Błąd cenowy w Biedronce – elektronika nawet kilka tys. złotych taniej. Możliwe, że wszystko trzeba będzie oddać, a cwaniactwo uznane zostanie za przestępstwo

Prawo Zakupy dołącz do dyskusji (113) 28.04.2020
Błąd cenowy w Biedronce – elektronika nawet kilka tys. złotych taniej. Możliwe, że wszystko trzeba będzie oddać, a cwaniactwo uznane zostanie za przestępstwo

Paweł Mering

Błąd cenowy w Biedronce obudził w społeczeństwie części umysłu odpowiedzialne za wyrzut dopaminy po „oszukaniu systemu” i „wykorzystaniu możliwości”. Nikt jednak nie myśli, że bardzo możliwe, iż „zakupione” produkty trzeba będzie oddać, a samo zachowanie może nosić znamiona przestępstwa oszustwa.

Błąd cenowy w Biedronce

Dwa dni temu w sklepach Biedronka miała miejsce promocja, wyrażająca się w tym, że przy zakupie 20 produktów, 3 najtańsze były gratis. Niestety, przez błąd cenowy (systemu) gratis były nie najtańsze, a 3 najdroższe produkty.

Świadomi błędu systemu od razu zjechali się do najbliższych Biedronek, kupując w zasadzie wszystko, co jest drogie, rzadziej – przydatne. Niektórzy błąd cenowy wykorzystali w sposób przemyślany przynajmniej w pewnym stopniu, zaopatrując się np. w tabletki do zmywarki, czy proszki do prania. Niewykluczone oczywiście, że część klientów skorzystała z możliwości nieświadomie.

Inni z kolei wrzucali do kosza cokolwiek, byle było „jak najdrożej”. Ze sklepów znikały sprzęty AGD, a niektórzy klienci jeździli od Biedronki do Biedronki by – czasami płacąc jedynie 20 złotych – kupić produkty o wartości kilku tysięcy. Co ważne, jak podaje WP.pl, sprzedawcy nie widzieli niczego złego, nawet „kasując” siebie nawzajem. Skoro system „dał”, to trzeba korzystać, prawda?

Oczywiście zdecydowana większość z nas wie, że jest to błąd cenowy, a nie umyślna promocja. W tym momencie kończą się jakiekolwiek rozważania nad sensownością wykorzystywania takowego i odstępuje się od chęci „zrobienia korzystnych zakupów”.

Kolejna grupa – w zasadzie bohaterowie tego wpisu – zasypują tych poprzednich argumentami, że przecież dostają paragon. Po prostu umieją sobie radzić, wszystko jest legalne, a w ogóle to Biedronka zawsze ma źle napisane ceny, więc „niech mają”.

Co na to prawo?

Jak wyjaśniałem w tekście dotyczącym relacji błędu cenowego i prawa, artykuł 84 Kodeksu cywilnego definiuje instytucję błędu w prawie cywilnym. Stanowi on w par. 1 i 2, że

  • W razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej.
  • Można powoływać się tylko na błąd uzasadniający przypuszczenie, że gdyby składający oświadczenie woli nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści (błąd istotny).

Klient nie kupowałby dziesięciu ekspresów do kawy w czterech Biedronkach, gdyby nie fakt, że zapłacił za nie w sumie kilkadziesiąt złotych. Klienci doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co trzeba zrobić, by na kasie cena spadła o – nawet – kilka tysięcy złotych.

Przestępstwo oszustwa

Warto wskazać także art. 286 Kodeksu karnego, który stypizuje przestępstwo oszustwa, w par. 1 w typie podstawowym.

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Z czego błąd, jako rozbieżność jako wyobrażeniem a rzeczywistością, może wyrażać się w nieświadomości jego istnienia, a co za tym idzie – błąd cenowy może zostać uznany jako błąd w rozumieniu powyższego przepisu. Można nawet zadać sobie pytanie – gdyby przedsiębiorca wiedział o istnieniu błędu, to czy by go usunął, czy pozwolił na dokonywanie zakupów za kilkadziesiąt złotych, umożliwiając wyjeżdżanie ze sklepu z pełnymi koszami elektroniki?

Zastanawiające wydaje się także zachowanie pracowników, którzy nie zareagowali, na przykład informując centralę o istniejącym błędzie cenowym. Jak wskazuje w rozmowie WP.pl „pani Marika”  – nawet sami dokonywali zakupów.

Oczywiście na błąd w sferze prawa cywilnego musiałby powołać się sam przedsiębiorca, informując o tym każdego klienta. Przestępstwo oszustwa wymagałoby w zasadzie odpowiedniego zawiadomienia ze strony Biedronki, ze wskazaniem braku świadomości błędu, a także – w trakcie procedury – przestępstwo (i zamiar kierunkowy) musiałoby być udowodnione każdemu podejrzanemu sprawcy.

W obie opcje nie wierzę – gra nie jest warta świeczki. Ściganie klientów za wykorzystanie błędu cenowego byłoby pewnie marketingowym strzałem w stopę. Można zatem uznać, że każdemu się upiecze, a kult cwaniactwa będzie dalej rósł w siłę.

113 odpowiedzi na “Błąd cenowy w Biedronce – elektronika nawet kilka tys. złotych taniej. Możliwe, że wszystko trzeba będzie oddać, a cwaniactwo uznane zostanie za przestępstwo”

  1. A jak tam zastawione paletami drogi ewakuacyjne? Nadal tak jest czy już został rozwiązany ten problem w Biedronkach?

  2. Najpierw autor pisze, że „bardzo możliwe” jest ściganie kupujących, a potem, że praktycznie nie ma na to szans. I faktycznie – Biedronka nie posiada przecież danych o tożsamości klientów, a angażowanie do ich ustalenia policji w obecnej chwili wydaje się nierealne. Natomiast zachowanie pracowników (którzy pewnie sami wykryli i ogłosili w necie błąd w systemie) to nic innego jak odreagowanie za lata gnębienia przez pracodawcę.

    Ostatecznie zatem nikt nie poniesie konsekwencji z wyjątkiem jakiegoś informatyka, który źle zapisał algorytm – taki kozioł ofiarny.

    • Też tak sądzę. Polowanie na klientów nie tylko nie ma sensu, ale jest nawet jest niemożliwe – jak się kupuje na paragon, to nie podaje się danych osobowych.
      Jak klient zrobi błąd, to słyszy, że „za błędy się płaci”. Nie ma zatem nic złego, jeśli raz na jakiś czas płacącym będzie sklep.
      Pozdrawiam.

    • No jak płacili gotówką to nie, ale jak ktoś stukał kartą i/albo jeszcze miał ich kartę lojalnościową to problemu specjalnie nie ma.

          • Cebulaki-oszuści? Kolejny Kuźniar się znalazł, dupcia boli, że na promocję się nie załapałeś.

        • Jak to było? Solidarnie musimy uczestniczyć w kosztach kryzysu? No to niech uczęszcza do pracy taniej :) Wszystko zależy od punktu siedzenia, spółka bez prezesa poradzi sobie jednak lepiej niż spółka bez pracowników, mówiąc o konieczności oszczędności zaczynać należy od siebie samego.

    • A nie jest aby tak żeby promocja się nabiła to trzeba mieć kartę biedronki? Bo zwykle tak tam działają ich promocje… no chyba że ten błąd był aż tak duży że nawet ten aspekt się zepsuł.

      A karty są zarejestrowane tak czy siak.

    • Żaden informatyk raczej nie poleci bo takie błędy w Biedronce to chleb powszedni i nic się z tym nie zmienia a to przecież wystarczy odpowiednie warunki zaprogramować i nie groma błędu nie będzie… Nie rozumiem tego, wychodzi jakby biedronka celowo to robiła, bo przy każdej większej promocji takie wielbłądy wychodzą..

      • Nie rozumiem dlaczego nikt tego nie testuje… W sobote przygotowuja prom, ida do domu, a w poniedzialek np. Mialem taki cud, ze zrobilem zakupy i ani jeden rabat sie nie naliczyl, chociaz kupowalem tak jak hylo w gazetxe… To samo z koszykiem Dudy, nawet kierowbik sklepu noe potrafil tak skasowac zakupow, by policzylo rabat.

  3. „Co ważne, jak podaje WP, sprzedawcy nie widzieli niczego złego, nawet „kasując” siebie nawzajem. Skoro system „dał”, to trzeba korzystać, prawda?”

    Nie bardzo rozumiem co w tym kontekscie znaczy „kasujac” siebie nawzajem? Sami korzystali z promocji? Jezeli nie to nie rozumiem rozumowania takiego pracownika. Jesli do mnie siedzac na kasie podjechalby klient rzucajacy sprzet za kilka tysiecy a system pokazalby mi nie wiem 200zł to przy calym szacunku do klienta ale wstalbym poprosilbym o cierpliwosc i poszukal kierownika i niech ktos zadzwoni do Warszawy czy Wroclawia gdzie tworzono ta promocje i niech uzyska potwierdzenie ze tak wlasnie ma byc.

    • I w tym momencie tracisz mnóstwo czasu na załatwianie tego klienta, nie wyrabiasz normy klientów na kasie, dostajesz po premii… kasjerowi naprawdę nie opłaca się prostować błędów góry.

      • Z pewnoscia nie, poniewaz jest to wyjeta pojedyncza sytuacja z kalendarza. Cos takiego nie zdarza sie co drugi dzien ale jesli dzien wczesniej kasujesz sprzet za 2 kola a dzien nastepny kasujesz trzykrotnosc takiego sprzetu za 20zl to mysle ze nikt Ci nie bedzie mial za zle ze wstales i zapytales czy aby na pewno tak ma to dzialac. Kierownicy raportuja tez wyzej i zaden nie machnalby reka na takie zgloszenie wiedzac ze za chwile gora zadzwoni i zapyta jak to sie stalo.

        Przeraza mnie czasem obojetnosci ludzi w tym kraju, brak zdrowego rozsadku, logicznego myslenia.

        • To jest po prostu efekt polskiej cwaniackiej kultury pracy. Pracownik, który stara się pomóc przedsiębiorstwu, racjonalizować, marginalizować straty, jest częstokroć traktowany jako niepotrzebny natręt, natomiast taki który zajmuje się głównie wychwalaniem szefostwa szybko awansuje.

    • Problem w tym, że sytuacja miała miejsce w nocy, kiedy to kierownicy regionalni smacznie spali i telefonu nie odbierali.
      Info z pierwszej ręki od kierownika Biedronki.

    • Ten nosacz od tych zdjęć, co pakował sobie całe wózki słodyczy, chemii i agd ma na Pepperze nick Bezpiecznik2. Na Pepperze jest cały wątek „Biedronka Słodycze Świąteczne”, gdzie ludzie wzajemnie podpowiadali sobie ile i jakie produkty skasować, żeby najdroższe wyszły gratis i chwalili się zdjęciami zakupów i paragonów.

  4. Tak tylko sprawdzam, czy jak nie cytuję czegoś z treści artykułu to też pojawi mi się – oczekiwanie na akceptację przez bezprawnik…

  5. Ciekawe, czy te same przepisy o błędzie i oszustwie odnoszą się do szanownego ZUSu czy Urzędów Skarbowych – bo ci jak gdzieś się machną to potrafią człowiekowi ostatnie gacie z pośladków zedrzeć bez większych konsekwencji.

    • To co innego, przecież każdy wyrafinowany czlowiek wie że Polacy są złodziejami cebukakami, a innym to się tylko zdarzają niewinne pomyłki. Przecież jak taki cebulak nie doczyta 300 stron umowy z 5000 odniesień i załączników to sam sobie jest winien.

  6. Wystarczy że pójdą do spowiedzi i już mają grzech odpuszczony. Gdzieś widziałem że teraz można wyspowiadać się przez okno w samochodzie gdzie siedzi ksiądz.

      • Do Ryba Solona: Twoje morale to dno. Widać, iż należysz do grupy cwaniaczków, którz jak zobaczą np. zgubiony portfel lub otwarte auto to bez skrupułów uznają, że to ich własność. Życzę powodzenia.

        • Po pierwsze, ci ludzie nic nie ukradli i nie znaleźli. Oni kupili towar w sklepie. Żaden klient nie ma obowiązku czytać treści promocji.
          Po drugie panie moralny, należysz pan do grupy ojkofobów co lubią pluć na „polaczków cebulaczków”. I najważniejsze, nigdy nie skorzystał pan z okazji ?

          • Klienci celowo manewrowali przy kasie dodając określoną ilość słodyczy tak, aby 3 najdroższe produkty był gratisowe. Jeździli po różnych Biedronkach i napełniali wózki drogimi artykułami. To jest oszustwo, o czym możesz przeczytać w tym artykule.

  7. Tym razem ujdzie, bo biedronka nie bedzie scigac anonimowych januszy, bo maja paragon i nie zostawili naWiska. Co innego sklep internetowy, gdzie klienxi robia zamowienia z adresem dostawy. Sklep ma ich dane, a zamowienia moze anulowac. Tu natomiast brak danych oszustow.

  8. Dobrze im tak, portugalska zaraza sprzedająca najgorsze śmieci, podłogi wiecznie brudne, teraz to nawet nie można się dogadać po polsku. Nie robię tam zakupów, ale gdybym znał tą promocję wcześniej, to bym zrobił wyjątek

  9. Błąd biedronki to ich sprawa. To że ktoś to wykorzystał nie robi z niego przestępcy… Co za kraj… Możni kradną miliony jak Hanka i ona może nawet nie stawiać się na rozprawy… A tu proszę… Przestępcy….Bo skorzystał z okazji….

    • Ale to że inni kradną nie daje Ci przyzwolenia na kradzież. Inni też zabijają i gwałcą. A podobno OKAZJA czyni złodzieja ;)
      Co za kraj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *