Bazarek niewolników w Piasecznie, czyli jak znaleźć pracownika za 4 zł/h

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (312) 19.05.2018
Bazarek niewolników w Piasecznie, czyli jak znaleźć pracownika za 4 zł/h

Udostępnij

Joanna Buchwałd-Musińska

Bazarek niewolników to miejsce, w którym codziennie dziesiątki Ukraińców czekają na pracę. Brzmi jak historia z taniego filmu, ale nielegalna giełda pracy w Piasecznie to nie mit.

Bazarek niewolników

W podwarszawskim Piasecznie, na placu obok dawnej mleczarni, codziennie zbierają się dziesiątki ludzi. Stoją pogrupowani – jedni gotowi są podjąć pracę na budowie, inni – czekają na lżejsze zajęcie. Kobiety ubrane są lepiej – w każdej chwili może trafić się ktoś szukający sprzątaczki, kelnerki czy pomocy domowej. Stojący mężczyźni śmieją się pod nosem, że kobietom łatwiej „zarobić”. Poszukujący pracowników doskonale wiedzą do której grupy podjechać, bazarek niewolników w Piasecznie funkcjonuje tu z powodzeniem od lat. Ukraińcy nazywają go po prostu bazarkiem, Polacy – targiem niewolników.

Jak działa bazarek?

Wszyscy oczekujący na bazarku to Ukraińcy bez papierów. Przyjechali do Polski lata temu w poszukiwaniu lepszego życia. Niektórzy przychodzą tu ponad dekadę. Pracodawcy podjeżdżają, proponują stawkę i doraźnie „zatrudniają” ludzi na czarno. Ukraińcy czekają na zlecenia od 6 rano, a w sezonie letnim nawet od 5. Latem jest więcej prac dorywczych, związanych ze zbiorem owoców czy kiszeniem kapusty. Nie brakuje również zleceń na roli czy na budowie. Jeżeli stawka pasuje obu stronom, chętni wsiadają do samochodów i jadą do pracy. I tak codziennie. Ale to nie jedyne zajęcia, jakimi trudnią się „bazarkowicze”. Jak mawiają stałe bywalczynie – „nigdy nie wiadomo kiedy jakiś Polak obudzi się rano i stwierdzi, że nie ma już żadnej uprasowanej koszuli”.

Konkurencja straszniejsza niż mróz

Dla wielu Ukraińców taki rodzaj zarobkowania jest naturalny od wielu lat. Nie straszny im mróz czy deszcz – najgorsza jest teraz duża konkurencja. Jak wspominają niektórzy – kiedyś było łatwiej. Głównie dlatego, że Ukraińców było zdecydowanie mniej. Według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców, tylko w 2017 r. wnioski o zezwolenie na pobyt w Polsce złożyło aż 125 tys. Ukraińców. Przy natłoku „konkurencji” pojawia się zawiść i trudności w znalezieniu przyzwoitej pracy. Tworzą się podziały, których lata wcześniej zwyczajnie nie było.

Stawki to loteria

Na bazarku nie istnieje taryfikator – to swoisty mikro rynek pracy: pada stawka, za którą zawsze ktoś zgodzi się pracować. Polacy podjeżdżają od grupki do grupki i sprawdzają na kim oszczędzą najwięcej. Zarobki rosną w zależności od sytuacji: gdy pracowników potrzeba „od zaraz”, wypłaty są korzystniejsze. Zwykle to jednak równowartość około 4 zł za godzinę. Praca ciężka, stawki głodowe, ale chętnych do pracy nie brak.

Nielegalny proceder i kontrole

Ukraińcy z targu niewolników najczęściej przebywają w Polsce nielegalnie. Mimo, że procedura legalizacji pobytu w Polsce, a co za tym idzie – podjęcia legalnej pracy – nie jest już skomplikowana, spore grono Ukraińców jest tu „na czarno”. Część z nich miała konflikt z prawem i straciła szansę na legalne zatrudnienie. Bazarek niewolników to dla nich jedyna nadzieja na jakąkolwiek pracę w Polsce. Zdarza się, że wszyscy oczekujący na targu niewolników są spisywani przez policję. Na chleb jednak zarabiać trzeba, więc następnego dnia wracają.

Liczba obywateli Ukrainy w Polsce stale rośnie

Z roku na rok rośnie liczba osób ubiegających się o pozwolenie na pobyt w Polsce. Każdy cudzoziemiec, bez względu na narodowość, może zalegalizować swój pobyt w Polsce ubiegając się o dokument poświadczający jego prawo pobytu. Dokumenty takie uzyska w urzędzie wojewódzkim. Podobne zezwolenie dotyczy okresu osiedlenia się powyżej 3 miesięcy i należy je uzasadnić. I tu zaczyna się trudność, ponieważ uzasadnieniem może być np. pisemne oświadczenie pracodawcy o zamiarze współpracy z cudzoziemcem. Przytłaczająca większość Ukraińców z bazarku przyjechała tu jednak w ciemno i podobnego oświadczenia po prostu nie zdobyła.

Nielegalny pracownik – 3 tys. kary

Każdy pracodawca, który chce legalnie zatrudnić cudzoziemca, musi mieć pewność, że osoba taka ma prawo przebywać w Polsce. Kopię dokumentu potwierdzającego to prawo pracodawca powinien przechowywać do czasu zatrudniania cudzoziemca. Zatrudnienie osoby bez koniecznych zezwoleń grozi grzywną do 3 tys. zł. Na czarno jest jednak i łatwiej, i szybciej, i taniej. W 2016 r. Ukraińców zatrudnionych legalnie w Polsce było 1,2 mln. Ilu przebywa nielegalnie – nie wiadomo, ale mówi się, że nawet kilkadziesiąt tysięcy.

Od 1 stycznia 2018 łatwiej pracować legalnie

Jak czytamy na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, od 1 stycznia 2018 r. obowiązują nowe przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców:

„Od 1 stycznia 2018 r. oświadczenia o powierzeniu pracy cudzoziemcowi będą rejestrowane tylko w przypadku prac nie-sezonowych wykonywanych przez obywateli: Republiki Armenii, Republiki Białorusi, Republiki Gruzji, Republiki Mołdowy, Federacji Rosyjskiej, Ukrainy (do 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy)

Jednocześnie będzie możliwość ubiegania się o wydanie zezwolenia na pracę sezonową (do 9 miesięcy w roku kalendarzowym) dla obywateli wszystkich państw trzecich. Nadal sprawy te będą prowadziły powiatowe urzędy pracy.”

Wprowadzono zezwolenia na pracę sezonową oraz możliwość otrzymania tzw. wpisu wielosezonowego (pozwolenia na pracę na kolejne trzy lata). Mimo tego targi niewolników cieszą się powodzeniem. Wiadomo bowiem, że oprócz bazarku w Piasecznie, podobne miejsca znajdują się na targu w Sandomierzu, stacji benzynowej w Lublinie czy na przystanku w Warce.

312 odpowiedzi na “Bazarek niewolników w Piasecznie, czyli jak znaleźć pracownika za 4 zł/h”

  1. W d.pie byłeś g.wno widziałeś. Pojedź człowieku tam jeden jedyny raz i znajdź mi jednego ukraińca za 4 zł/h a daję Ci Autorze 1000 zł w gotówce. Takie stawki były 15 lat temu. Dziś w Piasecznie stawka dzienna to 100 zł dla nierobów i 120-150 zł/ dzień (zazwyczaj 10h) normalnej pracy.

    • To prawda nikt za 4 zł nie przyjdzie ci do pracy , stawki są bardzo zbliżone do naszych dodatkowo teoretycznie o co ich się nie zapytasz to wszystko potrafią a w praktyce wychodzi zupełnie co innego :)

  2. 4zł naprawde, nie che mi sie wierzyć w to co napisaliście, macie to potwierdzone przez własnych redaktorów czy to tylko info od xxx

    • Raczej dane od xxx nikt tego porządnie nie sprawdził co prawda taki” bazarek” w Piasecznie istnieje ale gwarantuje że gdybyś tam pojechała to nie znajdziesz nikogo kto za 4 zł chciał by pracować .

  3. haha na pewno 4 zł to stawka na Ukrainie a nie w POLSCE .Ukraińcy zarabiają w POLSCE wiecej niż my .

    • Jasne, że tak. Dane tutaj podane są totalnie odjechane. Ukraińcy w Polsce zarabiają bardzo dobrze, niejednokrotnie więcej od Polaków.

      • Jasne, że tak. Dane tutaj podane są totalnie odjechane. Polacy w Niemczech zarabiają bardzo dobrze, niejednokrotnie więcej od Niemców.

      • Prawda , w budowlance potrafią wyciągnąć nawet 4-5 tyś miesięcznie ,przeciętny Kowalski w Polsce tego nie otrzyma .
        A dla nich te pieniądze są jak zbawienie tu pracują miesiąc a na Ukrainie musieli by pracować najmniej pół roku

    • Podchodzisz do grupy, mówisz że dajesz 4zł/h i zawsze się kilku znajdzie.
      Jak nie, odchodzisz do auta, a kilku za tobą pobiegnie.

  4. Kolejny raz autorka przeprowadza socjalistyczną krucjatę przeciwko wrogom ludu w postaci pracodawców. Kolejny raz nie sprawdza danych i wychodzą brednie

  5. W Londynie było takie miejsce dla Polaków , przy witrynie polskiego sklepu w Hammersmith. Wypisz wymaluj tylko w 2003 r . To były czasy. Kolega próbował wiecheć do angli wskakując do tira we Francji…

    • W PRLu i jakiś czas po nim takie same „targi niewolników” były też pod Urzędami Pracy ( tzw. „bezrobocie” w moim mieście” ). Stara tradycja.

  6. Ciekawy fragment: „Zarobki rosną w zależności od sytuacji: gdy pracowników potrzeba „od
    zaraz”, wypłaty są korzystniejsze. Zwykle to jednak równowartość około 4
    zł za godzinę. Praca ciężka, stawki głodowe, ale chętnych do pracy nie
    brak.”

    Jak rozumiem, jeśli pracownik zgadza się na oferowane mu warunki, to i tak powinien zapytać w jakimś urzędzie albo np. regionalnej delegaturze Partii Razem, czy wolno mu daną pracę podjąć. Nie może być tak, że ktoś sobie sam ocenia, czy mu coś pasuje i np. pójdzie sobie pracować za stawkę, którą ktoś w warszawskiej redakcji uznaje za niewolniczą.

  7. Oni po każdym przeprowadzonym dniu muszą jeszcze haracz odprowadzić swojm. Tak przynajmniej było 15 lat temu. 10 zł mężczyzna, 5 zł kobieta, za każdy przepracowanych dzień. Giełda ludzi w Piasecznie i Tarczynie

  8. Pani Joanno pisze Pani o rzeczach których pewnie Pani nie sprawdziła. Miałem okazję szukać tam pracownika lecz nikt za mniej niż 15zl nawet by do samochodu nie wsiadł. 4zl?!?! skąd w ogóle Pani taką kwotę wstrząsnęła? Z niepotwierdzonego źródła dowiedziałem się że osoba która by podjęła pracę za mniej niż 15zl nie pokazała by się więcej pod mleczarnią z wiadomych przyczyn…
    PS. Fajna z Pani dupka:*

    • Czyli specjalista od tematów wszelakich. Za dużo tych polonistów, pseudo ekonomistów itp wykształciliśmy. Biedacy muszą sobie jakoś radzić w świecie który ich umiejętności zawodowych nie potrzebuje, w takich ilościach w jakich ich system edukacji produkuje.

  9. Ten bazarek w Piasecznie to lokalna tradycja, istniał dużo wcześniej zanim nastąpił najazd Ukraińców – wówczas od rana stali tam bezrobotni którzy szukali dorywczej pracy dla paru groszy, najczęściej w celu kupna paru bułek i wiśnióweczki. Dopiero później zaczęli tam przychodzić Ukraińcy, którzy nie dość że oferowali niskie stawki, to jeszcze wykonywali pracę dużo lepiej niż lokalne moczymordy. Teraz nie wiem jak to wygląda, od dawna tamtędy rano nie przejeżdżałem

    • akurat po jakości pracy tychże ukrańców stamtą i nie tylko stamtąd widze w takim razie, że są moczymordami, bo robotę wykonują słabo, nie wspominając o obijaniu się.

      a co do artykuliku – tepa gównoburza, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością,
      a póxniej dziwić się, że idioci wykorzystują w walce politycznej takie pseudoinformacje

      • moczymordów to spotkasz wśród Polaków, a zapewne i sam takim jesteś.
        Oni przyjechali tu do pracy, tak samo jak kiedyś Polacy jeździli do Berlina na dworzec zachodni. Zapamiętaj to sobie chłoptasiu: żadna praca nie hańbi.

  10. proszę sprawdzić informacje – stawka 4 zł to tam była dobre kilka lat temu kiedy tymi niewolnikami w 99% byli polacy – jakoś wtedy nikt nie pisał o tym zjawisku, a tym bardziej pani. dlaczego teraz więc pisze.
    poza tym przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że masa tych ukraińców jest albo nielegalnie albo kupiło sobie fikcyjne oświadczenie o pracę byle tylko wjechać do polski. tak więc sami sobie winni.
    a takie g..o artykuły słuzą tylko jako oręż propagandowy szowinistom i nacjonalistom.

  11. ale wy pierdzielicie w tych artykułach. Ja nie raz brano ludzi stamtąd i nigdy nie było u nas ludzi bez papierów bo nigdy by szef takich nie wziął. A za 4 zł to można tam dostać ale w ryj. Nikt nawet nie spojrzy na ciebie jeśli nie zaoferujesz minimum 15 zł na rekę.
    Ty za 5 gr pisarzu klepiesz głupoty, że się rzygać chce. No cóż, jest to g..niany portal to i g się pisze, no a piszą upapranie w g. (G jak gazeta wyboracza np)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *