1. Home -
  2. Technologie -
  3. Chińskie szkoły wdrażają obowiązkowe lekcje AI, my wprowadzamy edukację zdrowotną

Chińskie szkoły wdrażają obowiązkowe lekcje AI, my wprowadzamy edukację zdrowotną

Od września w chińskich szkołach podstawowych i średnich pojawił się nowy, obowiązkowy przedmiot: sztuczna inteligencja. Dzieci zaczynają naukę już w wieku sześciu lat, a program obejmuje minimum osiem godzin rocznie.

Jakub Bilski30.09.2025 10:33
Technologie

Lekcje przyszłości po chińsku

Wprowadzenie tego przedmiotu ma nie tylko przygotować młodych obywateli na rynek pracy, ale także zmniejszyć nierówności edukacyjne pomiędzy poszczególnymi regionami kraju. Warto zwrócić uwagę, że chińska reforma nie ogranicza się wyłącznie do nauki „klikania” w narzędzia AI. Ważną część podstawy programowej zajmują kwestie etyczne i ochrona danych osobistych użytkowników. Targetem reform nie są tylko dzieci, ale również sami nauczyciele i administracje szkół.

To spójna strategia – nauka narzędzi, refleksja nad ich użyciem i zaplecze w postaci odpowiednio przygotowanej kadry. Umiejętne wpisywanie promptów to jedno, a świadomość tego, jak narzędzia AI działają, czego możemy od nich oczekiwać, i jak obchodzić się z „wypluwanymi” odpowiedziami – to drugie.

Rozwiń

To nie pierwszy raz, kiedy Chiny traktują kwestie sztucznej inteligencji niezwykle poważnie. I nie ma co się dziwić – Chiny pokładają olbrzymie nadzieje w automatyzacji, której istotnym elementem, jak nie fundamentem, będzie sztuczna inteligencja. Już teraz Chiny odczuwają problemy demograficzne. Z roku na rok może być coraz gorzej. Bez postępującej automatyzacji się nie obejdzie.

Jeszcze raz – wszystko ma odbywać się świadomie. Uczniowie szkół podstawowych nie będą mogli używać generatywnej AI w dowolny sposób. Najpierw ma się nauczyć „jak”, aby nie wyrobić w sobie złych nawyków.

Polska szkoła w cieniu reform

Na tym tle Polska wypada wyjątkowo blado. W polskim systemie oświaty próżno szukać podobnych, odgórnych inicjatyw. A nie, przepraszam – mamy nowy przedmiot. Jest nim słynna edukacja zdrowotna, czyli WDŻ 2.0, na który mało kto będzie chodzić, a poświęcono mu dziesiątki godzin w mediach. Nic dziwnego – kolejny temat, przy którym można się poróżnić, a przy okazji ogłosić swoje zwycięstwo lub usprawiedliwiać na śmieszne sposoby swoją porażkę.

Ale nawet gdyby w polskiej oświacie pojawiłyby się podobne zajęcia, to kto ma je prowadzić? Do tego potrzeba ludzi, którzy znają się na rzeczy. Już dziś w szkołach brakuje nauczycieli informatyki, a znalezienie nowych graniczy z cudem. Informatyk w szkole zarobi śmieszne pieniądze. Obecnie nic nie zachęca młodych specjalistów do pracy w szkołach, na uczelniach. Płace w oświacie w Polsce są na poziomie sabotażu systemowego.

Wszystko zmierza to do jednego – ogłupienia społeczeństwa, porzuceniu jakiejkolwiek dyscypliny (patrz: likwidacja zadań domowych), odpuszczenie przez Polskę istotnych badań naukowych (stypendium doktoranckie to nieśmieszny żart). Aż czasami cieszę się, że za niedługo kończę studia, bo boję się, że w przyszłości nie będzie mnie miał kto uczyć.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi