Ale najstraszniejsze jest to, że nikt nie zorientował się przez lata. Że przestępcy nie wyglądali jak przestępcy. Że prowadzili normalne życie. Że jeden z nich odprawiał msze.
Witajcie w rzeczywistości, gdzie handel narkotykami to biznes online, a najniebezpieczszy dealer mieszka w bloku obok.
Mityczny Darknet? Wystarczy 30 minut żeby się tam dostać
Zacznijmy od tego, że dostęp do darknetu jest dzisiaj równie łatwy co założenie konta na Allegro. Przeglądarka Tor - pięć minut do pobrania. Tutorial na YouTube - kolejne dziesięć. Portfel kryptowalutowy - piętnaście, jeśli ktoś wolno czyta. Pół godziny i jesteś w miejscu, gdzie można kupić wszystko, od skradzionych danych po broń, od fałszywych dokumentów po heroinę.
I nie, to nie wymaga studiów informatycznych. Wystarczy umiejętność korzystania z wyszukiwarki w Googlu.
Funkcjonariusze CBZC w grudniu rozbili grupę, która przez lata działała na terenie wielu województw, wykorzystując darknet, portale ogłoszeniowe oraz szyfrowane komunikatory - czytamy w komunikacie Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu. Fentanyl, morfina, oksykodon. Ponad 660 opakowań fentanylu tylko od jednej pary. Blisko 2200 opakowań oksykodonu. Produkty wysyłane kurierem, jak paczka z Zalando.
A teraz pomyślicie ile codziennie paczek jest odbieranych z paczkomatów, ile paczek codziennie staje pod drzwiami waszych sąsiadów. Zastanawialiście się kiedyś co jest w środku?
Dealerzy XXI wieku
Ksiądz Krzysztof A. pełnił funkcję kapelana w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu. Według ustaleń śledczych był pośrednikiem między klientami a lekarzem wystawiającym fikcyjne recepty. Pomagał realizować te recepty. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia.
Piotr M., lekarz z województwa lubelskiego, wystawił ponad 1500 fałszywych recept. Wszystko w zamian za „korzyści majątkowe" - tak to nazywają prokuratorzy, gdy nie chcą mówić wprost: łapówki.
A teraz najlepsze, małżeństwo z województwa lubelskiego, które przez pięć lat wysłało ponad 11 tysięcy przesyłek z nielegalnymi środkami farmaceutycznymi. Jedenaście tysięcy. W wynajmowanych przez nich magazynach znaleziono ogromne ilości leków pochodzących z kraju, jak i spoza Unii Europejskiej, a także 26 paczek przygotowanych do wysyłki.
To nie jest film. To nie jest thriller Netflixa. To rzeczywistość 2025 roku, gdzie handel narkotykami wygląda jak handel używaną odzieżą - online, anonimowo, sprawnie.
Mefedron jak cukier, fentanyl jak aspiryna
Porozmawiajmy o skalach. CBZC zabezpieczyło w tej jednej sprawie ponad 2 kilogramy mefedronu. Dla niewtajemniczonych: to narkotyk syntetyczny popularny na imprezach. Dwa kilogramy to około 20 tysięcy jednorazowych dawek. Gdyby podzielić to po równo na wszystkich mieszkańców Nowego Targu (gdzie toczyło się śledztwo), przypadłoby po półtorej dawki na osobę. Na niemowlę, emeryta, prezydenta miasta.
A fentanyl? To nawet nie jest narkotyk rekreacyjny. To opioid 50 razy silniejszy od heroiny. Setki opakowań, każde wystarczające do zabicia dziesiątek ludzi przy przedawkowaniu.
I to wszystko było dostępne online. Bez wychodzenia z domu. Bez spotkania z podejrzanym typem w ciemnej alejce. Wystarczył komputer, internet i etykieta kuriera.
System, który nie nadąża
Grupa przestępcza komunikowała się przy użyciu telefonów oraz kart SIM rejestrowanych na tzw. słupy. Do dystrybucji wykorzystywano firmy kurierskie, którymi przesyłano zarówno narkotyczne leki, jak i gotówkę, omijając system bankowy i procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy.
Zastanówmy się przez chwilę, karty SIM kupuje się w sklepach za cenę 5zł a rejestracja na słupa kosztuje często mniej niż 20zł. Paczki wysyła każdy, kto ma adres i zapłaci za przesyłkę. Kryptowaluty są legalne i dostępne na giełdach, które reklamują się w telewizji.
System nie nadąża. Prawo napisano w czasach, gdy narkotyki sprzedawano na ulicach, a nie przez przeglądarki z szyfrowanym połączeniem.
Funkcjonariusze działali od czerwca 2024 roku. Potrzebowali pół roku i ośmiu akcji, żeby zamknąć jedną grupę. A ile takich grup działa w tej chwili? Setki? Tysiące?
Nikt nie wie. I to jest problem.
Dlaczego to takie proste?
Bo technologia demokratyzuje wszystko, również przestępczość. Nie trzeba już znać kogoś, kto zna kogoś. Nie trzeba ryzykować spotkaniem z gangsterem. Nie trzeba mieć kontaktów w świecie przestępczym.
Wystarczy umieć czytać instrukcje i kliknąć „kup teraz".
Darknet to nie jest jakieś mityczne miejsce dostępne tylko dla hakerów i geniuszy komputerowych. To po prostu część internetu ukryta przed wyszukiwarkami. Jak sklep bez szyldu. Trzeba wiedzieć, gdzie jest ale jak już wiesz, wchodzisz bez problemu.
I tam wszystko jest proste. Oceny sprzedawców jak na Allegro. Opisy produktów jak w sklepie z suplementami. System płatności jak w każdym e-commerce.
Nikt nie jest bezpieczny
Dwunastu z szesnastu zatrzymanych trafiło do aresztu. Pozostała czwórka na wolności. Śledztwo trwa. Majątek o wartości 2,2 miliona złotych, prawie pół miliona na zablokowanych kontach.
Ale prawdziwy problem to nie liczby. Prawdziwy problem to fakt, że ta historia będzie się powtarzać jeszcze wiele razy.
Bo póki internet będzie tak otwarty, jak jest teraz, póki kryptowaluty będą anonimowe, póki firmy kurierskie nie będą kontrolować zawartości paczek to darknet będzie się rozszerzać.
Smutna rzeczywistość
Ksiądz, który handlował fentanylem. Lekarz, który fałszował recepty. Małżeństwo prowadzące legalną działalność i wysyłające narkotyki jak zabawki z Chin.
Nie wyglądali jak przestępcy. Nie zachowywali się jak przestępcy. Nikt by się nie zorientował, gdyby nie pół roku pracy funkcjonariuszy CBZC i szczęśliwy trop.
A ilu takich jest jeszcze? Ilu księży, lekarzy, nauczycieli, urzędników, którzy wieczorem siadają przed komputerem i logują się do darknetu?
W historii ludzkości nigdy, dosłownie nigdy, nie było tak łatwo kupić środków, które mogą zabić jak teraz. Wystarczy internet, komputer i trzydzieści minut wolnego czasu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj