1. Home -
  2. prawo-karne -
  3. Łapali pedofilów w internecie. Ale nie wydawali ich policji, tylko szantażowali

Łapali pedofilów w internecie. Ale nie wydawali ich policji, tylko szantażowali

Dwoje nastolatków postanowiło urozmaicić sobie wakacje w mieście i wpadli na genialny w swoim założeniu pomysł na zarobienie kilku tysięcy złotych. Plany pokrzyżowała im policja, chociaż prawdopodobnie nie spodziewali się takiego obrotu sprawy.

Tomasz Laba19.07.2017 13:32
prawo-karne

17-letnia dziewczyna i 19-letni chłopak wyszukali w internecie mężczyznę, którego udało im się namówić na spotkanie z 14-latką. Tak - nastolatkowie stwierdzili, że fajnie by było zarobić na pedofilu. Według planu, na miejscu spotkania, przebrani za policjantów postanowili upozorować jego zatrzymanie, a następnie zażądać od niego 6 tysięcy złotych za wypuszczenie go na wolność z czystym kontem. Sami przyznajcie - plan całkiem przemyślany. Przecież pedofil nie pójdzie na policję z donosem, że właśnie dał się zrobić w konia w takich okolicznościach. Młodociani łowcy z kolei, zawsze przecież mogą się tłumaczyć, że spełniali swój obywatelski obowiązek i zatrzymali groźnego przestępcę.

Nie matura, a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera

Wszystko szło zgodnie z planem, a ofiara złapała haczyk. Problem pojawił się w momencie, gdy okazało się, że nie ma przy sobie gotówki na "kaucję". Gdy cała trójka rozmyślała nad rozwiązaniem tej sytuacji, ich poczynaniami zainteresował się przechodzień, który był świadkiem zdarzenia. Szybko zaalarmował prawdziwych policjantów, a ci po przybyciu na miejsce od razu zorientowali się, że całe te obywatelskie zatrzymanie to nic innego jak pic na wodę i aresztowali kanciarzy. Na posterunku szybko poznali treść art. 227 kodeksu karnego

Do tego wszystkiego można dołożyć jeszcze zwykłe, wręcz podręcznikowe oszustwo, czyli art. 286 kodeksu karnego

Policjanci nie zapomnieli również o innym uczestniku zajścia, 46-letnim mężczyźnie. Nie byli również wobec niego tak wyrozumiali, jak ich podrabiani poprzednicy i nie zaproponowali wykupienia karty "wyjdź z więzienia". Niezwłocznie przeszukali jego mieszkanie, gdzie znaleźli materiały sugerujące, że może przejawiać skłonności pedofilskie.

Gdyby kupił lalkę z Japonii, być może całej tej sprawy by nie było.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi