umowy. Właśnie ten termin i możliwość złożenia oświadczenia woli przez przystępującego do przetargu jest kluczowym elementem tej historii.

Oferta Michalczewskiego na pierwszym miejscu

Oferty zostały złożone. Po ich otwarciu okazało się, że do przetargu wystartowały dwie firmy. MPK Kielce i Michalczewski sp z o.o. Po pomniejszych zawirowaniach z obliczaniem ceny okazało się, że oferta Michalczewski sp z o.o. jako jedyna mieści się w budżecie oraz jest niższa o 50 mln zł od oferty MPK Kielce.

Niestety, po etapie badania ofert okazało się, że MPK Kielce wygrało przetarg, a oferta Michalczewski sp z o.o. została odrzucona.

ZTM Kielce odrzucił ofertę Michalczewski sp z o.o., gdyż w (podkreślam) uznaniu Zamawiającego, Michalczewski Sp. z o.o. nie zdąży w 5 miesięcy przystosować bazy transportowej do obsługi swoich własnych autobusów. Nie minęło kilka miesięcy, kiedy na rozprawie przed KIO przedstawiciel ZTM Kielce przekonywał, że termin 6 miesięcy jest za długi na takie dostosowanie bazy transportowej (dlatego orzeczono o 5 miesięcznym terminie), żeby później napisać w uzasadnieniu odrzucenia, że 5 miesięcy jest terminem niewystarczającym. Czyli mości Pan wpierw dał, a potem zabrał.

W uzasadnieniu odrzucenia oferty Michalczewskiego widnieją same perełki. W celu weryfikacji oświadczenia Michalczewski sp z o.o. o jego bazie transportowej, przedstawiciele ZTM pojechali na oględziny terenu, który był podany w ofercie. Komisja Robotniczo-Chłopska Przetargowa ustaliła na wizji lokalnej, że teren znajduje się w Kielcach, jest utwardzony, jest budynek, hala w budowie, jest dyspozytornia, instalacja wodna itd.

Następnie ZTM Kielce zwróciło się do Prezydenta Miasta Kielc o opinię, czy w przeciągu 5 miesięcy, Miasto Kielce wyda odpowiednie decyzje administracyjne w celu przeprowadzenia procesu inwestycyjnego. Miasto Kielce oficjalnie odpowiedziało, że termin na wydanie takich decyzji wynosi 5 miesięcy i są to terminy minimalne. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Miasto Kielce jest jednym z udziałowców spółki MPK Kielce – konkurenta w przetargu. To tak jakby powołać szwagra na biegłego w swojej sprawie.

Na samym końcu ZTM Kielce powołało biegłego, który reprezentował, a jakże, Politechnikę Świętokrzyską w Kielcach, z którego to opinii jednoznacznie wynikało, że się nie da. Nie da się dostosować bazy transportowej w 5 miesięcy.

Reasumując. ZTM Kielce powołało kolegów i przyjaciół racji stanu miasta Kielce, którzy wszyscy razem jednym chórem orzekli, że Michalczewski sp z o.o. nie dostosuje bazy transportowej w terminie 5 miesięcy od dnia podpisania umowy.

Niestety KIO było innego zdania.

Wyrok KIO 2051/2017

Michalczewski Sp. z o.o. złożył odwołanie do KIO na fakt odrzucenia jego oferty przez ZTM Kielce. Firma powołała się na fakt, że złożyła oświadczenie woli w postępowaniu o zamówienie publiczne, że będzie ona dysponować bazą transportową zlokalizowaną w granicach administracyjnych miasta Kielce w terminie 5 miesięcy od podpisania umowy. Generalnie sam opis bazy transportowej był tak naprawdę zdawkowy. Przypominam, że opis bazy transportowej umieścił sam Zamawiający w swoim przetargu, czyli ZTM Kielce. Baza powinna posiadać:

– teren 25 000 m2 z przeznaczeniem na miejsca parkingowo postojowe dla autobusów,

– zapewniać ruch bezkolizyjny, powinna być ogrodzona i utwardzona, czynna całodobowo,

– musi posiadać budynek warsztatowy z sześcioma stanowiskami (kanały naprawcze lub podnośniki),

– musi posiadać dyspozytornię i powinna być wyposażona w system łączności z Zamawiającym oraz policją czy służbami ratowniczymi,

– musi posiadać myjnię.

Prawdę mówiąc wymogi, co do bazy transportowej, nie były bardzo skomplikowane. Niestety ZTM Kielce widział to inaczej i rozszerzał wymagania po terminie otwarcia ofert.

Przykładowo, Zamawiający upierał się, że Michalczewski sp z o.o. nie zbuduje myjni dla swoich autobusów, gdyż wymaga to odpowiednich decyzji środowiskowych oraz tym, że w domyśle miała być to myjnia automatyczna. Michalczewski odpowiedział, że zakupi mobilne myjki parowe, które są obojętne dla środowiska przedstawiając dowody od producentów takich urządzeń. W dłuższym okresie czasu i tak Wykonawca ma zamiar zbudować myjnię automatyczną, chociaż sam wymóg myjni automatycznej nie był zawarty w wymaganiach. Ogólnie mówiąc Michalczewski sp z o.o. bronił swojej oferty zgodnie z warunkami postawionymi w przetargu przez ZTM Kielce. Natomiast druga strona próbowała udowodnić, że Michalczewski sp z o.o. nie wybuduje odpowiedniej bazy transportowej w przeciągu 5 miesięcy rozszerzając swoje wymagania zawarte w przetargu po terminie otwarcia ofert!

Na szczęście dla KIO rozwiązanie było proste, jasne i klarowne. Zgodnie z załącznikiem nr 7 do SIWZ Michalczewski sp. z o.o złożył oświadczenie woli, że w przeciągu 5 miesięcy od dnia podpisania umowy uruchomi bazę transportową zgodną w wymogami ZTM Kielce. Gdybanie Zamawiającego na tym etapie jest bezpodstawne, gdyż nie można przewidzieć przyszłości.

Trzeba też trzymać się faktów. Jeżeli sam Zamawiający publikuje wymogi do przetargu, w którym potencjalny Wykonawca ma 5 miesięcy na dostosowanie bazy transportowej do świadczenia usług komunikacyjnych, a potem ten sam Zamawiający uroczyście oświadcza, że Wykonawca temu nie podoła jest zachowaniem, co najmniej dziecinnym. Albo inaczej. Tak jak pisałem na początku. Folwarcznym. Moja wola decyduje.

W mojej ocenie KIO wydało słuszny wyrok i nie można było wydać innego. Złożone oświadczenie woli na załączniku nr 7 do SIWZ zamknęło całą sprawę – będzie dysponować. Z drugiej strony, sam Zamawiający połapał się po fakcie, że trochę pokpił opis bazy transportowej opisując ją w ogólnikach, a potem próbował udowodnić, że co innego miał na myśli. Np. zamiast myjni, miał na myśli myjnię automatyczną. Niestety, Wykonawca i Zamawiający nie są w związku małżeńskim i Wykonawca nie musi się domyślać, co ZTM Kielce miał na myśli publikując swoje własne opisy.

Folwark w pełnym blasku

Ale to nie jest koniec. ZTM Kielce postanowiło zaskarżyć wyrok KIO do sądu okręgowego. Jest to przewidziana w prawie droga odwoławcza. Jeżeli nie podoba się wyrok KIO to można iść do sądu powszechnego i tam domagać się sprawiedliwości.

Tutaj trzeba podkreślić jeden fakt, że sam ZTM Kielce postanowiło szukać sprawiedliwości w sądzie powszechnym, którego termin rozprawy został wyznaczony na 29 grudnia 2017 roku. Czyli dwa dni przed początkowo wpisanym w SIWZ (przed wyrokiem KIO) terminem rozpoczęcia usługi transportowej, zaczynającej się w dniu 01.01.2018. Cała sytuacja zakrawa na pewną ironię losu, gdyż to sam ZTM Kielce pierwotnie wpadł na pomysł sztywnego wpisania terminu argumentując tym, że ma dużo czasu na zakończenie procedury przetargowej. Niestety, sam doprowadził do tego, że tak się nie stało.

Sama rozprawa w sądzie była powtórką argumentów stron. ZTM Kielce próbowało udowodnić, że Michalczewski sp z o.o. nie uruchomi bazy transportowej w przeciągu 5 miesięcy, gdyż nie dostanie odpowiednich pozwoleń budowlanych. Michalczewski sp z o.o. znowu odbijał piłeczkę.

Można byłoby powiedzieć, że rozprawa mogła być w pewnym momencie nudna, gdyby nie oświadczenie dyrektora ZTM Kielce, mgr. inż. Mariana Sosnowskiego, który oświadczył przed składem sędziowskim, w świetle jupiterów, przy świadkach zgromadzonych na sali sądowej oraz przy udziale lokalnych mediów, że:

Nie podpiszę żadnej umowy z Michalczewskim…

To zdanie wypowiedział dyrektor firmy publicznej, który jest zobowiązany przestrzegać polskiego prawa, przed sądem, że on i tak nie podpisze umowy z firmą, która wygrała przetarg. Pomimo tego, że sąd jeszcze nie wydał wyroku.

To jest właśnie folwark, o którym wcześniej pisałem. Mamy coś takiego jak prawo zamówień publicznych, odpowiednie ustawy i rozporządzenia, system sądowy, a naprzeciwko mamy mgr inż., który oświadcza, że on i tak to zrobi po swojemu. Czysta wola. Czysty folwark. Szkoda jeszcze, że dyrektor ZTM Kielce objawiając się przed sądem i świadkami nie wpisał się w najlepsze kanwy dyplomacji wysokiego szczebla i nie zachował się jak Nikita Chruszczow na posiedzeniu plenarnym ONZ 12 października 1960 roku potrząsając swoim butem, wypowiadając powyższe zdanie.

Na złość babci… kupię o 50 mln zł drożej

Na sam koniec chciałbym napisać o faktycznym celu tego przetargu. Celem miało być wybranie przewoźnika komunikacji miejskiej w mieście Kielce na kolejne 10 lat. Oferty zostały złożone, a wygrała firma o 50 mln zł tańsza.

Chciałbym, żeby niektórzy nie hejtowali firmy Michalczewski sp z o.o., oraz nie hejtowali MPK Kielce. Po prostu wygrał lepszy. W tej sprawie chodzi też o pasażerów i o budżet miasta (po to są przetargi!). Firma Michalczewski Sp. z o.o. operuje w innych miastach w Polsce i jak dotąd nie było większych skandali. Autobusy jak jeździły, tak będą jeździć. Generalnie wszyscy są zadowoleni, a nawet nie są świadomi, że podróżują tym prywatnym przewoźnikiem.

50 mln złotych to ogromna suma. Trzeba też sobie zadać podstawowe pytanie, czy obywatele miasta chcą płacić więcej czy mniej za usługi, z których i tak będą korzystać. Prawdę mówiąc to owe 50 mln złotych to tak naprawdę 250 mln złotych, jeżeli miasto Kielce wykorzysta je, jako wkład własny w projektach unijnych. W przypadku inwestycji samorządowych w drogi, Unia Europejska dofinansowuje około 80% projektu. To też jest dobre pytanie, czy obywatel Kielc chce w przyszłości mieć lepsze drogi w mieście, czy chce zaspokoić wielkie ego dyrektora ZTM Kielce i finansować cały ten folwark?

Na samym końcu chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden mały fakt. Sąd w Kielcach ma ogłosić wyrok 11 stycznia 2018 roku. Po ostatnich nowelizacjach ustaw o ustroju sądów powszechnych sądy mają być jeszcze bardziej niezależne niż były. Mam nadzieję, że tak będzie, ze względu na wypowiedzi różnych lokalnych polityków, którzy na przykład deklarowali, że w tej sprawie (11:30) będą się zwracać do Mateusza Morawieckiego – wtedy ministra rozwoju i finansów, a obecnie Premiera.