Celibat w szkole. Katolickie liceum jest dla tych, którzy nie mają pokus

Codzienne Na wesoło Społeczeństwo dołącz do dyskusji (91) 08.12.2020
Celibat w szkole. Katolickie liceum jest dla tych, którzy nie mają pokus

Jerzy Wilczek

Okres nauki, zwłaszcza w szkole średniej, kojarzy się nie tylko z czytaniem lektur czy nauką dat, ale również (a może przede wszystkim) z odkrywaniem własnej cielesności. Jest jednak liceum, które oficjalnie tego zabrania. Główna zasada w LO im. Świętej Rodziny z Nazaretu w Krakowie to… celibat w szkole.

Uczniowie katolickiego liceum z Krakowa nie powinni „podejmować aktywności seksualnej” – zarówno w szkole, jak i poza nią. To fragment z oficjalnego statutu szkoły, który jest dostępny na jej stronach.

Regulamin zresztą ściśle określa, czym jest w jego rozumieniu „aktywność seksualna”. Chodzi oczywiście o same stosunki seksualne, ale i „udział w imprezach o charakterze erotycznym oraz pozowanie do filmów i zdjęć pornograficznych, publiczne podejmowanie zachowań o zabarwieniu erotycznym”.

Co z oglądaniem filmów erotycznych? O tym na szczęście statut nie mówi. Nie można jednak ani posiadać, ani rozpowszechniać takich filmików. Trudno jednak oglądanie materiałów w sieci nazwać ich „posiadaniem”. A może regulamin był spisywany przed erą internetu i autorzy jeszcze nie zdążyli go do niej dostosować?

Zabronione jest również posiadanie „przedmiotów o charakterze erotycznym”.

Celibat w szkole. No dobrze, a czy to w ogóle legalne?

Publicznie dostępny regulamin „odnalazł” facebookowy profil Stowarzyszenie Umarłych Statutów. Autorzy posta od razu zwrócili uwagę, że zakazywanie uczniom aktywności seksualnej może być nielegalne. Bo w końcu to ogranicza podstawowe i konstytucyjne prawo człowieka o decydowaniu o swoim ciele. Sprawa już trafiła do kuratorium.

Swoją drogą, choć najciekawszym punktem statutu jest celibat w szkole, to są tam i inne kontrowersyjne zapisy. Na przykład ten o konieczności uczęszczania na religię. Można oczywiście argumentować, że to przecież szkoła katolicka, prowadzona na dodatek przez Caritas. Szkopuł w tym, że w tym samym regulaminie czytamy, że krakowskie liceum jest… szkołą publiczną. Więc jednak powinny w nim obowiązywać świeckie zasady.

Prawo prawem, ale jest również zdrowy rozsądek. Czy naprawdę wstrzemięźliwość seksualną da się zadekretować? I narzucić ludziom, przeżywającym właśnie okres burzy hormonów? Może władze szkoły tak naprawdę przymykają na to wszystko oczy? W końcu, jak stwierdził ojciec Rydzyk, „kto nie ma pokus?”.

91 odpowiedzi na “Celibat w szkole. Katolickie liceum jest dla tych, którzy nie mają pokus”

  1. > podstawowe i konstytucyjne prawo człowieka o decydowaniu o swoim ciele

    Nie do końca tak jest, bo to prawo już jest ograniczone granicą 15 lat (młodszy nieletni, który współżyje, co prawda nie ponosi odpowiedzialności karnej, ale może się nim zainteresować sąd rodzinny). Do ukończenia 18 lat też dużo do powiedzenia mają rodzice – nie wynika to wyraźnie z definicji władzy rodzicielskiej, ale mogą oni dziecku kontaktów seksualnych po prostu zakażać, motywując ów zakaz jego dobrem, i dziecko nie może się wtedy powoływać na żadne prawa.

    Szkoła, no cóż, zakazywać generalnie nie może (poza może zakazem uprawiania seksu na jej terenie, ale na to jest kodeks wykroczeń), jednak zważywszy na profil tego liceum, raczej nie trafiają tam ludzie o liberalnym podejściu do spraw erotycznych. Poza tym takie podejście opiera się tylko i wyłącznie na dobrej wierze uczniów, szkoła nie ma prawnych i faktycznych narzędzi do wyegzekwowania swoich przepisów.

    • Jeśli przepis znajduje sie w statucie szkoły to nie można zawiesić dziecka w prawach ucznia lub wręcz wyrzucić? Obniżenie oceny z zachowania też ma swoje reperkusje. To by były narzędzia którymi szkoły egzekwują swoje przepisy

      • Chyba każdy sąd administracyjny uznałby taką podstawę usunięcia ze szkoły za niezgodną z prawem.

        • To jest niesamowite odwrócenie ról. Kiedyś dziecko w szkole musiało przestrzegać przepisów szkoły, bo w przeciwnym razie najpierw dostałoby burę od rodziców, a potem jeszcze mogłoby wylecieć.
          Dziś dyrekcja i nauczyciele mają się obawiać w pierwszej kolejności uczniów, w drugiej ich rodziców, bo inaczej idą pod sąd.

          • Nikt nie mówi, że ucznia nie można ze szkoły usunąć (choć obecnie jest to bardzo utrudnione, bo trzeba dla niego znaleźć inną placówkę). Ale nie z powodu, który nie ma nic wspólnego z nauką i ogólnie pojętym zachowaniem (może z wyjątkiem tego seksu w szkole…)

  2. Pranie mózgów kolejnego pokolenia. Potem wyrastają ludzie wstydzący się swojego ciała i seksualności, a wręcz … jak to było? „Wyjątkowo obrzydliwy akt, na którego myśl robi mi się niedobrze”. Ludzie okaleczeni emocjonalnie już przed osiągnięciem dorosłości.

  3. A pedofilia w tej szkole jest dozwolona?
    I skoro decydowanie o swoim własnym ciele jest podstawowym prawem to dlaczego aborcja dalej jest nielegalna, a TK Przyłębskiej wydał wprost odwrotny wyrok?

  4. Cóż, również uważam że wpisywanie tego typu rzeczy do statutu szkoły to nadużycie. Jednak co do samych zasad to nie przesadzałbym z tymi oskarżeniami o „łamanie praw człowieka”. Szkoła oprócz nauczania, pełni też funkcje wychowawcze. Skoro rodzice świadomie posyłają dziecko do szkoły, w której panują takie zasady (i się z nimi zgadzają), to znaczy że sami chcą je wychować według wartości które ta szkoła reprezentuje. Mają do tego prawo. Pamiętajmy że mówimy tutaj o osobach nieletnich, które dopiero uczą się odpowiedzialności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *