Dzieci polityków powinny iść na linię frontu. Wojny skończyłyby się jak ręką odjął
Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że wiele wojen na świecie skończyłoby się szybciej – a być może nie wybuchłoby wcale – gdyby dzieci polityków musiały iść na front na takich samych zasadach jak wszyscy inni. W praktyce rzadko ponoszą bezpośrednie konsekwencje podejmowanych decyzji swoich rodziców.

Amerykanie chcą wysłać Barrona Trumpa do Zatoki Perskiej
Wojny od zarania dziejów wyglądają tak samo, a pole bitwy można porównać do szachownicy. Żołnierze, cywile, zwykli ludzie, w zasadzie niemal całe społeczeństwo, są tylko pionkami na planszy. Politycy zza kulis – często siedzący bezpiecznie z dala od działań wojennych – kierują społeczeństwem niczym pionkami.
Dziwnym trafem wśród tych „pionków" nigdy (albo prawie nigdy) nie ma członków najbliższej rodziny polityków, którzy bawią się w wojenki. Tymczasem w kontekście napięć na Bliskim Wschodzie przeciwnicy Donalda Trumpa coraz głośniej podnoszą argument równego traktowania obywateli. Zastanawiają się, dlaczego zwykli Amerykanie mieliby być powołani do wojska, a Trumpowie nie.
„Na celowniku" internautów znalazł się zwłaszcza Barron Trump, najmłodszy syn prezydenta Stanów Zjednoczonych. W sieci powraca pytanie: gdyby dzieci polityków faktycznie trafiały do wojska podczas prowadzonych operacji militarnych, czy decyzje o rozpoczęciu konfliktów zapadałyby równie łatwo? I jak w takiej sytuacji zachowałby się Donald Trump?
Prawdopodobnie jednak Barron może spać spokojnie, bo rzekomo jest zbyt wysoki, by służyć w amerykańskiej armii – mierzy bowiem aż 206 cm.
Kto może trafić do polskiego wojska w czasie wojny?
Wielu amerykańskich prezydentów (choć akurat nie Donald Trump) odbyło zasadniczą służbę wojskową, a część z nich brała udział w realnych działaniach wojennych. Sporo przyszłych gospodarzy Białego Domu to weterani II wojny światowej czy wojny w Korei. Warto jednak zauważyć, że ich ojcami nie byli ówcześni prezydenci Stanów Zjednoczonych. Zanim sami stali się częścią politycznej elity, często byli po prostu młodymi mężczyznami w mundurach i znacznie bliżej im było do szeregowego żołnierza niż do establishmentu, który później współtworzyli.
A jak sytuacja wygląda w naszym kraju?
Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 17 listopada 2022 r. w sprawie wyłączenia od obowiązku pełnienia czynnej służby wojskowej w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny, z mobilizacji wyłączeni są m.in. posłowie i senatorowie, radni (samorządowi), osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe, pracownicy kluczowych instytucji państwowych (np. służb specjalnych, agencji bezpieczeństwa, NBP, operacyjnych jednostek państwowych) oraz funkcjonariusze istotnych formacji (np. Policji, Straży Granicznej, PSP, Służby Więziennej, Służby Celno-Skarbowej, ABW, CBA itp.).
Przepisy nie mówią wprost o wyłączeniu (oczywiście pełnoletnich) potomków polityków z mobilizacji, ale trudno sobie wyobrazić, żeby brali oni bezpośredni udział w działaniach wojennych. Istnieje jednak wyjątek – jeśli sami pełnią określone funkcje lub zajmują określone stanowiska, co w naszym kraju (i nie tylko w naszym) niejednokrotnie się już zdarzało, mobilizacja ich nie będzie dotyczyć. Wezwanie na ćwiczenia wojskowe to nie mobilizacja – rezerwiści mogą zostać powołani na szkolenia trwające od 1 do 90 dni. Przy okazji warto pamiętać, że nowa ustawa o obronie ojczyzny zmieniła zasady służby.
Być może dzieci polityków nie są – przynajmniej co do zasady – formalnie wyłączane z mobilizacji, ale gdyby w przepisach znalazł się zapis, że w razie wojny trafią do armii w pierwszej kolejności, świat mógłby dziś wyglądać zupełnie inaczej. Problem w tym, że to właśnie politycy tworzą obowiązujące prawo i trudno oczekiwać, by sami z własnej inicjatywy wprowadzili rozwiązanie, które bezpośrednio dotykałoby ich najbliższych.
zobacz więcej:
05.03.2026 7:38, Marcin Szermański
05.03.2026 6:56, Marek Śmigielski
04.03.2026 17:23, Marek Śmigielski

Polscy bezdomni zmuszeni do niewolniczej pracy i jedzenia karmy dla psów. Zapadł wyrok za handel ludźmi
04.03.2026 16:01, Aleksandra Smusz
04.03.2026 15:13, Piotr Janus
04.03.2026 14:28, Miłosz Magrzyk

Egzaminator WORD-u "ma się czym chwalić", bo zdaje u niego 3,5 proc. kursantów. Nie tak to powinno wyglądać
04.03.2026 13:42, Marcin Szermański
04.03.2026 12:58, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 12:15, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 11:28, Mateusz Krakowski
04.03.2026 10:47, Edyta Wara-Wąsowska

Media Expert 4 razy odrzucił reklamację żelazka. Czytelnik na tropie "afery parowej" teraz ma problem z prawnikami Tefala
04.03.2026 10:10, Mariusz Lewandowski
04.03.2026 9:52, Piotr Janus
04.03.2026 9:12, Aleksandra Smusz
04.03.2026 8:35, Mateusz Krakowski

Wymagamy tyle od kierowców, ale niech piesi też się postarają. Choćby przez sygnalizowanie zamiaru przejścia
04.03.2026 7:42, Marcin Szermański

To już nawet nie jest propaganda, to jest jakiś kult tyranii. Nie wierzę, z jaką łatwością internet łyka bajki o „dobrym” Iranie
03.03.2026 20:45, Jakub Bilski
03.03.2026 17:10, Mariusz Lewandowski

Kawiarnię otwórz obok kawiarni, a sklep obok sklepu. To powinien wiedzieć początkujący przedsiębiorca
03.03.2026 16:20, Miłosz Magrzyk
03.03.2026 15:29, Mateusz Krakowski
03.03.2026 14:38, Marcin Szermański
03.03.2026 13:47, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 12:55, Rafał Chabasiński
03.03.2026 11:39, Materiał Partnera Bezprawnika























