1. Home -
  2. Zagranica -
  3. Dziś wylosował się nam taki Donald Trump. Zdaniem eksperta Rosja jest teraz po prostu przerażona

Dziś wylosował się nam taki Donald Trump. Zdaniem eksperta Rosja jest teraz po prostu przerażona

Donald Trump potrafi jednym wpisem postawić świat komentatorów na głowie. Jeszcze niedawno uchodził za polityka balansującego między sympatyzowaniem z Putinem a próbą ugłaskania elektoratu w USA.

Dziś jednak na swoim koncie w Truth Social wprost pisze, że Ukraina – wspierana przez Europę, NATO i amerykański arsenał – jest w stanie „wygrać całość” i odbudować granice sprzed wojny. Ba, w jego narracji Ukraina nie tylko odzyska pełnię terytorium, ale może pójść jeszcze dalej, a Rosja jawi się jako „papierowy tygrys” (słowa Trumpa), który ugrzązł w wojnie, która miała trwać tydzień, a ciągnie się już trzy i pół roku.

Nie da się ukryć, że to radykalny zwrot retoryczny

Trump nie używa dziś języka balansowania, ale wręcz triumfalizmu wobec Kijowa. I to nie z próżności czy nagłego olśnienia – jak zauważa analityk Krzysztof Wojczal – ale z kalkulacji. Jego zdaniem „przyszedł moment, w którym Trumpowi prorosyjska narracja przestała się opłacać”.

Był czas marchewki, teraz zaczyna się etap perswazji i wskazywania Moskwie konsekwencji. Stąd ostrzejsze tony i wyraźny pro-ukraiński zwrot. Trump po prostu uznał, że negocjacje miękkim językiem nic nie przyniosły i trzeba zagrać mocniej.

Ta zmiana retoryki doskonale wpisuje się w logikę amerykańskiej polityki. Waszyngton od dawna prowadzi wobec Moskwy grę w „osaczanie peryferii”, blokując kolejne pola wpływów – od Kaukazu po Bliski Wschód. Jak podkreśla Wojczal, Kreml te ruchy już dawno odczytał, stąd coraz liczniejsze prowokacje wobec państw NATO.

Problem Rosji polega jednak na tym, że nie jest w stanie przestraszyć USA, a każda próba zastraszenia Europy tylko obnaża jej własne ograniczenia. W praktyce wygląda to tak, że rosyjska „eskalacja” jest desperackim teatrem – próbą przykrycia faktu, że wojna w Ukrainie idzie fatalnie, a sojusznicy Moskwy od Syrii po Wenezuelę zaczynają się wymykać spod kontroli.

Trump, jak to Trump, nie pisze językiem dyplomatów, tylko biznesmena

On stawia sprawę wprost: Ukraina ma „Wielkiego Ducha” i z pomocą Zachodu wygra. Tymczasem Rosjanie stoją w kolejkach po benzynę, a ich gospodarka krwawi. To bardzo proste obrazy, które łatwo trafiają do wyborców w USA – i właśnie o to chodzi. Retoryka staje się narzędziem negocjacji, a nie deklaracją dogłębnej strategii.

Co ciekawe, w innej wypowiedzi Trump sugerował nawet, że państwa NATO powinny strzelać do rosyjskich samolotów przy naruszeniach przestrzeni powietrznej. To dopiero byłby moment prawdy dla Moskwy, która – jak zauważa Wojczal – nie ma instrumentów, by realnie odpowiedzieć Ameryce, a nawet Europie. W praktyce mogłoby to pogłębić frustrację Kremla, który i tak musi patrzeć, jak Zachód krok po kroku rozbiera jego wpływy.

Wylosował nam się dziś taki Trump, który z dnia na dzień staje się jastrzębiem pro-ukraińskim. I choć nie oznacza to natychmiastowego „kija”, to zdaniem eksperta jest to jasny sygnał dla Putina: negocjacje marchewką się skończyły, teraz zaczyna się gra w odstraszanie i pokazywanie kosztów. Rosja może więc coraz bardziej tracić nerwy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi