ACTA 2 została przegłosowana w najbardziej radykalnym kształcie. To atak głównie na was, internautów

Biznes Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (588) 26.03.2019
ACTA 2 została przegłosowana w najbardziej radykalnym kształcie. To atak głównie na was, internautów

Udostępnij

Jakub Kralka

Do samego końca miałem nadzieję, że ACTA 2, czyli dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, nie zostanie przegłosowana przez Parlament Europejski. Niestety, stało się inaczej.

Dyrektywa została przegłosowana w całości, a więc zawierając kontrowersyjne regulacje, które – niezależnie od ich aktualnej numeracji – przez miesiące omawialiśmy jako Artykuł 11 oraz Artykuł 13.

ACTA 2 przegłosowana

W posiedzeniu Parlamentu Europejskiego uczestniczyło 658 europosłów. 348 opowiedziało się za dyrektywą, 274 głosowało przeciwko niej (w tym Polacy).

Choć do samego końca łudziłem się, że na dwa miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego europarlamentarzyści się wystraszą (przynajmniej na jakiś czas) opinii suwerena w zdecydowanej większości przeciwnego dyrektywie, niestety tak się nie stało.

Trudno się jednak dziwić, skoro od samego początku powtarzałem, że „ACTA 2” to nie jest jakaś tam dyrektywka, tylko efekt lat lobbingu wielkiego medialnego biznesu. Rezultat był taki, że nad naszymi głowami dopinano umowy o przegłosowaniu dyrektywy, których stawką był na przykład gazociąg Nord Stream 2. Drobne korekty prawa autorskiego, jak próbowały nam to wmawiać od paru miesięcy rozpaczliwe okładki największych polskich dzienników, nie są załatwiane umowami w sprawach gazociągów o fundamentalnym gospodarczo znaczeniu.

Środowiska przeciwne dyrektywie próbowały dziś na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego zgłaszać poprawki chociaż do Artykułu 13, jednak i te zostały odrzucone. Pięcioma głosami.

Ponieważ na temat ACTA 2 napisałem na łamach Bezprawnika już naprawdę sporo, pozwólcie, że przytoczę komentarze ekspertów Centrum Cyfrowego:

Już dziś wiadomo, że systemy filtrowania treści są podatne na overblocking, czyli filtrowanie treści udostępnianych zgodnie z prawem, ale identyfikowanych jako potencjalnie łamiących prawa własności intelektualnej. W dyrektywie za naruszenie praw użytkowników (przez nadmierne filtrowanie) nie przewidziano żadnych sankcji. Platformy zawsze będą usuwać więcej treści niż to niezbędne, po to żeby uniknąć ewentualnej odpowiedzialności.

– trafnie komentuje na gorąco Alek Tarkowski, dyrektor Centrum Cyfrowego.

Parlament Europejski zlekceważył dziś ważne głosy. Od samego początku reformy mocno pomysłowi filtrowania treści sprzeciwiał się David Kaye, specjalny sprawozdawca ONZ ds. wolności słowa, który twierdzi, że obowiązek uprzedniego filtrowania treści przez podmioty komercyjne stanowi dlań zagrożenie, nie boi się też używać słowa cenzura. Niejednokrotnie twierdził on, że „proaktywne monitorowanie lub filtrowanie treści jest niezgodne z prawem do prywatności i prawdopodobnie będzie skutkowało cenzurą prewencyjną”. Wobec pomysłu filtrowania treści wielokrotnie sprzeciwiały się też organizacje pozarządowe zajmujące się prawami użytkowników w internecie, a także znacząca część akademii i 5 milionów użytkowników, którzy podpisali się pod apelem przeciwko artykułowi 13

– wymienia Natalia Mileszyk, ekspertka ds. polityk publicznych Centrum Cyfrowego.

Pamiętajmy, że dyrektywa to dopiero początek drogi, w wyniku której ACTA 2 będzie wkraczać do naszego prawa. Niewykluczone jednak, że już w najbliższych miesiącach zobaczymy zmiany w sposobie funkcjonowania Google, YouTube czy Facebooka. Strach też myśleć jak pomysły dyrektywy wdrożą w życie osoby takie jak Viktor Orban.