Bany na Facebooku poza wszelką kontrolą. Czy korporacja stoi już ponad prawem?

Gorące tematy Prywatność i bezpieczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (67) 03.03.2019
Bany na Facebooku poza wszelką kontrolą. Czy korporacja stoi już ponad prawem?

Udostępnij

Mariusz Braszkiewicz

Bany na Facebooku w dzisiejszych czasach poważnie utrudniają życie towarzyskie, uczuciowe, studenckie, a niekiedy i zawodowe. Czy potężna korporacja, jaką jest Facebook, może sama decydować, komu wyłączyć możliwość zamieszczania postów, komentarzy i wysyłania wiadomości?

Każdy, kto ma konto na Facebooku, jest jego klientem. Co prawda założenie konta jest i, jak nam obiecują, będzie darmowe, ale właściciel zarabia na nas w inny sposób. Portal ten jest wielkim słupem reklamowym, więc reklamodawcy (to jest strony, którym Facebook systematycznie tnie zasięgi) zapłacą za to, by dotarły do nas ich reklamy. Nie przesądzam, czy warto reklamować się na Facebooku. Jedynie stwierdzam fakt, że im większy ruch napędzimy na portalu, tym reklamy są cenniejsze i droższe. W ten sposób Mark Zuckerberg i spółka zarabiają na nas.

I to właśnie wobec nas, szarych użytkowników, moderatorzy wykazują się nadgorliwością. Przykładowo moją redakcyjną koleżankę zbanowali za to, że urodziła się nie w tym roku, co trzeba.

Odwołanie od bana

Facebook przyznaje, że jego system nie działa idealnie i obiecuje jego udoskonalenie. A wiceminister Adam Andruszkiewicz postanowił spłacić dług wobec swojego środowiska politycznego i wpisać się w narrację, że Facebook prześladuje prawicę. To błąd poznawczy znany jako efekt wrogich mediów. Bowiem wielokrotnie bany na Facebooku dostawali też, i stwierdzam to na podstawie doświadczeń własnych i moich znajomych, ludzie o lewicowych poglądach za wdawanie się w gorącą, momentami brutalną, dyskusję z prawicowymi adwersarzami, czy za krytyczne cytowanie ich. Pamiętam też, jak usunięto antykatolicki fanpage Jan Paweł II zajebał mi szlugi. Zresztą głośna na cały świat afera Cambridge Analytica polegała na tym, że to sztab Donalda Trumpa uzyskał od Facebooka dane użytkowników, co też każe wątpić w to, że Facebook ma lewicową linię ideologiczną. Jest to po prostu korporacja działająca po swojemu i dla własnego zysku. Barwy polityczne nie mają dla niej znaczenia.

W każdym razie Andruszkiewicz będzie załatwiał obywatelom zdjęcie bana na Facebooku. Dzięki niemu Polacy mogą za pośrednictwem ePUAP wnieść odwołanie od bana. Tylko, że odwołanie nadal rozpatrzy sam Facebook bez udziału państwa. Państwo jedynie dostarczy swą platformę jako przekaźnik odwołań. Nie radzę z tego korzystać. Nic to nie da, a użytkownik tylko oficjalnie w ten sposób przyzna przed państwem polskim, że to konto należy do niego. Zwłaszcza niepokornym wszelkiej maści nie radzę. Jak ktoś jest zaangażowany w opozycji, zrobi prezent rządowi. A jak ktoś jest po stronie rządu? Za ileś lat opozycja dojdzie do władzy i zrobi z tych danych użytek. A jakie dane o nas, obecnie będące w posiadaniu państwa, zyska na tym Facebook, strach myśleć.

Bany na Facebooku poza kontrolą

Gdybym napisał na Facebooku do mojego znajomego i naubliżał mu, Facebook czasowo pozbawiłby mnie możliwości korzystania ze swych usług. Ale gdybym zadzwonił do tegoż znajomego i powiedział mu kropka w kropkę to samo, operator telefoniczny nie wyłączyłby mi telefonu. A gdyby operator telefoniczny z jakiegokolwiek nie mającego pokrycia w przepisach prawa czy umowie (a umowa też musi być zgodna z przepisami) powodu pozbawił mnie ucha na świat, mógłbym szukać sprawiedliwości przed sądem. Operatorzy telefoniczni podlegają też Urzędowi Komunikacji Elektronicznej czy Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumenta. UKE pomoże, UOKiK pomoże… Mówię serio, czytelnicy pamiętają zapewne drakońskie kary, jakie płaciła potężna Telekomunikacja Polska za nadużywanie pozycji dominującej.

A co, jeśli uważamy, że Facebook złamał swój własny regulamin? Ano też możemy szukać sprawiedliwości w sądzie. W sądzie właściwym dla Palo Alto w Kalifornii. Czyni to prawną ochronę użytkowników Facebooka iluzoryczną. Jedna przerwana rozmowa telefoniczna już uprawnia nas do żądania od operatora zwrotu pieniędzy. 30-dniowe bany na Facebooku za niewinność nie uprawniają nas do niczego. Facebook stoi ponad polskim czy unijnym prawem. Nie mam złudzeń, jakoby się to miało zmienić w przewidywalnym horyzoncie czasowym. I nie mam złudzeń, jakoby ktoś w ramach popularnego hasła Zausz firmę miał z sukcesem założyć własny portal, który zastąpi ludziom Facebooka. Bariery wejścia są za duże. Tak działa kapitalizm korporacyjny.