Biedronka i Świeżaki „na dywaniku” z powodu bagatelizowania cukrzycy

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (143) 19.11.2017
Biedronka i Świeżaki „na dywaniku” z powodu bagatelizowania cukrzycy

Maja Werner

Świeżaki to maskotki przedstawiające warzywa i owoce, które są sprzedawane lub rozdawane w sieci Biedronka. Teoretycznie miały promować wiedzę o zdrowym trybie życia, ale najwyraźniej nie każdemu przypadło to do gustu, szczególnie gdy w tle przewinęła się cukrzyca. 

Świeżaki chciały dobrze, przynajmniej w teorii. W praktyce wiemy natomiast, że promocja Biedronki zwabiła nad Polskę jakieś przedziwne szaleństwo. Ludzie są skłonni iść z powodu tych przedziwnych maskotek do więzienia (bo kradną naklejki, a nawet urządzają zorganizowane napady na hurtownie) lub… oddawać siebie za zabawki.

Świeżaki w sieci Biedronka pojawiły się już rok temu

Pierwszy rzut Świeżaków trafił do Biedronki już rok temu. I choć akcji było głośno, to nie powodowała aż takich patologii. Tym niemniej szczytna idea dyskontu Biedronka, polegająca na promowaniu zdrowego trybu życia (za sprawą zdrowej diety), również spotkała się z oburzeniem. Sprawa trafiła nawet przed oblicze Zespołu Orzekającego Komisji Etyki Reklamy, a konkretnie dotyczyła karty do gry nazwanej „Panna Cukrzyca”.

„Zwracam się do Was z prośbą o interwencję w sieci Biedronka, która w akcji promocyjnej Gang Świeżaków umieściła kartę do gry Panna Cukrzyca o następującej treści: Panna Cukrzyca to skryta złośnica. Uwielbia słodkości i tłuste przyjemności. W organizmie cicho przyczajona Osłabia nas niezauważona. Opis powyższy tyczy się jedynie cukrzycy T2 a patrząc na grupę docelową dla tej promocji (dzieci kilkuletnie) nie ma w tej grupie wiekowej dzieci chorujących na cukrzycę T2. Mój syn cierpi na cukrzycę T1 od 4 lat, jest to cukrzyca autoimmunologiczna i wierzcie mi Państwo ma wystarczające trudne życie (kilkunastokrotne w ciągu doby mierzenie poziomu glukozy, podawanie insuliny, ważenie jedzenia), nie chce dodatkowego stygmatyzowania, że jakoby zachorował, ze względu na niewłaściwą dietę. Społeczeństwo nadal bardzo mało wie nt cukrzycy i nie rozróżnia cukrzycy typy 1 i 2, więc tym bardziej nie można tolerować takiej mylącej informacji generowanej dla najmłodszej grupy wiekowej.

Biedronka stroną w sporze Świeżaki vs Panna cukrzyca

Skarżącą trudno jest nazwać w tym wypadku „madką”, ponieważ miała na miejscu dobro swojego dziecka, jak również i innych dzieci w obliczu niedostatecznej edukacji społecznej dotyczącej cukrzycy. Pod tymi postulatami podpisała się jedna z fundacji diabetyków, zaś matce zależało na tym, by nie stygmatyzować dzieci chorych na cukrzycę jako wyłącznie rezultat złej diety.

Z drugiej strony… czy reakcja na kartę do gry publikowaną w ramach Świeżaków nie była troszkę przesadzona? Patrząc przez pryzmat swojej prywatnej sprawy skarżąca próbowała ingerować w treść całkiem sensownej i potrzebnej kampanii.

Oto jak broniła się Biedronka

Jeronimo Martins jak zawsze w bardzo wyczerpujący, staranny i cierpliwy sposób odpowiedziało na skargę.

Nadrzędnym zadaniem karty oznaczonej jako „Panna Cukrzyca“, było ustrzeżenie dzieci przed źle zbilansowaną dietą. Informacje zawarte na powyższej karcie miały na celu wyłącznie zwrócenie uwagi na konieczność stosowania zdrowej diety i higieny oraz wskazanie zagrożeń związanych z nadużywaniem słodyczy, co w konsekwencji może prowadzić do cukrzycy typu 2, która stanowi obecnie około 90-95% wszystkich przypadków tego schorzenia (za: Praktyczny Podręcznik Dietetyki” redaktor naukowy prof. dr hab. n. med. Mirosław Jarosz) i rozwija się najczęściej na skutek czynników środowiskowych.

Przygotowując teksty na karty, w tym tekst na kartę „Panna Cukrzyca” Jeronimo Martins Polska wykazała się należytą i konieczną starannością. Zarówno charakter, jak i forma materiału nie miały jednak na celu prezentacji wyczerpującego opisu tak złożonej choroby jaką jest cukrzyca. Informacje zawarte na karcie „Panna Cukrzyca” nie mają charakteru publikacji naukowej, a jedynie miały na celu wskazanie zagrożenia związanego z nadmiernym spożyciem cukru i źle zbilansowaną dietą.

Autor skargi nie wykazał, aby działanie Jeronimo Martins Polska zagrażało naruszeniu interesu innego przedsiębiorcy lub klienta.

(…) Karta ma za zadanie ustrzec dzieci przed nadużywaniem słodyczy. Materiały z karty „Panna Cukrzyca” nie mają jednak na celu wyczerpującego opisu choroby jaką jest cukrzyca. Nie dotyczą też cukrzycy typu 1 – choroby autoimmunologicznej, której występowanie nie ma związku z dietą.”

Świeżaki i Panna Cukrzyca to tylko część większego problemu

Oczywiście, zgodnie z podejrzeniami, skarga złożona przed Komisję Etyki Reklamy została przez Zespół Orzekający odrzucona ze względu na niedopatrzenie się przesłanek reklamy nieetycznej lub niezgodnej z prawem. Jakkolwiek rozżalenie matki jest w tym wypadku zrozumiałe, to nie sposób zauważyć, że kolejny raz matka jakiegoś dziecka – nawet wykraczająca poza spektrum często wyśmiewanej, internetowej patologii – przez pryzmat swoich prywatnych doświadczeń stara się narzucać innym swój sposób myślenia o świecie.

Proszę nam zbudować wielki dom za 300 tys. zł mamy horom curke

W tym wypadku mogła ucierpieć bardzo ważna, udana i pożyteczna kampania edukacyjna związana z obecnością Świeżaków w sieci Biedronka. Prawnicy Jeronimo Martins dobrze zabrali się do sprawy, jak zawsze wykazując wszystkie swoje atuty w tej sprawie, a niezależny organ orzekający przyznał im rację, jednak coraz częściej opinia społeczna ulega tego typu jednostkowym „fanaberiom” rezygnując ze słusznych inicjatyw w ochronie uczuć zdecydowanych mniejszości.

143 odpowiedzi na “Biedronka i Świeżaki „na dywaniku” z powodu bagatelizowania cukrzycy”

  1. Ja wiem, że to akcja promocyjna, której nadrzędnym celem jest generowanie dla korporacji zysku, ale może być to kolejny przykład szkodliwego społecznie oddziaływania akcji świeżakowej. Kiedy za cel reklamy obiera się dzieci oraz młodzież, należy dołożyć wszelkich starań, aby skutki negatywne wyeliminować lub w przypadku fakapu naprawić – nie zaś odpowiadać prawniczymi gadkami i zasłaniać się argumentami może i spójnymi, ale w ogóle nie odnoszącymi się do najbardziej palącej kwestii oraz clou całego problemu. Dzieciaki z cukrzycą i tak mają wystarczająco przechlapane, tylko tego teraz brakuje, aby wystawiać je na łatwy cel dla bullies.

    • A gdyby w loterii biedronki do wygrania był rower, albo hulajnoga to rodzice z dziećmi które miały wypadek drogowy i jeżdżą na wózku też powinni zaskarżyć sklep?

      • Ale wiesz, że to zupełnie różne przypadki? Co innego robić loterię z rowerami a co innego mówić, że dzieci na wózkach są zbyt leniwe aby na rowerze jeździć.

        • Tyle że w wierszyku na karcie jest informacja o tym, że cukrzyca jest często nierozpoznana, osłabia organizm i lubi słodycze.
          Stwierdzenie na tej podstawie, że ktoś ma cukrzycę typu 1, bo jest leniem i je słodycze to jakaś kosmiczna nadinterpretacja.

          • Nie wiedzą. Tylko jak ma się to do biedronkowej karty „Panna Cukrzyca”? Mieli uczyć rozpoznawać typy? Czy propagować zdrowe nawyki żywieniowe i ostrzegać o konsekwencjach niezdrowej diety, do których Panna Cukrzyca zdecydowanie należy?
            Karta ewidentnie zwiększa świadomość istnienia tej choroby i jej przyczyn. Nikt tu nie stygmatyzuje cukrzyków z typem 1.

          • Jedno pytanie: czy Twoim zdaniem ostrzeżenia na paczkach papierosów stygmatyzują np. zawałowców?

          • Nie, to ty jesteś tym, który na siłę broni przegranej sprawy, nie rozumiejąc tekstu i jeszcze będąc agresywnym do wszystkich na około.

            No ale odpowiedz: czy ostrzeżenie na papierosach typu „Palenie tytoniu powoduje zawały serca” może sprawić, że jakiemuś dziecku będzie przykro, bo jak mu tato się na zawał położy, to go dzieci wyśmieją że pewnie sobie folgował cygarami? Bo mniej-więcej o to samo chodzi z tą całą cukrzycą.

          • A może po prostu nie traktuję cię nawet na tyle poważnie aby podejmować dyskusję?

          • Przegrałeś dyskusje a najgorsze jest to że nie potrafisz z tego wyjść z twarzą.

          • Nie toczyłem dyskusji. Nie z nim. Kiedyś się tego podjąłem i żałowałem marnowania czasu na tępaka, który zaczął mnie wyzywać za podanie definicji demokracji z encyklopedii.

          • Po pierwsze nie pisałem o rzyganiu „na dzieci” tylko o rzyganiu ciągłymi pretensjami niektórych matek.

            Po drugie, nie pod ten post się podpiąłeś pierwotnie, a pod ten gdzie napisałem, że się ludzom w dupach poprzewracało :)

            No i widzisz tak to jest z tobą – nie ogarniasz kuwety po prostu.

          • Ty się lepiej nie odzywaj bo nie odróżniasz nawet wolności wypowiedzi od naruszania dóbr osobistych.

          • A tak? Jakieś dziecko z typem pierwszym, ma się przejąć po przeczytaniu że cukrzyca lubi słodycze i tłuste przysmaki? Czy może jakieś inne dziecko zacznie nagle dokuczać cukrzykowi z typem 1, które raczej grube nie jest i odżywia się prawdopodobnie lepiej od niego? No nie.
            Natomiast nadwaga i otyłość u dzieci jest coraz częstsza i należy z tym walczyć i uświadamiać, także plus dla biedry. Fajnie, że przy robią hajs i promocje szerząc jednocześnie trochę zdrowsze podejście do jedzenia.

          • Nie „no nie” tylko właśnie „no tak”. Dzieci w szkołach to prymitywne i przygłupie potwory. I nie piszę tego, bo mi w szkole dokuczano. Piszę to dlatego, że po praktykach w szkole zmieniłem kierunek studiów bo po dwóch tygodniach zadawania się z tymi bestiami miałem już dosyć.

          • https://uploads.disquscdn.com/images/57be83bcede15915152634b0ccc56aa9075a44b7aab47c4f241a24c7994d1b6b.jpg
            Tak wygląda ta karta. Naprawdę uważasz, że stygmatyzuje i dyskryminuje cukrzyków typu 1, czy ba, nawet typu 2?
            Mi się wydaje, że nawet prymitywne dziecko grając takimi kartami nagle nie zacznie dokuczać cukrzykowi, jeżeli tego wcześniej nie zrobiło.
            Po „prymitywne i przygłupie potwory, bestie” nic tylko się cieszyć, że wybrałeś inną ścieżkę kariery.
            Sam mam dosyć częsty kontakt z dziećmi z różnych środowisk, miałem z dziećmi chorymi na obydwa typy cukrzycy i na serio uważam czepianie się tej karty za kosmiczna nadinterpretację i nadwrażliwość. Bądź pewną formę egoizmy.
            Moja koleżanka z dzieciństwa chorowała na cukrzycę typu 1 a sam byłem gruby i mi czasem z tego powodu dokuczano. Zgadnij komu dokuczano częściej, jej bo ma cukrzycę, czy mi bo byłem gruby? No właśnie.
            Uświadamiane ryzyka cukrzycy i walka ze złymi nawykami żywieniowymi jest dobra, nawet jak nie mówi o cukrzycy typu 1, której i tak nie możemy się ustrzec.

          • Niestety jako cukrzyk mnie ten wierszyk denerwuje, a sama grafika… przedstawia cukrowego potwora, który jest straszny i odbierany negatywnie. Wierszyk w żadnym wypadku nie jest merytoryczny – biały chleb nie jest ani tłusty, ani słodki, a też szkodzi… Poza tym cukrzycy nie dostaje się od jedzenia cukru…

          • Napisz po prostu od razu, że cię te dzieciaki pokonały intelektem, więc pewnie rzuciłeś w nich paroma kurwami, zwyzywałeś od KODowców i sobie poszedłeś z fochem. Jak to masz w zwyczaju :)

  2. Społeczeństwo jest coraz głupsze… Zamiast cieszyć się, że ktoś zachęca do zakupu owoców i warzyw to szukają tylko dziury w całym chcąc zniszczyć całą inicjatywę. Debilizm do kwadratu. Strach coś powiedzieć lub napisać, bo ktoś poczuje się urażony.

    • Społeczeństwo jest coraz głupsze, dlatego dobrze by było wykorzystać okazje do doedukowania go zamiast utwierdzać w stereotypach.

  3. Korpo jak zwykle poszło na łatwiznę. 7% Polaków ma cukrzycę a świadomość społeczeństwa jest prawie zerowa.
    Zamiast przy okazji promocji rozpowszechniać prawdziwe informacje wybrali wątek najbardziej im pasujący.
    Na dodatek opisany w formie stygmatyzującej chorych.
    Bezprawniku – jesteś prawnikiem czy człowiekiem / konsumentem?
    Czytając twoją rubrykę coraz częściej mam wrażenie że piszesz dla prawników.

    Ps.
    Kilkadziesiąt procent kobiet w ciąży ma również okresową cukrzycę – nich tylko organizacje kobiece się skrzykną i zaskarżą Biedronkę.

    • Ale dlaczego od razu na łatwiznę? Też mam typ 1 cukrzycy, od kilkunastu lat już. Miałem w rękach kartę z tego gangu, czytałem opis i nawet nie pomyślałem że to mnie stygmatyzuje w jakiś sposób. Zwykłe stwierdzenie, że nadmierne spożywanie słodyczy prowadzić może do poważnej choroby. Czy któraś część jest nieprawdziwa? Ba, dla osób z typem 1 również bardzo ważna jest dieta i unikanie spożywania słodyczy na rzecz warzyw.
      Już naprawdę nie wychowujmy kolejnych pokoleń w stylu pozywania wszystkich o wszystko.

      • Bo karty są dla dzieci. Jedna Matka to napisała ale na grupach cukrzyca wychodzi wiele osób pisało że ich dzieci były wysmiewane przez te karty. Też mam ct1 prawie 20 lat i mnie też to nie ruszyło ale dzieci bywają podłe. Na prawdę trzeba chorym maluchom dowalac? Można było dopisać jedno zdanie, inaczej to ująć i idea by została a dzieci byłyby mniej narażone na stygmatyzowanie.

  4. Do czego ten marksizm prowadzi!? Proletariatowi wydaje się, że mu się wszystko należy i będzie swoje trzy grosze wciskał wszędzie gdzie się da. Jakaś upośledzona matka robi gównoburzę bo synek jest chory więc cała Polska powinna przystanąć i oddać synkowi pokłony. Ten ich egocentryzm jest nie do zniesienia. Mój syn cierpi więc cały świat ma chodzić na paluszkach. Kiedy oglądam „Apocalypto” to płaczę za czasami kiedy relacje miedzy ludźmi były normalne.

    • Bo się należy. Ludzie są równi, elity nie istnieją, to jest tak zwana DEMOKRACJA. Jak się nie podoba to wypad do Kima.

          • Nie no ale to ciekawy wątek poruszasz. Rozumiem, że powinniśmy murem stanąć za tą biedną rodziną, ponieważ w demokracji liczą się wszyscy, a nie jak w komunizmie, ogół tak?

          • No to mnie oświeć, jeżeli w ogóle potrafisz, bo póki co zachowujesz się jak złamas do wszystkich, którzy ci pokazują że nie masz racji.

          • Nie wiem czy dam radę oświecić kogoś tak ciemnego ale mogę spróbować… Chodzi o to panie obrzygańcu, że w demokracji rzeczona matka ma prawo o tym mówić. Ty masz prawo rzygać, a ja mam prawo się z nią zgadzać. Na tym to polega.

          • A Biedronka ma prawo wypuścić karty choćby z napisem „jebać tłuste dzieciaki z cukrzycą” i wszyscy zadowoleni :)

          • A, no to taka wybiórcza bardzo ta twoja demokracja. Wszystkim wolno wszystko, tylko niektórym mniej.

          • To nie moja demokracja jest wybiórcza tylko twoje myślenie ograniczone. No ale wiadomo – KODowiec.

          • U ciebie wszystko jest wybiórcze, dobierane akurat tak jak pasuje ci pod aktualny kierunek rozmowy. Zarówno teraz jak i w poprzedniej „dyskusji”.

            Wniosek: ty zwykły sfrustrowany jełop jesteś :) Ale wiadomo – antykodowiec.

          • Nic nie jest wybiórcze tylko ty jesteś kretynem i nie odróżniasz prawa do wolności poglądów i wypowiedzi do braku prawa do szkalowania jakichś grup.

          • Zapominasz matołku, że ta drąca japę matka naraża na koszty ludzi, którzy opłacają istnienie tak niezbędnych instytucji jak Rada Etyki Reklamy ;-)

          • Znaczy możesz od tego skończyć pod mostem z biedy? To tym bardziej niech zgłasza!

      • Demokracja to była w starożytnej Grecji. W demokracji prawo głosu przysługiwało jedynie właścicielom nieruchomości. Byle obszczymur i kobiety nie miały prawa głosu. To co dzisiaj nazywasz demokracją to ochlokracja gdzie nawet pacjenci psychiatryka mogą głosować ;-)

    • No nie bardzo. Wyobraź sobie, że masz jakąś ciężka chorobę, niezależną od Ciebie a jakiś market robi akcje informacyjną o tym, że wynika ona z Twojego lenistwa i obżarstwa.

      • No tylko, że w tym wypadku tak jest. Cukrzyca typu drugiego pojawia się coraz powszechniej już u dzieci i jest to rosnący problem. Postraszenie ich czy rodziców może mieć pozytywny skutek.
        Natomiast jak ktoś czuję, że jego dziecko jest „stygmatyzowane” przez kartę z jakiejś gry promocyjnej z biedry, to chyba naprawdę ma mało dystansu do dzisiejszej rzeczywistości.

        • No cóż witamy w świecie matek, którzy zamiast spędzać czas ze swoimi pociechami, to połowę dnia spędzają w pracy. Jego resztę na zakupach, a wieczory rezerwują na fascynujące seriale z cyklu „M jak mdłości” czy „Barwy nieszczęścia”. Ewentualnie, ci bardziej stylowi, na fascynujące programy o ludziach, których największym problemem jest zrobienie miejsca na parapecie dla ich nowego tulipana, z którym będą mogli porozmawiać o ciągłej nieobecności ich życiowego partnera – ten bardziej woli nadgodziny z nowo zatrudnioną koleżanką, niż wyżej wymienione telewizyjne uciechy. Do tego wiedzą wszystko lepiej, bo mają doktorat w praktycznie każdej możliwej specjalizacji, więc wizyty np. u lekarza rodzinnego są zbędne. I tak dochodzimy do Pana Cukrzycy.

          • Ja problem widzę po stronie innych matek i innych dzieci. Mój kumpel był gnębiony przez całą podstawówkę i gimnazjum i to nie tylko dokuczanie ale dosłownie maltretowanie – powód: był rudy. Też miałem nieprzyjemności za to, że się z rudym zadaję ale jak spuściłem wpierdol komu trzeba to miałem względny spokój. Na praktykach nauczycielskich – jeden chłopiec miał przezwisko skurwysyn. Dlaczego? Bo na nazwisko miał Kura. Wziąłem dzieci i im wytłumaczyłem co to słowo znaczy – okazało się, że wiedzą i to bardzo dobrze. Więc jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, że dzieci mogą komuś niszczyć życie bo tak przeczytały na karcie z Biedronki.

      • Cóż, wtedy zgodnie z zasadą „nie jestem pępkiem świata” olewam to.

        Rzygać mi się już chce od tej cipowatości. Wszyscy jacyś obrażalscy i to do tego stopnia, że nawet durnej promocji, na idiotyczne pluszaki w zwykłym sklepie nie można zrobić, żeby jakiś randomowy człowiek się nie dojebał. Czekam tylko na skargę jakiegoś kolesia z nogą w gipsie, że Brokuł Bartek ma zbyt duże trampki, w związku z czym mu jest przykro bo on nie może.

        Jest pewna granica, powyżej której wrażliwość zamienia się w przewrażliwienie.

        • Rzygać Ci się chce bo dziecku jest przykro a Tobie by nie było? Ja wiem, że kodziarze to takie dzieci ale jednak nie porównuj się.

          • Rzygać mi się chce, bo jakaś mamuśka robi gównoburzę o uczucia jej Brajanka, zamiast z Brajankiem usiąść i mu wyjaśnić, że to kompletnie nie o nim. Przykro też trochę, że rzeczony Brajanek jest tak marnie wychowywany, że do pały bierze opisy z kart do jakichś pluszaków.

          • To chyba cię kiedyś spotkałem, bo raz widziałem obrzyganego obdartusa, a myślałem, że to menel… Bo do głowy ci nie przyszło, że to właśnie jakieś „brajanki” mogły się do dzieciaka przypieprzyć o to, że jest chory bo przeczytały na karcie od świeżaków, że to jego wina. Do tego rzeczone brajanki mogą czuć do niego niechęć za to, że sobie podjada cukierki na lekcjach i pani mu pozwala i znowu – przecież wg świeżaków słodycze są złe i to przez nie jest chory.

          • Odpowiadając na twoim poziomie: to nie ja byłem, tylko twój stary.

            A co do Brajanka co mu przykro – no peszek, będzie mu w życiu smutno jeszcze nie raz, z ważniejszych powodów.

          • Przecież ty jesteś człowiekiem, który dostał spazmów jak wkleiłem definicję demokracji z encyklopedii bo nie pokrywała się ona z tym co twierdzi KOD. Ty masz czelność mieć pretensje o to, że dziecku przykro z powodu błędnej informacji na karcie a sam dostajesz szału z powodu treści encyklopedii? Słabe.

          • Chłopcze, przecież to ty się dwoiłeś i troiłeś, skakałeś z tematu na temat, byle twoje na wierzchu było. Jesteś tylko żałosnym nikim, który kolejny raz nie ma racji, więc sięga po obrażanie innych, zbaczanie z tematu i pierdololo o niczym, bo mu się wydaje, że jak napisze ostatniego posta w wątku, to wygra dyskusję. I to jest nawet nie słabe, a smutne :(

          • Lepiej na siebie spójrz: rzygasz na to, że dziecko nie ma odporności psychicznej dorosłego.

          • No i kto tutaj nie rozumie co czyta? Śpieszę wyjaśniać: rzygam z tego powodu (a nie na to), że kolejna matka dziecka (a nie dziecko) jest na tyle głupia, że zamiast usiąść z dzieckiem (skoro w ogóle do tego doprowadziła) i porozmawiać, wyjaśnić, wychować, to robi gównoburzę z wymuszaniem ulitowania się nad jej losem w tle.

            Daj znać, jeżeli któreś wyrazy lub zwroty są nadal niezrozumiałe dla ciebie – popracujemy nad tym.

          • A wyżej w komentarzach rzuciłeś w owe dziecko „brajankami”. I właśnie dlatego nie traktuję tej rozmowy jak dyskusji a jedynie możliwość wyładowanie się na kimś głupszym: bo zmieniasz podejście ciągle byle na twoim wyszło.

          • Ważniejszych od choroby przez którą może stracić nogi… i nie ma na to wpływu. Ważniejszych od choroby, która może go zabić… i nie ma na to wpływu…

          • Ale my nie mówimy o samej chorobie, a tym, że karty mające edukować o tym, że objadanie się słodyczami może prowadzić właśnie do wymienionych przez ciebie skutków, wywołały smuteczek u kogoś kto ma pokrewną chorobę.

            Także owszem, myślę że w życiu tego dzieciaka będą gorsze momenty, niż skojarzenie z własną chorobą tekstu z kartonika z gry.

            To tak jakby obwiniać reklamy pasty do zębów, że straszą wypadaniem zębów i to zasmuca kogoś cierpiącego na szkorbut.

        • Ta tendencja do obrażania się to zwykła roszczeniowość, która w społeczeństwach utrzymujących finansowo osoby chore i kalekie, urasta do monstrualnych rozmiarów. Ludzie chorzy nie dość, że leczą się na nasz koszt to tak im się w dupach przewraca, że żądają fanaberii i traktowania jak celebrytę. „Jestem chory więc macie koło mnie skakać i spełniać moje zachcianki”.

      • Niech się cieszą, że mają insulinę, za którą im płacimy. Gdyby nie ten fakt to nie byłoby problemu roszczeniowych rodziców chorych dzieci. Bo gdyby nie nasze pieniądze to takie dzieci by nie miały szans na przeżycie. I rodzice by opłakiwali ich groby a nie maskotki. Więc niech ładnie podziękują za naszą łaskę i przestaną wydzierać japę, że im się maskotki nie podobają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *