Rząd potrzebuje pieniędzy na swoje socjalistyczne pomysły. Skąd je weźmie?

Gorące tematy Podatki dołącz do dyskusji (85) 09.11.2016
Rząd potrzebuje pieniędzy na swoje socjalistyczne pomysły. Skąd je weźmie?

Marek Krześnicki

Rząd swoich pieniędzy nie ma – zawsze wydaje cudze. Cudze, czyli nasze – podatników. Zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że PiS wstrzyma się nieco z kolejnymi, kosztownymi obietnicami, oczywiście cieszy. Pytanie tylko, czy wdrażane obecnie postulaty nie zrujnują budżetu – i tego na 2017 rok, i następnych.

Projekt ustawy budżetowej na 2017 rok trafił już do Sejmu. Rząd przewiduje, że dochody wzrosną 11 miliardów złotych, a wydatki o 16 miliardów złotych. Deficyt budżetowy ma wynieść nieco ponad 59 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 8% w stosunku do obecnego roku.

I to jest niepokojące, zwłaszcza, jeśli uwzględnimy korelację deficytu budżetu państwa do PKB. Odnotujemy wówczas niewielki, ale widoczny wzrost.

Wzrost wydatków nie powinien dziwić. Program 500 plus będzie działał przez cały rok, a nie przez większą jego część. Wejść ma w życie reforma edukacji, a przecież zniesienie gimnazjów ma kosztować blisko miliard złotych. Nie zapominajmy też o darmowych lekach dla seniorów i obniżeniu wieku emerytalnego.

Skąd rząd weźmie pieniądze na

budżet 2017?

Podwyżki podatków nie będzie – przynajmniej taki komunikat dostajemy od przedstawicieli rządu na konferencjach prasowych. Co jest oczywistym kłamstwem, bo rząd Beaty Szydło przedłużył „tymczasowe” podwyższenie stawki VAT z 22 do 23%.

Swoją drogą, za wyższą stawkę podatku od towarów i usług Donald Tusk powinien otrzymać jakiś prezent od Jarosława Kaczyńskiego. To byłby piękny przykład solidarności rządzących ponad podziałami, połączonych wspólną troską o polski budżet.

Wciąż nie wiemy, czy ministrowi Morawieckiemu uda się wypracować taką formułę podatku handlowego, która zadowoli unijnych urzędników. Ale wiemy, że sen z powiek byłego prezesa banku BZ WBK spędza co innego:

niska ściągalność podatków

w szczególności podatku VAT. Wprowadzane uszczelnianie systemu podatkowego, skuteczniejsze kontrole skarbowe, wprowadzenie Jednolitego Pliku Kontrolnego – te wszystkie zmiany powodują już w tym roku zwiększenie dochodów z podatków, w szczególności podatku VAT. Dość powiedzieć, że wyeliminowanie patologii na rynku paliwowym zwiększyło dochody do budżetu o ok. 200 mln złotych miesięcznie. Ale to

wciąż mało

zwłaszcza w kontekście przedwyborczych zapowiedzi, z których wynikało, że PiS ma zamiar zwiększyć ściągalność podatków o 20 miliardów złotych. Czy budżet na 2017 r. będzie zasilony taką kwotą?

Pytania w kontekście projektu budżetu na przyszły rok dotyczą też założonego wzrostu gospodarczego – w ustawie budżetowej przyjęto, że tempo wzrostu gospodarki wyniesie 3,6%. Tymczasem, w drugim kwartale 2016 r. wynosi on, wg danych Głównego Urzędu Statystycznego, 3,1%. Wzrost PKB ma o tyle istotne znaczenie, że od niego – pośrednio – zależą wpływy do budżetu z tytułu podatków. To, czy optymistyczne założenia rządu okażą się słuszne, przekonamy się dopiero w praktyce. A perspektywy wzrostu PKB nie są optymistyczne.

Wartość inwestycji polskich firm, mierzona rok do roku, spadła w drugim kwartale tego roku o 4,9%. Słabe nastroje inwestycyjne przedsiębiorców nie powinny dziwić. Niepewność co do pomysłów rządu na podatki (co świetnie pokazuje zamieszanie z podatkiem handlowym) czy – szerzej rozumiana – częsta zmienność prawa nie tworzą dobrego klimatu do wydawania pieniędzy.

Wiecie, jak często nowelizowana była w tym roku ustawa o podatku VAT? 9 razy, a na wejście w życie oczekują 4 kolejne (w 2017 i 2018 r., a pewnie po drodze posłowie coś jeszcze dodadzą):

zrzut-ekranu-2016-11-08-o-20-56-43

A przecież jest jeszcze

ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, która w tym roku była nowelizowana razy trzydzieści

Bardzo bym chciał, aby Jarosław Kaczyński zapowiedział, że posłowie przystopują z kolejnymi, legislacyjnymi propozycjami. Ja – i mam nadzieję, że Maja Werner również – bardzo chętnie zwiększyłbym im wynagrodzenie, byleby tylko dali nam, Polakom, na jakiś czas spokój.

Fot. tytułowa: Budżet 2017 // Shutterstock

85 odpowiedzi na “Rząd potrzebuje pieniędzy na swoje socjalistyczne pomysły. Skąd je weźmie?”

  1. Za to zapłaci Pan i Pani i jeszcze Ci państwo. Wszyscy za to zapłacimy. Trzeba więc zacisnąć zęby, ograniczyć wydatki własne na rzeczy niezbędne i przetrwać do kolejnych wyborów, mobilizując kogo się da do zmiany. Lepszej zmiany, bo „dobra” już jest.

          • A co z nimi ? Program jest i podane skąd pieniądze na co. Można lubić lub nie ale przynajmniej program posiada jakieś konkrety.

          • Komunizm pełną parą. W pewnym momencie nie opłaca się awansować, bo będziesz zbyt bogaty i rośnie podatek.

          • Jakim cudem nie opłaca się zarabiać więcej, nawet jeśli zapłacisz wyższy podatek? Poczytaj jak działa podatek progresywny.

            Haha… skąd się biorą tacy ludzie?!

          • Sam pomysł, że im bogatszy jesteś tym % podatku większy jest beznadziejny. Im wyższy podatek tym większa szansa na kombinatorów.

          • idź się dowiedz czym jest komunizm zanim zaczniesz pisać takie bzdury…

          • Program Razem to program skopiowany z tych krajów. Przeczytaj go chociaż zanim zaczniesz pisać bzdury.

          • Człowieku jestem po Politologii, egzamin z doktryn politycznych zdałem. Gdzie w swoim programie Partia Razem domaga się zniesienia własności prywatnej? Gdzie likwidacji parlamentu? A no i z jakich to krajów skopiowała ten program?? Brednie.

          • Przecież to nie ja pisałem że Razem to komunizm. Sprawdź do czego się odnosisz.

          • napisałeś że kraje skandynawskie to kraje komunistyczne…. piszesz brednie.

          • Ty na prawdę nie rozumiesz jaką bzdurę napisałeś??? Kraje skandynawskie to kraje z bardzo rozbudowanym systemem socjalnym i wysokimi podatkami na jego pokrycie. Kapitalistyczne, socjaldemokratyczne. Z poszanowaniem prawa własności. Jedyne kraje komunistyczne na świecie to Kuba i Wenezuela. Z nazwy jeszcze Chińska Republika Ludowa i Wietnam. Pisanie że Skandynawowie to Komuniści to dowód na kompletną bezmyślność i głupotę z twojej strony.
            Sarkazm raczej Ci nie wyszedł….

          • To jak dla dziecka ci wytłumaczę.
            Razem posiada program oparty o kraje skandynawskie, przedmówca stwierdził że program Razem to komunizm, tak więc przekłada się to na to że kraje skandynawskie są Komunistyczne. Zrozumiałeś czy jeszcze do tłumaczyć ?

  2. Myślę, że ponad połowa polskiego społeczeństwa „wierzy”, że rząd komuś „daje”….
    To lata braków w edukacji. Zanim polscy wyborcy partii rządzącej zorientują się, że za każe 100 zł, które rząd „daje”, muszą sami zapłacić 150 zł z zarobionych pieniędzy… miną lata.

    • To źle myślisz.Większość polskiego społeczeństwa, baaa…. znaczna większość idzie na wybory świadoma, że wybiera między dżumą i cholerą. Przeciętny wyborca PiS-u od przeciętnego wyborcy PO różni się tylko tym, że dla tego co głosował na PO sytuacja zła, ale stabilna jest pewna, a wyborca PiS-u wolał zaryzykować zmianę, chociaż na cuda nie liczył.

      • Jak nie znoszę stwierdzenia, że sytuacja jest zła, ale stabilna, gdzie stabilizacja jest stawiana jako coś pozytywnego. Od sytuacji stabilnej złej jest gorsza tylko ta, gdzie jest źle, a będzie gorzej.

      • 70% nie głosowało, a ci co poszli połaszczyli się na 500+ albo na złudzenie unieważnienia kredytu we frankach szwajcarskich – choć to Kaczyński w 2007 roku domagał się zwiększenia akcji kredytowej aby „dać ludziom mieszkania”

        • Zapomniałeś dodać, że Ci co głosowali na KUKIZ’15 to osoby z konkretnym gustem muzycznym… 500+ oraz franki to tylko pseudo argumenty wykorzystywane przez media aby ludzie wzajemnie obrzucali się gównem. Te 70% to w większości osoby, które nie poszły, bo uznały, że nie ma na kogo głosować. I oni także mieli rację.

          • „Nie ma na kogo głosować” to jest najgłupszy argument jaki słyszałem. Zawsze jest na kogo głosować. „Media manipulują oszukują etc” a tak naprawdę Ci co tak mówią idą i głosują na tych których media wypromują. To jest po prostu lenistwo i opierdalactwo. „Mój głos się nie liczy/jeden głos nie ma znaczenia” jaka była różnica w głosach na Komorowskiego i Dudę? Jaka na Rodham-Clinton i Trumpa?

          • A co w tym głupiego? Gdyby było na kogo to bym głosował na pertię, której ufam i na prezydenta, który wg mnie godnie by reprezentował kraj. A wiesz co? Głosowałem na ruch, który jest mi obojętny i na prezydenta, którego jedyną przewagą jest to, że w przeciwieńtwie do przeciwnika sam potrafi się podpisać. Ale to nie znaczy, że wg mnie to wystarczy do godnego reprezentowania kraju.

  3. Skoro Ci idioci co głosują myślą ze rządzący wydają pieniadze z własnej kieszeni to kolejne rządy będą takie same co teraz a potem Wenezuela

  4. Przecież nawet wśród komentujących na bezprawniku, gdzie raczej zaglądają ludzie o wyższej od przeciętnej świadomości „źródeł” finansowania wydatków pojawiały się głosy w obronie 500+ w duchu – „ci to przynajmniej 500 zł dali”.

    Niszczące gospodarkę mechanizmy już rozpoczęto (500+) albo właśnie się je wdraża – vide obniżka wieku emerytalnego, połączenie energetyki z górnictwem. Są to zmiany, których już żaden rząd bez bezpośredniej i namacalnej perspektywy bankructwa nie ukróci.

    Gdy do tego wszystkiego dodamy :
    a. nadchodzącą recesję – nawet zapominając o Trumpie wynikającą z cyklu
    b. koniec perspektywy finansowania ~ 2020 roku – nawet zakładając brak zawirowań i cięć w budżecie uniijnym w związku z Brexitem czy spodziewanymi wygranymi prawicowych populistów we Włoszech i Francji
    c. kumulację przechodzenia na emerytury roczników wyżu powojennego przy przyśpieszeniu i pogłębieniu tego trendu wynikającego ze skrócenia wieku emerytalnego.
    mamy baaaardzo ciekawą perspektywę na najbliższe lata.

    Miks powyższego + miks wyjątkowo nieudolnego rządu = olbrzymie kłopoty Polski.

  5. Komentujący tutaj i autorzy też, w większości narzekają na ten rząd.
    A to, że rozrzutny bo daje 500+, a to, że obniży wiek emerytalny
    i z tego wszystkiego zadłuża nas i skąd będą pieniądze na nowe pomysły.
    Jakoś nikt nie rozważa jednego, że rozrzutne są (również) władze w terenie.
    Dotyczy to tych, które pozostały z poprzednich rządów platformy.
    A takich przykładów można mnożyć i gdyby podliczyć przypadki marnotrastwa pieniędzy, to wyjdą ogromne sumy.

  6. To wynika z zasad demokracji. Prawo głosu mają wszyscy. A masa jest niestety głupia. Większość przejmuje sie tylko sobą nie interesuje ich budżet. Ważne ile im ktoś da i ile obieca. Ułomność tego systemu

    • 70% mających prawo wyborcze nie poszło głosować. Należy wzorować się na Belgii i wprowadzić karę 10.000 euro za nie pójście na wybory…

      • Prawo =/= obowiązek. A przy tych opcjach jakie były do wyboru to wcale się tym ludziom nie dziwię. Sam na wybory poszedłem, głos oddałem na tych co mi najmniej nie pasują – takich co mi odpowiadają nie ma – ale nie uważam, że Ci co głosowali inaczej lub nie głosowali wcale zrobili gorzej niż ja.

        • Prawa wynikają z obowiązków zawsze. Nic nie ma za darmo. Ludzie tylko o tym zapominają albo ignorują. Skoro stare pokolenie się wypaliło i zużyło należy pójść i zagłosować na młodszych tyle.’

          • Mam prawo startować do samożądów a tego nie robię. Mam prawo leczyć się w NFZ a zwykle chodzę prywatnie… To ile kary mi za to, że nie dopełniam obowiązku wynikającego z prawa byś wlepił?

  7. w 2017 roku jałmóżna 500 plus będzie wynosić ok 22-24 mld zł. No, ale w rządzie PISSS praktycznie nie ma żadnego zwiększonego deficytu w porównaniu z rokiem 2016. Interesujące. 1 mld likwidacja gimnazjów, 600 mln leki, wczesniejsze emerytury… No no…
    Podatki są podnoszone od 13 miesięcy, non stop te pośrednie.

  8. Kilka lat temu Newsweek zamieścił grafikę o tym jak wygląda obieg pieniędzy i podatków w Polsce. Dostali za tą grafikę nawet nagrodę. Ludzie nie są uczeni w szkole ani nie widzą tego w telewizji, choć nawet jeśli to mówią i powtarzają 1000 razy to i tak ignorują — państwo ma tyle pieniędzy ile zabierze obywatelom. Po odebraniu kasy pobiera swój haracz i łaskawie oddaje część w postaci zapomóg.
    Dziesiątki dodatków, świadczeń i in. przyznawanych w oparciu o dziesiątki przepisów. Tylko po to aby armia ludzi miała pracę i „sprawowała nadzór”, który tak naprawdę pojawia się dopiero jak coś się wydarzy i nie da się tego zamieść pod dywan.
    Koszt pomocy społecznej utrzymywanej przez jej klientów (bogaci nie płacą podatków) da się obniżyć i cały system uprościć po wprowadzeniu jednej zasady. Zamiast dziesiątków świadczeń, dodatków zapomóg należy określić jaki jest próg dochodu minimalnego pozwalającego na normalne życie (nie przeżycie, ale życie) po prostu dopłacać w formie przelewu na konto tym, którzy go nie osiągają, albo wprowadzić zwrot do 100% kosztu określonych zakupów lub opłaconych faktur (czynsz, gaz, prąd etc) oczywiście przy płaceniu elektronicznie kartą lub przelewem. Serwery banków są tańsze i efektywniejsze od urzędników. Podatek od dochodu dopiero po przekroczeniu tego progu i ma być liczony od osiąganego dochodu bez dodatku wyrównawczego. Firmy płacące pracownikowi powyżej minimum co pozwoli ściągnąć podatek od dochodu dostaną ulgę podatkową.
    Państwo natomiast powinno wywierać presję na pracodawców aby dochody rosły i wynosiły ponad to minimum życia. Po jego przekroczeniu koniec z pomocą społeczną.
    Osoby prowadzące działalność tracą prawo do pomocy społecznej za wyjątkiem pomocy na swoje dzieci. W zamian dostają zasadę, że danin nie nalicza się od zera przychodu i dochodu (obecnie składka na ZUS jest zaprzeczeniem tej zasady).
    Osoby długo bezrobotne mają mieć z mocy prawa zakładane działalności jednosobowe (nie obejmowałoby to osób upośledzonych intelektualnie, chorych psychicznie i in. które nie poradziłby sobie z obowiązkami – GOPSy i MOPSy rejestrują swoich podopiecznych w PUPach w ramach akcji szukania im pracy dlatego to ograniczenie).
    Trzeba przestać upupiać ludzi w tym kraju i po prostu pozwolić im żyć i pracować.

  9. cześć wszystkim
    Czy szukasz renomowanej i akredytowanej firmie pożyczki prywatnej, która daje pożyczki z niską stopą procentową? Cieszę się, że jestem nowym Alfredo, prezes agnes alfredo loan, spółka zależna od osobistej obsługi pieniężnej, Personal Money Service jest dostawcą internetowych usług finansowych, w których klienci mają łatwy dostęp do różnych pożyczek online, Zapewniamy wszelkiego rodzaju pożyczki w bardzo szybki i prosty sposób, potrzebujesz kredytu konsolidacyjnego lub kredytu hipotecznego? Nie szukaj więcej, ponieważ jesteśmy tutaj, aby wszystkie kłopoty finansowe były przeszłością. Więc zadzwoń do nas dzisiaj pod adresem: (agnesalfredo2013@gmail.com), aby złożyć wniosek o pożyczkę, abyśmy mogli pokazać nam naszą stronę, aby zobaczyć nasze usługi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *