- Home -
- Państwo -
- Aplikant i ZUS kontra obywatel. Instytucja przetrzymuje pieniądze i udaje, że wszystko jest w porządku
Aplikant i ZUS kontra obywatel. Instytucja przetrzymuje pieniądze i udaje, że wszystko jest w porządku
W Polsce pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. Drogi w remoncie, kolejki do lekarzy i ZUS, który potrafi zamienić życie zwykłego człowieka w wieloletnią batalię. Najnowszy przykład? Sprawa zasiłku chorobowego, która idealnie pokazuje, jak logika urzędnicza zderza się ze zdrowym rozsądkiem.

Historia wygląda tak: pracownik, któremu w marcu 2023 r. ZUS odmówił wypłaty zasiłku, bo – zdaniem urzędu – nie podlegał obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym, odwołał się do sądu. I przez dwa lata czekał. Dopiero w marcu 2025 r. sąd prawomocnie stwierdził, że ZUS się mylił. Świadczenie rzeczywiście się należało.
W kwietniu 2025 r. do pracownika dotarły pieniądze – dokładnie 4039,78 zł. Ale bez odsetek. A przecież mówimy o sytuacji, w której przez dwa miesiące w 2023 r. człowiek został pozbawiony środków do życia, a następnie przez ponad dwa lata toczył bój z machiną urzędniczą, która zamiast naprawić błąd, przeciągała postępowanie w sądzie, wzywając kolejnych świadków.
Bezczelność urzędnicza czy sprytna interpretacja prawa?
Były rzecznik MŚP Adam Abramowicz nazwał to wprost: „bezczelność urzędników ZUS przekracza wszelkie granice”. I trudno się z nim nie zgodzić, gdy czyta się odpowiedź Zakładu. Dokument podpisany przez kancelarię radcowską, którą ZUS wynajął do tej sprawy, stwierdza bowiem jasno: tak, ustawa przewiduje odsetki, jeśli ZUS spóźnia się z wypłatą świadczenia. Ale tylko wtedy, gdy opóźnienie jest zawinione przez urząd. W tej sprawie – według ZUS – nie ma winy, bo dopiero wyrok sądu z kwietnia 2025 r. był „niezbędnym dokumentem” do wypłaty.
I faktycznie, w świetle przepisów ZUS jest kryty: wypłacił świadczenie w terminie 30 dni od uprawomocnienia się wyroku. Kropka. Tyle że każdy, kto spojrzy na to zdroworozsądkowo, wie, że to zwykła gra paragrafami. Bo jeśli świadczenie było należne od lutego i marca 2023 r., a decyzja ZUS była błędna, to odpowiedzialność za skutki tej błędnej decyzji spada właśnie na urząd.
Prawo swoje, życie swoje
To nie pierwszy raz, gdy przepisy o ubezpieczeniach społecznych pokazują, że bardziej chronią instytucję niż obywatela. Formalizm, na którym opiera się ZUS, sprowadza się do prostego mechanizmu: dopóki nie ma wyroku, nie ma prawa. A skoro nie ma prawa, to nie ma też opóźnienia. Tyle że dla zwykłego człowieka to wygląda inaczej – świadczenie przysługiwało mu od samego początku, a brak pieniędzy przez dwa lata miał realne skutki: brak środków do życia, konieczność pożyczania pieniędzy, stres i niepewność.
Problem w tym, że polski system ubezpieczeń nie przewiduje prostego mechanizmu rekompensaty za błędy ZUS. Owszem, można dochodzić roszczeń odszkodowawczych na podstawie kodeksu cywilnego, ale to kolejna wieloletnia batalia, na którą większości ludzi zwyczajnie nie stać.
Aplikant kontra obywatel
Całości smaczku dodaje fakt, że w sprawie, o której mowa, ZUS korzystał z usług zewnętrznej kancelarii radcowskiej. To nie urzędnik z Zakładu stanął naprzeciw obywatela, tylko aplikant radcowski działający z upoważnienia radcy prawnego. Można by powiedzieć, że to drobiazg – w końcu państwowe instytucje często outsourcują obsługę prawną. Ale wizerunkowo to wygląda fatalnie: obywatel, który walczy o należny zasiłek, spotyka się w sądzie nie tylko z machiną urzędniczą, ale jeszcze z prywatną kancelarią opłacaną z jego składek.
ZUS broni się litera prawa i zapewne w sądzie ma spore szanse, by tę sprawę wygrać. Ale w szerszej perspektywie to tylko kolejny przykład, że instytucja ta nie rozumie swojej społecznej roli. Jej celem powinno być zapewnienie bezpieczeństwa socjalnego obywateli – zwłaszcza w sytuacjach, gdy choroba pozbawia ich możliwości zarobkowania. Tymczasem logika ZUS-u sprowadza się do walki o to, by nie wypłacić ani złotówki ponad minimum wymuszone przepisami.
zobacz więcej:
25.03.2026 15:04, Rafał Chabasiński

Polska jest bastionem konserwatyzmu, ale nie w przypadku imion. Mamy tu cały panteon bogów greckich i nie tylko
25.03.2026 14:22, Marcin Szermański

Polacy masowo przestali odbierać telefony. Państwo ma technologię, żeby to zmienić, ale jej nie używa
25.03.2026 13:19, Rafał Chabasiński
25.03.2026 12:13, Miłosz Magrzyk
25.03.2026 11:32, Aleksandra Smusz
25.03.2026 10:22, Miłosz Magrzyk
25.03.2026 10:04, Mariusz Lewandowski

Twoja ulubiona influencerka nie istnieje. Tak marki oszukują Polaków za pomocą sztucznej inteligencji
25.03.2026 9:45, Piotr Janus
25.03.2026 8:47, Piotr Janus
25.03.2026 8:30, Rafał Chabasiński
25.03.2026 8:00, Aleksandra Smusz
25.03.2026 7:44, Rafał Chabasiński

Sprzedajesz na Allegro bez firmy? Ten program zwiększa sprzedaż, ale mało kto wie, że może z niego korzystać
25.03.2026 7:11, Aleksandra Smusz

Trzy dni i do domu – tak szpital potraktował ciężko chorą kobietę, która nie mogła samodzielnie wstać
25.03.2026 6:34, Joanna Świba
24.03.2026 22:27, Filip Dąbrowski
24.03.2026 22:11, Filip Dąbrowski
24.03.2026 21:52, Marcin Szermański

Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
24.03.2026 20:11, Rafał Chabasiński
24.03.2026 19:41, Mateusz Krakowski
24.03.2026 19:25, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 12:17, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 12:06, Aleksandra Smusz
24.03.2026 11:56, Mateusz Krakowski
24.03.2026 11:47, Rafał Chabasiński
24.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski























