Obowiązkowe OC dla posiadaczy elektrycznych hulajnóg, deskorolek i rowerów jest całkiem realne

Moto dołącz do dyskusji (968) 26.12.2018
Obowiązkowe OC dla posiadaczy elektrycznych hulajnóg, deskorolek i rowerów jest całkiem realne

Udostępnij

Justyna Bieniek

Małe pojazdy elektryczne, zdaniem Unii Europejskiej stwarzają coraz więcej problemów natury prawnej. Zwłaszcza w kwestii ponoszenia konsekwencji za wyrządzone szkody. Tak jak właściciele motorowerów, tak i właściciele hulajnóg, czy deskorolek o napędzie elektrycznym powinni mieć obowiązek wykupienia OC.

Przepisy nie nadążają za rozwojem rynku

Komisja Europejska przypatruje się wzrastającej popularności różnego rodzaju małych pojazdów o napędzie elektrycznym. Pojazdy te bardzo często osiągają dość znaczną prędkość, a szkody mogące być przez nie wyrządzone nie odbiegają znacznie od tych wyrządzonych przez inne pojazdy objęte obowiązkowym OC, jak np. motorowery. Wszystko to prowadzi do przekonania, że przepisy nie nadążają za rozwijającym się rynkiem i powinny zostać do niego dostosowane. To z kolei prowadzi do wprowadzenia obowiązku wykupu przez ich właścicieli ubezpieczenia OC.

Jak podaje Bankier.pl, plany Komisji mają przyśpieszyć i ułatwić dochodzenie rekompensaty poszkodowanym przez małe pojazdy elektryczne, które są coraz popularniejsze na europejskich ulicach, podobnie jak wypadki z ich udziałem.

Małe pojazdy elektryczne

Obecnie mamy do czynienia z dość sporym zamieszaniem w tej kwestii. Szybko rozwijający się rynek innych pojazdów elektrycznych zostawił w tyle obowiązujące przepisy, które często nie tylko nie są jednoznaczne w tej kwestii, ale wręcz w niektórych sytuacjach w ogóle nie istnieją.

Poza przepisami znajdują się rowery elektryczne o mocy przekraczającej 4000 wat i rozwijające prędkość powyżej 45 km/h. Przestają się one już mieścić w definicji motoroweru. Podobna sytuacja mam miejsce w przypadku elektrycznych hulajnóg bez homologacji oraz deskorolek, które nie są do końca definiowane w przepisach o ruchu drogowym. Co do nich pojawił się pomysł, wprowadzenia nowego typu pojazdów, ich użytkownicy zostaliby zobligowani do korzystania z drogi dla rowerów. Nie mogliby jak dotychczas korzystać również z chodników.

Obowiązkowe OC dla rowerzystów

Pewnym problemem prawnym jest również kwestia ubezpieczenia OC dla rowerzystów, którzy są sprawcami coraz większej liczby wypadków. Obowiązkowe ubezpieczenie rozwiązałoby problem ewentualnych odszkodowań za uszkodzenie samochodu, stłuczkę, czy potrącenie pieszego. Już teraz kilka firm ubezpieczeniowych ma je w swojej ofercie. W tym roku koszt takiego ubezpieczenia zaczyna się od ok. 130 zł za rok obowiązywania. Jak będzie w kolejnych latach, nie wiadomo. Jak na razie wiadomo już, że posiadacze samochodów będą musieli zmierzyć się z wzrastającą ceną OC w 2019 roku.

968 odpowiedzi na “Obowiązkowe OC dla posiadaczy elektrycznych hulajnóg, deskorolek i rowerów jest całkiem realne”

  1. Dla komuchów z unii to problem natury nie prawnej , tylko muszą opodatkować wszystko co jest już w dużej w miarę ilości, no bo leci kasa do znajomych królika. Cokolwiek zobaczą , to zamiast rozwiązać problem , to muszą to opodatkować.
    Cała Europa przecież płaci podatki za energię tylko po to aby wprowadzić ich w biedę i ubóstwo energetyczne, pod płaszczykiem ochrony o środowisko, które to niszczą sami komuniści z unii razem ze swoimi kolegami z wielkich korporacji.

      • Szanowny Panie Wrona,
        Nie chodzi o podatek tylko o OC. Często dochodzi do kolizji z udziałem w/w a sprawca miga się od zapłaty za szkodę.

        • To nałożyć na niego opłatę, jeżeli to z jego winy? Można go przecież znaleźć i posadzić przed sąd i postawić wyrok winny zaniedbania, czy złamania przepisów bezpieczeństwa i mandat na korzyść poszkodowanego w wysokości takiej i takiej. Ale w większości 80-90% przypadków nigdy do takiego zdarzenia nie dojdzie, więc tworzy się ubezpieczenia deskorolek i jedna na sto osób zapłaci z ubezpieczenia odszkodowanie. A te 99 osób, które pomimo faktu posiadania OC i tak jeżdżą bezpiecznie – złożyły się swoimi składkami OC na jednego nieuważnego typka. To nie jest samochód wart dużych pieniędzy , że koszty naprawy są bardzo wysokie, że mogą obciążyć nieźle Kowalskiego. Ubezpieczenia to hazard, a tracą na tym uczciwi i uważni. Im więcej będzie wypadków tym droższe będą składki dla wszystkich. Gra się w grę ubezpieczeniową. Ja znam przepisy ruchu drogowego bardzo dobrze, jeżdżę po prostu tak aby nie mieć ze swojej winy stłuczki i bardzo chętnie wykupił bym ubezpieczenie TYLKO w przypadku gdy ktoś we mnie wjedzie, albo z jego winy będzie wypadek. Nie potrzebuje płacić za błąd, którego nie popełnienie, tzn składek na ludzi, którzy tworzą wypadki i to przez nich wzrastają składki. Ludzie mają mentalność niewolnicza, że każdy pomysł ich idoli , tak zwanych elit to świętość dla dobra ogólnego. Bzdura. Nie chcę płacić też składki zdrowotnej, bo brzydze się w państwowym szpitalu umyć nawet w kiblu rąk a co dopiero korzystać z ich usług. Chcę być ubezpieczony w prywatnym szpitalu, skoro i tak korzystam tylko z takich usług.

          Pomyśl trochę. Każdy kto powoduje wypadek to typ, który zabiera kasę tym który jeździli ostrożnie. Nie mam zamiaru na to płacić jadąc samochodem a co dopiero jakimś elektrycznym go***em. Tylko ubezpieczenie od tego, że ktoś WE MNIE walnie. I tyle. Debile niech same na siebie płacą jak nie potrafią jeździć czy to autem, czy rowerem, ale jak spowodują wypadek to pod sąd, a nie ubezpieczenie z kasy innych.

          • Życzę powodzenia w dochodzeniu dziesiątek lub setek tysięcy złotych na leczenie po wypadku samochodowym w warunkach braku obowiązkowego OC.

          • Doskonała wypowiedź. Nic dodać nic ująć. Mnie to się kojarzy ze zbiorową odpowiedzialnością w okupowanej Warszawie podczas ostatniej wojny: Ruch oporu rozwalił na ulicy gestapowca, to zajeżdżały budy i odbywała się łapanka z wywózką na roboty, albo do gazu.
            Zawsze mówiłem, że ta plastelinowa unia matołów, to faszystowsko-komuszy bełt dla tych co mają dokumentnie sprane mózgi i cieszą się z faktu, że pluje się im w twarz.

          • Jest jeszcze lepiej, bo jak twój rząd chcę wprowadzić niekorzystne dla społeczeństwa zmiany i to zrobi – to następne wybory przegra.
            Jak zrobi to Unia – to rząd będzie udawał, że ma związane ręce i ludzie będą wyklinac na Unię. A siła decyzyjna Unii nie jest demokratyczna, tylko parlamentarzyści europejscy są demokratycznie wybrani.
            Na szefa TSUE, KE, PE itd się nie głosuje, oni sami to robią.

            Tak więc można nie demokratycznie zmieniać prawo w krajach członkowskich, opornym grozi się obcięciem budżetu (zazwyczaj jako teatrzyk dla obywateli) i rząd wprowadza zmiany pod „naporem” Unii.
            To oznacza, że eurokraci mogą zbudować Europę taką jaką chcą, a krajom pozostaję jedynie reżimowa telewizja , język i w niektórych wypadkach waluta własna. Jak już doprowadzą do destrukcji to będzie za późno na wyjście z UE nawet.

          • To nie mój rząd na szczęście. Ani ten, ani tamten, ani przyszły. Dlaczego? Bo gówna pływające w szambie są wszystkie jednakowe. Od polityki staram się trzymać z daleka – jak od wyspy dla trędowatych. Jestem tu, ale na szczęście mam podwójne obywatelstwo i gdy szambo przepełni się – mam alternatywę…
            Zgadzam się z tym co napisałeś. Po raz drugi – nic dodać, nic ująć.

          • Dobry wybór, ja z dolnego śląska i babka miała niemieckie nazwisko więc z tego co słyszałem mógłbym uzyskać niemieckie papiery dzięki temu. Ale znam angielski i holenderski, niemieckiego musiałbym się uczyć od nowa więc aż tak mnie nie kusi. Może kiedyś nie będzie za późno w razie czego…

          • Ja mam dalej, a miedzą jest Pacyfik. Angielski na szczęście znam równie dobrze jak polski, może nawet lepiej, więc drugi dom w Północnej Karolinie na starość będzie jak znalazł. Pozdrawiam.

          • Możesz przebijać, przybijać czy co tam ci potrzeba. Hitlerowcy i druga wojna to jakieś sacrum dla ciebie? Poza tym nie chodzi o nich w rzeczy samej, lecz o przykład zbiorowej odpowiedzialności. Nie pasują ci SS-mani, to mogą być Ustasze, Banderowcy, Japończycy na Filipinach lub siepacze Pol Pota czy też NKWDziści… – do wyboru, do koloru.

          • Jak chcesz znaleźć rowerzystę, który się nawet nie zatrzyma tylko znika na najbliższym skrzyżowaniu? Zostawić auto na ulicy i biec za nim czy go ścigać autem po chodnikach?

          • Tak jak mówię, chcę OC tylko od przypadków gdy ktoś mnie uderzy. Więc jeśli ktoś mnie uderzył, to takie składam wyjaśnienia i chcę skorzystać ze swojego OC. To nie ważne że nie ma rowerzysty, czy samochodu, który mnie stuknął na parkingu i uciekł. Mam szkodę i ją pokazuję i koniec. Działa to tak samo jak ubezpieczenie od kradzieży – nie musisz przecież znaleźć złodzieja.

          • Ale oc jest obowiązkowe, chciałabym tylko ac. Bo nie interesuje mnie odpowiedzialność za innych.

          • Wiesz, że wtedy takie OC, o którym mówisz byłoby droższe od kosztów naprawy (bo firma musiałaby jeszcze zarobić)? Twoje argumenty są kretyńskie, bo nie tak funkcjonuje rynek. Wiadomo, że każdy by chciał płacić jak najmniej, ale to co Ty proponujesz jest nierealne. Poza tym OC nie jest obowiązkowe dlatego, że chcą nas ograbić, tylko żebyś Ty nie miał problemów z odzyskaniem pieniędzy, kiedy narobi szkód Tobie. Uwierz, że nie chciałbyś się ciągać po sądach (o ile oczywiście byś złapał sprawcę i zmusił do okazania dokumentów).

          • Używasz słów OC a nie rozumiesz ich znaczenia. OC – odpowiedzialność cywilna, czyli z definicji i swojej natury odpowiedzialność wobec kogoś innego niż ty sam. Tyle są warte twoje wypowiedzi…

          • OC jest obowiązkowe, bez niego nie można kupić AC. Więcej są warte moje wypowiedzi niż twój majątek pewnie :-0

          • uważasz niekompetentne ale chamskie uwagi za wartościowe? Cóż, pewnie taki masz system wartości. Bez odbioru.

          • mylisz OC z AC
            OC, jak sama nazwa wskazuje, to ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, czyli chroni ciebie przed kosztami twoich akcji (np. spowodujesz kolizję która wyśle kogoś na wózek inwalidzki – bez OC płaciłbyś tej osobie ogromne odszkodowanie i dożywotnią rentę). koszty naprawy samochodu itp są w porównaniu z tym znikome

          • Właśnie o to chodzi, żeby nie trzeba było się sądzić z łosiem: zgłoszenie szkody i szlus. Ale pedałujący komuch tego nie rozumie: woli, żeby „bogaty kierowca” zapłacił. W końcu „stać go, bo ma samochód”. Co nie?

          • Jesli chcesz ubezpieczenie od tego ze ktos w ciebie wjedzie to byloby to bez sensu. Bo wtedy jak ktos w ciebie wjedzie to podskoczylyby ci skladki nie z twojej winy xD

            A jesli chcesz ubezpieczenie w ktorej skladki nie podskacza ci to takie cos juz jest i nazywa sie OC xD

          • Adamiak i tak możesz na tym taniej wyjść niż np koszty naprawy. A TERAZ to masz mnóstwo sensu, jedziesz 10 lat przepisowo bez wypadku i przez 10 lat bulisz siano, które jest wypłacane na szkody innych ludzi .

  2. OC dla rowerzystów jest także bardzo problematyczne. Kogo stać lub ma potrzebę to sobie takie ubezpieczenie wykupi, jednak moim zdaniem rower ma taki status społeczny, co chodzenie pieszo szczególnie na wsiach, więc tą logiką należało by objąć OC także i pieszych…
    No ale jak objąć OC pieszych?

    • Normalnie – uchwalić obowiązkowy podatek. Ludzie bez nóg mogą być zwolnieni… a nie, przecież wózkiem też można w kogoś wjechać.

    • Teoretycznie każdy z nas ma. Podczas zakupu ubezpieczenia na mieszkanie wykupuje się oc do około 50000 zł. Sprawdź swoje.

        • Trochę to dziwne bo zwykle nawet jak o to nie prosiłem, to dostawałem. Składka nie jest duża, a ubezpieczenie bardzo przydatne. Np przychodzimy do znajomych i niechcący siadamy na laptopie który leżał w tym miejscu. Wtedy nie ma paniki, że musisz kasę wyłożyć bo to właśnie jest na takie zdarzenia i objęci tą kwotą są wszyscy domownicy. To samo się dotyczy wyrządzenia komuś niechcący szkody w życiu prywatnym czy przez naszego psa itd. Warto się zainteresować. Osobiście uważam , że przy naszej już świadomości praw i tego , że z byle sprawą można kogoś podać do sądu, to takie ubezpieczenie jest najważniejsze. Prawnik może się domagać od nas sum astronomicznych i takich które będziemy spłacać całe życie. Ubezpieczenie złagodzi skutki błędów. Błędów. Nie celowego działania.

          • Najpierw trzeba mieć co ubezpieczać. Gimbus raczej nie ma OC na mieszkanie, którego nie posiada (jako właściciel).

          • Nie bardzo rozumiem skąd ta złośliwość. Nawet jeśli chodzi do gimnazjum, to przyjdzie czas, że będzie miał swoje mieszkanie i ta wiedza może mu się przydać. No ale nie ma to jak prawdziwy Polak, zgnoić drugiego bo inaczej źle będzie się spało. Docinanie drugiemu to jak obowiązkowa modlitwa przed snem.

          • Nie bardzo rozumiem skąd ta złośliwość. Nawet jeśli chodzi do gimnazjum, to przyjdzie czas, że będzie miał swoje mieszkanie i ta wiedza może mu się przydać. No ale nie ma to jak prawdziwy Polak, zgnoić drugiego bo inaczej źle będzie się spało. Docinanie drugiemu to jak obowiązkowa modlitwa przed snem.

    • I od jakiego wieku? Rowerki dziecięce też mają być objęte? A może dopiero 24″ lub 26″, a może zależne od wieku jadącego? Nie miałbym nic przeciwko oc dla rowerzysty (sam jeżdżę) ale TYLKO wtedy jakbym nie musiał jeździć ścieżkami połączonymi z chodnikiem, które często są wykonane z tej samej kostki, tylko o czerwonym kolorze. Wszystkie Karyny z wózkami pchają się na ścieżkę, zawsze. Nie wspominając o wychodzących z pieskiem na smyczy ciągnącej się 2km od właściciela.

      • hymm, wydaje mi się jednak aby ubezpieczenie od Odpowiedzialności Cywilnej, miało jakiś związek ze stanem dróg rowerowych :/

      • Za dziecko odpowiedzialność ponosi rodzic. A co jak takie małe dziecko wjedzie swoim małym rowerkiem np. w samochód i porysuje lakier? Powinien za to zapłacić rodzic. A jeśli ma OC to nie ma problemu.

        • hmm, być może… ale nie wiem czy się da wjechać rowerkiem tak aby cokolwiek zarysować. Takie dziecko jedzie prędkością idącego człowieka. No może lekko podbiegającego. Ale masa mała.

          • Kluczem w ręce da się zarysować drzwi, a Ty wątpisz że rozpędzone na rowerze dziecko jest w stanie uszkodzić karoserię? Serio? Wszystkim da się uszkodzić cokolwiek innego i powinno się ponosić za to odpowiedzialność. Niestety bez OC ściągalność w takich przypadkach jest nikła, a nie powinna.

          • Ej, nie wyjeżdżaj mi tu z tym pretensjonalnym „serio?”. Tak SERIO zastanawiam się nad tym, bo kółka rowerków są na tyle małe, że RACZEJ (jak mi się wydaje) sięgną do progu max i przynajmniej drzwi są bezpieczne. Błotniki są z reguły z tworzywa… bardziej kamyki na drodze mu zaszkodzą. Stąd też moje wcześniejsze gdybania o ewentualny próg od którego MOGŁOBY obowiązywać OC. Raczej tylko dorosłych. Nastolatek na rowerze = ewentualna ściągalność nie do osiągnięcia. Dorośli autem potrafią zwiać z parkingu, a co dopiero dzieciaków się czepiać…

          • Jeśli rowerzysta czy kierowca ucieka z miejsca zdarzenia to robi to na własną odpowiedzialność wiedząc że można wyciągnąć z tego konsekwencje. Tu chodzi o sytuacje kiedy ktoś wpadnie no w twoje auto albo w ciebie. Spisuje się oświadczenie, wymieniacie się numerami polis i sprawa jest wyceniana przez rzeczoznawców, a odpowiednie kwoty na naprawe przekazywane przez ubezpieczyciela. A w obecnej sytuacji co najwyżej to możesz iść do sądu. A w większości sytuacji nikt nie będzie miał czasu na bieganie po rozprawach bo rowerzysta uszkodził Tobie np lusterko za kilkaset złotych. A powinien za to odpowiadać bo z jakiej racji te koszty ma ponosić poszkodowany. A co do Twojej wielkiej analizy czy dziecko może uszkodzić samochód. Tak może. Wystarczy że uderzy w karoserię. Za małe dziecko odpowiada rodzic więc to on powinien posiadać OC.

    • Jeśli rowerzysta jest takim samym użytkownikiem jezdni jak kierowca autobusu, to nie powinno zależeć od tego, czy ON ma potrzebę tylko inni użytkownicy ją mają, żeby ten rowerzysta ponosil odpowiedzialność cywilna za wyrządzone szkody.

    • To z reguły nie są duże koszty. Na zachodzie zapłacisz kilkadziesiąt euro rocznie. W Polsce też można wykupić OC rowerzysty i zapłacisz mniej niż 100 zł rocznie. To na prawdę nie jest dużo, a może uratować nasze 4 litery

  3. Ubezpieczenie OC nie powinno być dla przedmiotów (deskorolka, rower, samochód) tylko dla użytkowników! Rower czy auto samo nie jedzie, tylko ktoś nim kieruje i to ten ktoś jest odpowiedzialny za to jak tym kieruje i czy jeździ bezpiecznie (niskie składki) czy niebezpiecznie (wysokie składki). Naprawdę to takie trudne?

    • Całkowicie zgadzam się przy typie pojazdów jakie są w artykule (rower, deskorolka, hulajnoga), gdzie urządzenie którym możesz wyrządzić szkodę podobnej wartości. Przy autach niestety to by chyba nie przeszło, bo każdy musiał by płacić OC od auta osobowe wyliczane na podstawie Ferrari lub dostawczaka nawet gdy by posiadał 15 letnią micrę:/ Co samo w sobie jest super pomysłem -> Chętnie bym płacił np. ubezpieczenie za siebie na motocykl w ten sposób(stawki są bardzo zbliżone).

      • Nie rozumiem dlaczego cena oc zalwzy od samochodu. Przy ac miałoby to sens, a tak to głupi pretekst i przyjęta zasada

      • W UK ubezpieczenie jest właśnie przypisane do człowieka, nie do auta. I działa. Kupujesz nowe auto i masz gdzieś to czy trzeba wypowiedzieć umowę albo nie wypowiadać, a gdzie miał ubezpieczenie, a ile składka, gdzie złożyć pismo, czy można mailem czy trzeba osobiście. Mam OC na siebie, wsiadam i jadę.

      • Fakt, że poruszając się ciężarówką czy bardzo mocnym autem możesz spowodować większe szkody niż na rowerze, ale to nie zmienia faktu, że OC pokrywa szkody, które Ty wyrządzasz innym, a nie swojemu własnemu mieniu. Więc może wysokość stawki powinna być uzależniona od typu posiadanego prawa jazdy, czy jakiegoś zadeklarowanego pakietu aktywności, które ubezpieczony wykonuje. Ale to już jest decyzja towarzystwa ubezpieczeniowego żeby odpowiednio oszacować ryzyko. Grunt, żeby z sumy ubezpieczenia dało się pokryć koszty odszkodowania za wyrządzoną szkodę.

        • „Fakt, że poruszając się ciężarówką czy bardzo mocnym autem możesz spowodować większe szkody niż na rowerze” Co do roweru to się zgodzę, ale tak naprawdę jeśli ktoś jedzie byle Tico i będzie pechowy, to zatrzyma się z 60 do zera na Ferrari. Tu nie chodzi o poziom szkód. Tak naprawdę ogrom aut wyścigowych, które mają wypadek kończą w rowie, co widać po filmikach na YT. Za to karambol na autostradzie można spowodować i złomem za 2tys zł. :)

  4. Powiem wam tak mieszkam w Holandii ostatnio miałem wypadek na rowerze uderzył we mnie rowerzysta rowerem wartym 20ty zł i niby mu się coś tam uszkodziło w tym rowerze z mojej winy bo nie wystawiłem ręki przy skręcaniu. Mam ubezpieczenie specjalne od takich wypadków jak bym z mojej winy komuś innemu coś zrobił np porysal samochód zniszczył coś kosztuje mnie to 4 e na miesiąc i dużo problemów mniej na głowie.

    • Mieszkam w Krakowie i też mam OC na rower. 5 lat codziennie robiąc po jakieś 9 km miałem ledwo jedną potencjalnie groźną sytuację. Statystyka może i lepsza niż samochodem, ale zdecydowałam się na zakup także dlatego że OC można połączyć z ubezpieczeniem od kradzieży. Przydatne bo pozwala odejść od polityki kupowania jak najtańszego roweru na miasto w obawie przed kradzieżą. Niestety to Polska więc większość ma limit do 5k zł.

  5. Bo OC powinnona być na osobe, a nie na każde gówno. Serio miałbym opłacać oc na auto, skuterz rower i hulajnogę?

  6. Nie lubię większości rowerzystów. Jeżdżą środkiem ulicy chociaż maja swój pas wydzielony, ścieżkami dla rowerów jeżdżą sami sobie pod prąd i wyjeżdżają że strony, z której się ich nie można spodziewać. A jak przeciskaja się między autami, żeby nie stać w korku a na skrzyżowaniu wjechać na chodnik i nie stać na światłach, to nie ogarną jak komuś urwą lusterko albo przerysują bok auta. I co z tego, że mam to nagrane na rejestratorze? Czy on ma jakąś rejestrację? Wypisany nr dowodu na plecach? Nie. Przejechał, zarysował i zniknął. A ja mam drzwi do malowania w aucie. Tylko stałam na swoim pasie przed światłami….

    • Jeżdżąc rowerem do pracy każdego dnia pokonuję kilometr więcej tylko by uniknąć spalin samochodów stojących w korkach na swoim pasie przed światłami…
      Jakoś królewno (Wonder Women) nie jest mi cię szkoda.

  7. Pomysł jest dobry, ale sensowny tylko z opcją wprowadzanie OC na właściciela, nie na urządzenia mobilne. Jeżeli trzeba będzie wykupić ubezpieczenie osobno na każdy pojazd, to mija się to z celem trochę.

  8. To mi pachnie obowiązkowym OC dla każdego obywatela.
    Chyba że ubezpieczenie będzie przypisane do pojazdu.
    Ktoś widzi jakiś inny scenariusz?

  9. Powinni uregulować przepisy że człowiek na hulajnodze elektrycznej to nie pieszy i powinien jeździć po ścieżkach rowerowych.

    • Jak na razie hulajnoga elektryczna to motorower lub pojazd wolnobieżny. Wymaga rejestracji, przeglądów i ubezpieczenia. Nie wolno się nią poruszać chodnikiem ani drogami dla rowerów. Tylko pobocze lub jezdnia.
      Proszę zajrzeć do przepisów – tam wszystko jest napisane.

  10. Gdyby sądy działały jak trzeba czy np. W USA to nie byłyby potrzebne takie debilizmy. UE to chory komunistyczny twór.

  11. Jestem ZA OC dla elektrycznych hulajnog, deskorolek, rowerów i dla zwykłych też zresztą!!!
    Oczywiście ważne jest, by koszt takiego ubezpieczenia nie był wysoki, np. 5-10 zł miesięcznie jest ceną ok – tak mi sie zdaje…
    Chyba lepiej wydać te 100 parę złoty na rok na OC i w razie kolizji zapłacić za szkodę z OC, niż bulić ze swojej kieszeni co ludziska…???!!!
    Ja jeżdżę rowerem elektrycznym prawie codziennie i prawie wszędzie gdy nie potrzebuję nic dużego i ciężkiego przewieźć i takowe OC rowerzysty mam wykupione. Wolę mieć, niż potem bulić dużą kasę ze swojej kieszeni!!
    Kto za, dawać LIKE ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *