Wypłata wynagrodzenia najpóźniej do 10. dnia miesiąca. Nowe przepisy
Najważniejszą zmianą dla rynku pracy - a w szczególności dla segmentu umów cywilnoprawnych - jest ustawowe uregulowanie terminu wypłaty wynagrodzenia minimalnego.
Zgodnie z procedowanym projektem (art. 18 ust. 7), wypłata za przepracowane godziny musi nastąpić „niezwłocznie po ustaleniu jej pełnej wysokości, nie później jednak niż w ciągu 10 dni następnego miesiąca kalendarzowego”.
Dla pracowników etatowych termin ten jest standardem wynikającym z Kodeksu pracy. Nowość polega na rozciągnięciu tego rygoru na osoby świadczące usługi na podstawie umów zlecenia czy w ramach samozatrudnienia, jeśli ich wynagrodzenie opiera się na minimalnej stawce godzinowej.
Ustawodawca chce w ten sposób wyeliminować patologie, w których firmy kredytowały swoją działalność kosztem najsłabiej zarabiających, opóźniając przelewy pod byle pretekstem.
W uzasadnieniu do ustawy resort pracy zwraca uwagę na specyficzny problem tzw. luki płynnościowej. Dotyczy on przede wszystkim pierwszego miesiąca obowiązywania umowy o świadczenie usług. W obecnym modelu, jeśli umowa startuje np. 1 stycznia, pierwsza wypłata często trafia na konto zleceniobiorcy dopiero w okolicach 10 lutego, a kolejne z miesięcznym przesunięciem (10 marca, 10 kwietnia itd.).
Dla osób żyjących „od pierwszego do pierwszego”, konieczność przepracowania niemal 40 dni bez dopływu gotówki jest ogromnym obciążeniem budżetowym. Nowe regulacje mają na celu skrócenie tego dystansu i zapewnienie regularności wpływów, co jest realizacją unijnej dyrektywy nakazującej państwom członkowskim dbanie o to, by płaca minimalna pełniła realną funkcję socjalną i ochronną.
Zobacz też: TSUE uderza w polskie prawo pracy. Bruksela ma problem z naszą płacą minimalną
Potężny wzrost kar. Nawet 45 tys. zł grzywny
Największe kontrowersje wśród części przedsiębiorców może jednak wywołać zmiana w taryfikatorze kar. Rząd postanowił wyposażyć Państwową Inspekcję Pracy oraz sądy w znacznie potężniejszy oręż do walki z zaniżaniem wynagrodzeń.
Zgodnie z projektem, każdy, kto będąc przedsiębiorcą lub działając w jego imieniu, wypłaca wynagrodzenie niższe niż obowiązująca minimalna stawka godzinowa - lub nie wypłaca go wcale - naraża się na dotkliwe konsekwencje finansowe.
Widełki kar za wykroczenia przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową mają wynosić od 1,5 tys. zł do aż 45 tys. zł.
Górna granica grzywny została ustalona na poziomie, który może być odczuwalny nawet dla średnich firm; w założeniu ma to powstrzymać przedsiębiorców przed zaniżaniem wynagrodzenia. Dotychczasowe sankcje były często traktowane jako wliczone w koszty ryzyko prowadzenia biznesu. Nowe przepisy mają to zmienić.
Warto przy okazji nadmienić, że wdrożenie tych zmian jest koniecznością wynikającą z prawa europejskiego; ich kształt pokazuje jednak, że resort pracy zamierza wykorzystać ten moment do głębszych reform.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj