1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. 70 proc. w ciągu 5 lat. Zgadnijcie, co tak podrożało

70 proc. w ciągu 5 lat. Zgadnijcie, co tak podrożało

Mimo pozornej stabilizacji cen na rynku deweloperskim, dane o realnie zawieranych transakcjach pokazują zupełnie inny obraz - Polacy płacą za nowe mieszkania coraz więcej. Jak wynika z analiz Narodowego Banku Polskiego i portalu Otodom, w ciągu ostatnich pięciu lat ceny transakcyjne w największych miastach wzrosły o ponad 70 proc., wyprzedzając dynamikę stawek ofertowych.

Więcej mieszkań, mniej rabatów. Skąd bierze się rozbieżność?

Na pierwszy rzut oka, sytuacja na rynku deweloperskim powinna sprzyjać kupującym. Oferta jest szeroka - w sierpniu na siedmiu największych rynkach dostępnych było 62,5 tys. lokali, o 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie sprzedaż, choć wciąż solidna, jest niższa niż w okresie boomu napędzanego programem Bezpieczny Kredyt. W takich warunkach można byłoby się spodziewać presji na obniżki cen; tymczasem, jak wskazują eksperci, dzieje się coś odwrotnego. Jak komentuje Katarzyna Kuniewicz, Dyrektorka badań rynku w Otodom,

Lipiec i sierpień to miesiące, które zazwyczaj cechują się niższą aktywnością zakupową i stabilizacją cen. Tym razem jednak rynek zachował się zupełnie inaczej. Lipiec okazał się najmocniejszym miesiącem sprzedażowym w tym roku, a liczba sprzedanych mieszkań deweloperskich na głównych rynkach była aż o 59% wyższa niż rok wcześniej. Również sierpień utrzymał wysokie tempo, a 3,5 tys. zawartych wówczas transakcji oznacza wzrost o 45% r/r

Jak wyjaśnia ekspertka, główną przyczyną tego ożywienia jest poprawa warunków kredytowania, wynikająca z serii obniżek stóp procentowych:

Niższe oprocentowanie kredytów hipotecznych i wzrost zdolności kredytowej sprawiły, że więcej osób może dziś pozwolić sobie na zakup mieszkania. To tłumaczy, dlaczego obserwujemy dziś wzrost cen transakcyjnych, mimo że ceny ofertowe pozostają stabilne

Nowa fala nabywców. Kto dziś kupuje mieszkania?

Poprawiające się warunki finansowania, w połączeniu z dużą podażą, przyciągnęły na rynek nową grupę nabywców. W przeciwieństwie do osób aktywowanych przez programy rządowe, są to klienci, którzy posiadają odpowiednią zdolność kredytową i zabezpieczenie finansowe, pozwalające im na podjęcie decyzji bez wsparcia ze strony państwa.

Jak ocenia Kuniewicz,

To grupa, która śledzi sytuację rynkową i reaguje na poprawiające się warunki kredytowania. Choć nie jest to masowy segment popytu, jego obecność na rynku jest na tyle wyraźna, że stabilizuje poziom sprzedaży i wpływa na poziom cen transakcyjnych

Inną grupę nabywców przyciąga rynek wtórny. Są to osoby dysponujące mniejszym budżetem, dla których większa elastyczność i możliwość negocjacji cen czynią ten segment rynku bardziej dostępnym.

Zamykająca się luka. Mniej przestrzeni na negocjacje?

Długoterminowa analiza danych pokazuje również inny, niepokojący dla kupujących trend - systematyczne zmniejszanie się różnicy między cenami ofertowymi a transakcyjnymi. Jeszcze w 2020 r. faktycznie płacone stawki były średnio o 14 proc. niższe od tych widocznych w ogłoszeniach. Dziś ta luka skurczyła się do zaledwie 9 proc. Oznacza to, że pole do negocjacji i uzyskania znaczących upustów jest coraz mniejsze.

Wszystko wskazuje zatem na to, że polski rynek mieszkaniowy, mimo zewnętrznych turbulencji, pozostaje silny i odporny. Popyt ze strony stabilnej finansowo grupy klientów jest na tyle duży, że równoważy spadek zainteresowania ze strony osób o niższej zdolności kredytowej i utrzymuje ceny transakcyjne na ścieżce wzrostu. To jednak, czego nie da się ukryć, zła informacja dla osób, które nadal mają przed sobą zakup nieruchomości.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi