Ortodoksyjni żydzi i pozostali antyszczepionkowcy w Nowym Jorku nie mogą już zasłaniać się religią – muszą się szczepić

Zagranica Zdrowie dołącz do dyskusji (74) 17.06.2019
Ortodoksyjni żydzi i pozostali antyszczepionkowcy w Nowym Jorku nie mogą już zasłaniać się religią – muszą się szczepić

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Wygląda na to, że ruch antyszczepionkowy znalazł się wreszcie w odwrocie. Rządy na całym świecie dostrzegły najwyraźniej skalę zagrożenia płynącego z działalności przeciwników obowiązkowych szczepień i postanowiły działać. Na przykład antyszczepionkowcy w Nowym Jorku nie będą mogli już zasłaniać się swoją religią w przypadku szczepień na odrę.

Od nadmiaru dobrobytu ludziom przychodzą do głowy głupie pomysły – na przykład negowanie skuteczności szczepień

Zdobycze cywilizacji o potwierdzonym naukowo działaniu, czy szarlataneria połączona ze zbiorową histerią? Historia ruchu antyszczepionkowego pokazuje, że nie zawsze ludzkość wybiera racjonalnie. Cała ludzkość? Właściwie, niekoniecznie. Trzeba przyznać, że antyszczepionkowcy stanowią raczej domenę cywilizacji zachodniej, w szczególności bogatszych społeczeństw tejże.

Jak wiemy, antyszczepionkowców można podzielić na kilka grup. Są szczerze zatroskani rodzice, bardziej obawiający się niepożądanych skutków ubocznych, niż choroby przed którą chronią szczepienia. Są zwolennicy teorii spiskowych uważający, że szczepionki powodują autyzm nawet u psów, albo zawierają  toksyczną rtęć. A tak poza tym, to wszystko jest elementem jakichś szachrajstw koncernów farmaceutycznych – dążących do depopulacji planety, albo przynajmniej wyciągnięcia pieniędzy z portfeli uczciwych ludzi. Pewną specyficzną podkategorię stanowią tu ludzie poszukujący alternatywnego, magicznego wręcz, rozumowania otaczającej rzeczywistości. Do tych ludzi po prostu bardziej przemawia „czucie i wiara”, niż „szkiełko i oko” i wydają się z natury negować współczesną naukę.

Mamy wreszcie cynicznych oszustów żerujących na pozostałych dwóch grupach. To oni właśnie rozpowszechniają te wszystkie bujdy – zarabiając przy tym często krocie, bądź zbijających kapitał polityczny.

Antyszczepionkowcy w Nowym Jorku doprowadzili do wybuchu praktycznie epidemii odry, z którą teraz władze muszą walczyć

To tak naprawdę trzeciej grupie zawdzięczamy powrót chorób, które dzięki szczepieniom przez lata zdawały się opanowane, lub wręcz wytępione. Przykładem może być odra. Ogniska tej choroby wychuchają, dzięki niezaszczepionym – z różnych powodów, jak świat zachodni długi i szeroki. Antyszczepionkowcy w Nowym Jorku mają jednak powód do zmartwienia. Tamtejsze władze powiedziały „dość” i postanowiły odebrać im jedną z wymówek pozwalającym unikać obowiązkowych szczepień.

Mowa o przyczynach religijnych. Jak podaje BBC News, władze Nowego Jorku zdecydowały, że wierzenia rodziców nie będą stanowić usprawiedliwienia dla niezaszczepienia dziecka. Co więcej, uczniowie będą mieli 30 dni na dostarczenie szkole dowodu potwierdzającego ich zaszczepienie. W przeciwnym wypadku mogą nie zostać ostatecznie przyjęci. Warto przy tym wspomnieć, że dwie szkoły w dzielnicy Williamsburg zostały w ostatni czwartek zamknięte z powodu dopuszczania niezaszczepionych uczniów do zajęć.

Odra w społeczności ortodoksyjnych żydów? Antyszczepionkowcy w Nowym Jorku okazują się być tylko jednym z kilku czynników

Kim są domniemani antyszczepionkowcy w Nowym Jorku i co właściwie mają szczepienia z religią? Odpowiedź na to drugie pytanie nie jest wcale jasna. Z całą pewnością nie zna jej jeden z pomysłodawców uchwały nowojorskich władz, Jeffrey Dinowitz. Stwierdził on, że „Nie jest świadomy żadnego fragmentu Tory, Biblii czy Koranu, czy czegokolwiek innego, co sugeruje, by się nie szczepić”. Tym niemniej, większość większość zachorowań na odrę w Nowym Jorku to przedstawiciele ultraortodoksyjnej społeczności żydowskiej.

Tutaj sprawa się komplikuje. Zdaniem nowojorskich Żydów, wśród ortodoksów co prawda istnieją ogniska oporu przed szczepieniami, jednak ogólnie stopień zaszczepienia jest podobny do reszty populacji. Winę na częstotliwość zachorowań zrzucają na specyficzny styl życia wyznawców ortodoksyjnego judaizmu. Chodzi o mieszkanie w dużym zagęszczeniu oraz częste interakcje pomiędzy członkami społeczności. Do tego dochodzą także wizyty w Izraelu czy na Ukrainie. W drugim przypadku chodzi z pewnością o chasydzkie pielgrzymki na groby cadyków. Te wszystkie czynniki sprzyjają rozprzestrzenianiu się choroby – i tylko dowodzą, jak ważna jest odporność populacyjna.

Co więcej, także w społeczności ortodoksyjnych żydów działają antyszczepionkowcy. Dotyczy to zarówno typowych aktywistów, jak i nawet podzielających ich poglądy niektórych rabinów. Nie można również nie docenić wpływu ruchu antyszczepionkowego aktywnie głoszącego swoje tezy w mediach społecznościowych i debacie publicznej. Generalnie nowojorska społeczność żydowska mierzy się w mniejszej skali z dokładnie tym samym zjawiskiem, co całe Stany Zjednoczone, szeroko rozumiany Zachód, czy poszczególne inne kraje.

Ruch antyszczepionkowy wydaje się gasnąć w oczach – i bardzo dobrze!

Nowojorskie przepisy uderzające w antyszczepionkowców to nie pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej władze Kalifornii, Zachodniej Wirginii, Missisipi i Maine usunęły ze swoich praw stanowych wszystkie pozamedyczne wyjątki umożliwiające wymiganie się od szczepień. Powód tak drastycznych posunięć? Odra. W 2019 r. stwierdzono ponad tysiąc przypadków zachorowań na tą chorobę. Tymczasem dzięki powszechnej akcji szczepień, udało się jeszcze dekadę temu zmniejszyć liczbę zachorowań poniżej stu rocznie.

Liberałowie zwykli powtarzać, że „wolność jednostki powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”. Mają całkowitą rację. Wolność jednej osoby do negowania osiągnięć współczesnej nauki kończy się tam, gdzie zaczyna narażanie innych na niebezpieczeństwo zarażenia się jakimś paskudnym choróbskiem. Na szczęście, powoli zmienia się mentalność zarówno polityków, jak i całych społeczeństw.

Ci pierwsi coraz śmielej zmieniają prawo w sposób dokładnie odwrotny do oczekiwań ruchu antyszczepionkowego. Jest to niezwykle pozytywna wiadomość. Pokazuje, że przeciwnicy szczepień stanowią bardzo głośną, uciążliwą mniejszość bez realnej siły przebicia w skali poszczególnych państw. Co więcej, w Polsce coraz chętniej działalnością znachorską interesują się organy ścigania. Prokuratura u Jerzego Zięby to najlepszy przykład takich działań. Zwiększa się także świadomość na temat faktycznej skuteczności szczepień (bezdyskusyjna – one naprawdę działają!), oraz niecnych intencji poszczególnych antyszczepionkowych guru.