1. Home -
  2. Finanse -
  3. Bank zaciągnął pożyczkę na seniora jednym kliknięciem. Potem żądał 74 tys. zł. Sąd: umowa nie istnieje

Bank zaciągnął pożyczkę na seniora jednym kliknięciem. Potem żądał 74 tys. zł. Sąd: umowa nie istnieje

Oszuści zadzwonili do starszego mężczyzny, podając się za doradców inwestycyjnych. Zanim się zorientował, na jego dane zaciągnięto pożyczkę w banku. Pieniądze natychmiast trafiły na konta przestępców. A bank? Zamiast szukać złodziei, pozwał ofiarę o 74 tys. zł. Sąd Okręgowy w Częstochowie prawomocnie orzekł, że senior nie musi oddać ani złotówki.

Kredyt „na klik", czyli pożyczka, o której nie wiedział

Sprawa dotyczy produktu, który w bankowości funkcjonuje pod wdzięczną nazwą „pożyczka na klik". To szybka pożyczka udzielana w całości przez internet – bez wizyty w oddziale, bez podpisania tradycyjnej umowy papierowej i bez rozmowy z pracownikiem banku. Kilka kliknięć i pieniądze lądują na koncie.

Dla klientów, którzy świadomie z tego korzystają, to wygoda. Dla oszustów – otwarte drzwi.

W tej sprawie przestępcy zastosowali vishing, czyli oszustwo telefoniczne. Zadzwonili do seniora, podając się za doradców inwestycyjnych. Manipulując rozmówcą, doprowadzili do sytuacji, w której w systemie bankowości elektronicznej zaciągnięto na jego dane zobowiązanie kredytowe. Mężczyzna nie miał świadomości, że w trakcie rozmowy ktoś bierze w jego imieniu pożyczkę. Bezpośrednio po jej uruchomieniu pieniądze zostały przelane na rachunek osoby trzeciej – klasyczna nieautoryzowana transakcja.

Bank pozwał ofiarę, nie oszusta

Kiedy sprawa wyszła na jaw, bank nie stanął po stronie klienta. Zamiast tego skierował przeciwko seniorowi powództwo, żądając zwrotu kwoty pożyczki wraz z odsetkami – łącznie około 74 tys. złotych.

To niestety schemat, który powtarza się w polskiej bankowości. Klient traci pieniądze w wyniku oszustwa, a bank traktuje go jak dłużnika, a nie jak poszkodowanego. W tej sprawie mężczyzna miał jednak wsparcie Rzecznika Finansowego, który przystąpił do postępowania po obu stronach – zarówno w pierwszej instancji (Sąd Rejonowy w Lublińcu, sygn. I C 189/23), jak i w postępowaniu apelacyjnym (Sąd Okręgowy w Częstochowie, sygn. VI Ca 737/24).

Nie było woli, nie ma umowy

Argumentacja Rzecznika Finansowego opierała się na fundamencie prawa cywilnego: żeby umowa była ważna, obie strony muszą złożyć oświadczenie woli. Senior nie chciał brać pożyczki. Nie wiedział, że jest zaciągana. Nie przejawiał woli zadłużenia się – a więc w rozumieniu art. 60 Kodeksu cywilnego nie doszło do złożenia oświadczenia woli.

Prawnicy Rzecznika podnosili też, że bank nie dochował należytej staranności. Udzielił pożyczki w formie elektronicznej, bez żadnego dodatkowego mechanizmu weryfikacji, który potwierdziłby, że decyzja faktycznie pochodzi od klienta. Nie zadzwonił, nie sprawdził, nie potwierdził. A powinien – zwłaszcza że Rekomendacja Komisji Etyki Bankowej przy Związku Banków Polskich wprost zobowiązuje instytucje finansowe do szczególnej ochrony seniorów.

Sąd pierwszej instancji podzielił tę argumentację. Bank złożył apelację. Sąd Okręgowy w Częstochowie uznał ją za bezzasadną i oddalił. Wyrok jest prawomocny.

Pożyczki „na klik" to tykająca bomba

Wyrok jest ważny nie tylko dla tego konkretnego seniora. Stawia pod znakiem zapytania cały model udzielania pożyczek bez fizycznej weryfikacji tożsamości klienta.

Jak słusznie zauważa mec. Katarzyna Kaczorowska z Biura Rzecznika Finansowego, już proste działania mogłyby wyeliminować tego typu sytuacje. Telefoniczne potwierdzenie chęci zawarcia umowy przez posiadacza rachunku przed uruchomieniem środków – to nie jest technologia z przyszłości, to jeden telefon. Tymczasem banki wolą maksymalnie upraszczać procedury, bo szybsza pożyczka to więcej klientów. Problem w tym, że wśród tych „klientów" coraz częściej są oszuści działający na cudze dane.

Rzecznik Finansowy od lat alarmuje w tej sprawie. Już w 2019 roku w raporcie o cyberzagrożeniach wskazywał, że uproszczone procedury kredytowe są wykorzystywane przez przestępców do zaciągania zobowiązań na niczego nieświadome ofiary. Problem nie zniknął – wręcz się nasila.

Co robić, jeśli ktoś zaciągnął pożyczkę na twoje dane?

Przede wszystkim – nie spłacać. Natychmiast zgłosić sprawę na policję, skontaktować się z bankiem i złożyć reklamację. Warto też zgłosić się do Rzecznika Finansowego, który – jak pokazuje ta sprawa – potrafi skutecznie interweniować.

Opisywany wyrok to jasny sygnał: jeśli klient nie miał woli zawarcia umowy, to umowa nie istnieje. Bez względu na to, ile kliknięć wykonał system bankowy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi