1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Nie skorzystałem ze "wspaniałej" okazji dewelopera. Teraz dostaję SMS-y z rabatami na niemal 100 tys. złotych

Nie skorzystałem ze "wspaniałej" okazji dewelopera. Teraz dostaję SMS-y z rabatami na niemal 100 tys. złotych

W latach 2022-2024 sprawdzałem kilka ofert nowych mieszkań w stanie deweloperskim. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, gdyż skutecznie zniechęciły mnie do tego zarówno drogie kredyty hipoteczne, jak i ceny samych mieszkań. O sprawie zapomniałbym całkowicie, gdyby nie powiadomienia SMS z rabatami na nowe mieszkania, które udowadniają, że pierwotne ich wyceny były zawyżone.

Spore rabaty deweloperów

Wiadomości SMS informujące mnie o rabatach i zniżkach na nowe mieszkania dostaję od jednego z deweloperów, którego ofertę brałem pod uwagę jakieś 2-3 lata temu. Jak już wspomniałem, ostatecznie nic z tego nie wyszło, ale podczas wstępnych rozmów zezwoliłem na wysyłanie w przyszłości wiadomości handlowych drogą elektroniczną. Rozmowy toczyły się w czasie, gdy nowe mieszkania (zwane "apartamentami") dopiero się budowały, ale wygląda na to, że teraz można je kupić niemalże "od ręki". Stąd też właśnie zalew SMS-ami.

Dlaczego o tym wspominam? Przecież promocje i rabaty wszelkich towarów i usług są wręcz pożądane. Jak najbardziej cieszę się, że deweloperzy obniżają ceny. I jeszcze bardziej się cieszę, że nie skorzystałem z ich pierwszej "bardzo dobrej oferty". Skoro była taka dobra, to dlaczego wciąż szukają chętnych na swoje mieszkania i tak bardzo schodzą z ceny?

Nowe mieszkanie = kredyt na całe życie

Nie pamiętam już dokładnie, ale zwykle ceny za 1 metr kwadratowy przekraczały wówczas 9 000 złotych, a nierzadko (choćby w przypadku lepszej lokalizacji) dobijały nawet do 12 000 zł. Dość skromne pod względem metrażowym mieszkanie o powierzchni ~60 metrów kwadratowych oznaczałoby wydatek co najmniej ponad pół miliona złotych, a nawet przeszło 700 tysięcy. Nie mając takiej gotówki, musiałbym wziąć kredyt hipoteczny (albo wygrać w Lotka), a następnie spłacać go przez 25 czy 30 lat. Przez ten szmat czasu oddałbym bankowi przeszło dwukrotnie więcej, niż od niego wziąłem. Powiedziałem więc "nie" i pozostałem na wynajmowaniu mieszkania.

We wspomnianych SMS-ach dostaję informację o rabatach dochodzących do 88 000 złotych oraz bezpłatnym miejscu parkingowym, które w pierwotnych negocjacjach nie było gratisem, lecz drogą opcją. Podejrzewam, że w sumie można zaoszczędzić teraz około 15-20%, a może i więcej.

Z jednej strony osoby, które się pospieszyły, wybrały zapewne najlepsze dostępne mieszkania tudzież apartamenty, ale w znacznie wyższych cenach. Teraz wybór wolnych lokali jest z pewnością ograniczony, ale treść SMS-ów nie zdradza, ile ich dokładnie zostało. Możliwe jednak, że całkiem sporo, skoro marketingowcy z jakiś powodów nie uderzają z hasłami "ostatnie mieszkania", "na wyczerpaniu" itp.

Niestety ceny mieszkań w Polsce są absurdalnie wysokie, a np. w Bielsku-Białej metr kwadratowy kosztuje średnio ok. 10 400 zł, a mowa przecież o średniej wielkości mieście. Warto jednak - jeśli nie masz takiej potrzeby - nie spieszyć się z podpisywaniem umowy, skoro deweloperzy "mają z czego schodzić" i wprowadzać po pewnym czasie spore rabaty i promocje.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi