1. Home -
  2. Moto -
  3. Dokręciłeś siodełko do hulajnogi? Prawo mówi, że jedziesz motorowerem

Dokręciłeś siodełko do hulajnogi? Prawo mówi, że jedziesz motorowerem

W Polsce tysiące osób, zwłaszcza seniorów i osób z ograniczoną sprawnością, kupuje i użytkuje hulajnogi elektryczne z siodełkiem, myśląc, że to wygodna i bezpieczna alternatywa dla roweru czy komunikacji miejskiej. Wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że przemieszczając się taką hulajnogą po ścieżce rowerowej, robią coś nielegalnego. Tymczasem zwykłe siodełko zmienia kategorię pojazdu i sprawia, że użytkownicy zobowiązani są poruszać się na jezdni obok samochodów. Nie jest to żart, a efekt sztywnej definicji prawnej, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistym bezpieczeństwem.

Piotr Janus03.04.2026 15:32
Moto

Hulajnoga z siodełkiem na ścieżce rowerowej – dlaczego to nielegalne?

Zgodnie z treścią art. 2 pkt 47b Prawa o ruchu drogowym hulajnoga elektryczna to pojazd dwukołowy, napędzany elektrycznie, wyposażony w kierownicę, ale bez siedzenia i pedałów. Jak tylko dokręcimy siodełko, pojazd przestaje być hulajnogą – staje się motorowerem (kategoria L1e-B). Wymaga wtedy rejestracji, tablic rejestracyjnych i obowiązkowego OC. Poruszać się może wyłącznie po jezdni, jak skuter. Obecnie obowiązujące przepisy o hulajnogach elektrycznych nie przewidują żadnych wyjątków od tej reguły.

Skąd tak surowe podejście do siodełka?

Definicja wynika z unijnych przepisów homologacyjnych (Rozporządzenie 168/2013 w sprawie homologacji i nadzoru rynku pojazdów dwu- lub trzykołowych oraz czterokołowców). Zgodnie z ich treścią pojazdy z siedziskiem są traktowane jako lekkie motorowery, bo siodełko sugeruje inną ergonomię i potencjalnie wyższą prędkość lub dłuższe trasy. W praktyce jednak większość hulajnóg z siodełkiem ma identyczne parametry jak te bez – maksymalną prędkość 20–25 km/h i masę poniżej 30–40 kg. Różnica jest czysto kosmetyczna, a konsekwencje dla wielu użytkowników dotkliwe.

Mandat, problemy z ubezpieczeniem i seniorzy jako główni poszkodowani

Jazda hulajnogą elektryczną z siodełkiem po ścieżce rowerowej to naruszenie zasad ruchu pojazdów silnikowych. Grozi za to mandat, a w razie kolizji – problemy z ubezpieczeniem i odpowiedzialnością. Policja regularnie zatrzymuje takie hulajnogi, szczególnie w dużych miastach.

Problem może wydawać się mało istotny, ale najbardziej poszkodowani wspomnianymi regulacjami są seniorzy. Osoby starsze często kupują takie hulajnogi lub dostają je w prezencie. Siodełko jest tutaj decydującym elementem, ponieważ zapewnia większą stabilność, komfort i możliwość odpoczynku podczas jazdy. Seniorzy, zachęceni reklamą w internecie, kupują urządzenie jako „hulajnogę dla babci", a dostają pojazd, którym legalnie nie mogą pojechać do sklepu czy przychodni spokojną, oddzieloną od samochodów infrastrukturą rowerową.

Absurd legislacyjny – jedno siodełko, dwa różne reżimy prawne

Mamy w tym przypadku do czynienia z absurdem legislacyjnym. Dwa pojazdy stojące obok siebie na chodniku różnią się tylko jednym elementem – siodełkiem. Jeden może legalnie jechać 20 km/h po ścieżce, drugi musi wcisnąć się między auta na jezdni. Siodełko nie zwiększa ryzyka – wręcz przeciwnie, poprawia stabilność, zwłaszcza dla osób starszych lub z problemami równowagi. W żaden sposób nie zagraża pieszym ani rowerzystom. Ci ostatni poruszają się zresztą również na urządzeniu posiadającym siodełko i często osiągają znacznie wyższą prędkość niż 20 km/h. Przepis karze jedynie tych, którzy chcą poruszać się bezpieczniej, biorąc pod uwagę swój wiek. W szerokim kontekście hulajnogi elektryczne w świetle prawa wciąż budzą wiele kontrowersji i niedostatecznie uwzględniają realia użytkowników.

Sprzedaż hulajnóg z siodełkiem rośnie, a prawo stoi w miejscu

Problem narasta od lat. Sprzedaż hulajnóg z siodełkiem rośnie, bo rynek mikromobilności rozwija się dynamicznie, a prawo stoi w miejscu. Ministerstwo Infrastruktury przez długi czas odpowiadało standardowo: „nie zmieniamy, bo Unia Europejska nakazała". Dyskusje o obowiązkowym OC dla elektrycznej hulajnogi toczą się na poziomie unijnym od lat, ale nie przełożyły się na elastyczniejszą klasyfikację pojazdów. Tymczasem w wielu krajach Europy (Austria, Niemcy) podobne pojazdy klasyfikowane są elastyczniej lub włączane do kategorii lekkich urządzeń elektrycznych i po spełnieniu określonych warunków dopuszczane na ścieżki rowerowe.

Dezyderat nr 218 – nadzieja na zmianę przepisów

22 stycznia 2026 roku Komisja do Spraw Petycji Sejmu RP opracowała dezyderat nr 218 skierowany do Ministra Infrastruktury. Komisja postuluje w nim podjęcie kompleksowej analizy problemu i zajęcie jasnego stanowiska resortu w kwestii, czy istnieją merytoryczne powody, by różnicować hulajnogi tylko ze względu na obecność siodełka. Członkowie komisji pytają wprost o plany legislacyjne, które pozwoliłyby takim pojazdom korzystać z infrastruktury rowerowej bez obowiązku rejestracji i OC. Dezyderat wynika z licznych petycji obywatelskich oraz interpelacji poselskich, m.in. posłanki Pauliny Matysiak.

Nie jest to jeszcze projekt ustawy, ale wyraźny nacisk parlamentarny na rząd. Jeśli Ministerstwo Infrastruktury podejdzie do dezyderatu poważnie, może to otworzyć drogę do nowelizacji prawa o ruchu drogowym – w zakresie definicji hulajnogi elektrycznej lub stworzenia nowej, rozsądnej kategorii „hulajnogi siodełkowej" albo „lekkiego pojazdu mikromobilnego z siedziskiem".

Co konkretnie trzeba zmienić?

Zmiana nie wymaga wielkiej rewolucji w przepisach. Wystarczy doprecyzowanie regulacji tak, by kryterium nie było wyłącznie „obecność siedzenia", lecz także parametry techniczne – prędkość konstrukcyjna, masa, przeznaczenie. Wprowadzenie obowiązku kasku, ogranicznika prędkości do 20 km/h i ubezpieczenia OC dla wszystkich hulajnóg elektrycznych (z siodełkiem i bez) byłoby wystarczającym zabezpieczeniem. Taka modyfikacja przepisów byłaby gestem w stronę seniorów i osób z niepełnosprawnościami, którzy nie musieliby rezygnować z mobilności ani ryzykować mandatu i wypadku na jezdni.

Polskie prawo drogowe od lat kuleje w obszarze mikromobilności

Najpierw ignorowaliśmy hulajnogi, potem wprowadziliśmy chaotyczne regulacje, a teraz karzemy ludzi za zdrowy rozsądek. Dezyderat nr 218 to krok w dobrą stronę, by wreszcie naprawić ten prawny absurd. Jeśli parlament i rząd go wykorzystają, tysiące Polaków – szczególnie starszych – zyskają realną, bezpieczną alternatywę dla samochodu. W dobie trudnej sytuacji demograficznej i szybko starzejącego się społeczeństwa wszelkie ułatwienia dla seniorów nabierają szczególnego znaczenia. Jeśli nie – nadal będziemy udawać, że siodełko w magiczny sposób zmienia hulajnogę w motorower, a seniorzy stracą jedno z użytecznych narzędzi ułatwiających samodzielne przemieszczanie się.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi