Elektryczne samochody zdobywają coraz więcej zwolenników, a niedługo pewnie tylko one wjadą do centrów polskich miast.

Samochodów przybywa. Widać to szczególnie teraz, gdy do miast przyjechali studenci. Tłoczno jest na ulicach, parkingach i centrach handlowych. Oczywiście to nie wina absolwentów, tylko tego, że samochód można kupić już za 1000 zł. Nabyli je nie tylko studenci, ale i beneficjenci programu 500 plus. Tłok to także zanieczyszczenia, a walczący z nimi Rząd może wprowadzić prawo, dzięki któremu do centrów miast wjadą tylko elektryczne samochody.

Wiele zachodnich miast wprowadziło strefy, w których mogą poruszać się jedynie pojazdy o konkretnej niskiej emisji spalin. Im bardziej dymiące auto, tym dalej od centrum jego kierowca musi zaparkować i przesiąść się do komunikacji miejskiej lub na rower. W niektórych do centrum można wjechać tylko samochodem hybrydowym, elektrycznym lub napędzanym gazem CNG lub wodorem. To nie fanaberia, a myślenie o mieszkańcach i turystach. Chodzi nie tylko o spaliny, ale też o hałas – silniki elektryczne i napędzane gazem często są dużo cichsze od Diesli i benzyniaków.

Pisaliśmy już o tym, że Paryż zabroni wjazdu samochodom starszym niż 20 letnie, a Helsinki całkowicie wyeliminują z ruchu prywatne auta. Ekologiczne podejście wykazuje także nasz Rząd, gdyż jak informuje portal forsal.pl, nasze władze także chcą doprowadzić do tego, aby z centrów miast zniknęły auta spalające benzynę lub ropę. W najbardziej radykalnej wersji wjadą tam tylko elektryczne samochody.
Do 14 października Ministerstwo Energii prowadziło konsultacje społeczne dotyczące „Krajowych ram polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych”.

Chodzi w niej głównie o uniezależnienie się państw członkowskich UE od ropy naftowej i poprawę ekologiczności transportu. Stawiać się będzie na energię elektryczną, wodór, biopaliwa, paliwa syntetyczne i parafinowe, gaz ziemny (w tym biometan) jako sprężony gaz ziemny CNG i skroplony gaz ziemny LNG, a także gaz płynny LPG.

Wraz z samorządami oraz ekspertami mają być wyznaczone strefy niskoemisyjne, a także zerowej emisji, w których mogłyby się poruszać tylko pojazdy napędzane wyżej wymienionymi paliwami i elektryczne samochody. W strefach niskoemisyjnych mogłyby poruszać się auta spełniające normy EURO 4 i będące własnością osób zamieszkałych ten rejon. Jednym z pierwszych miast, które walczy z emisją spalin jest Kraków, o którym także mieliśmy okazję pisać.

Takie kroki chce podjąć także Warszawa i Wrocław. Rząd, aby zachęcić ludzi do zamiany dymiących aut na ekologiczniejsze wersje, rozważa dopłaty, obniżenie akcyzy i podatku VAT dla ich nabywców. Podobnie uczyniły kilka lat temu władze Kalifornii w USA, przez co sporo mieszkańców tego stanu przesiadło się do hybryd.

Aby rozwiać wątpliwości, miasta decydujące się na wprowadzenie stref z niską lub zerową emisją, będą musiały dostosować także komunikację miejską do nowych warunków, czyli zmienić często stary tabor autobusowy na trolejbusy, tramwaje lub silnikowe pojazdy na gaz.

Zastawia mnie tylko jedno. Jak do sklepów i innych miejsc zostaną dostarczane towary? Ciężarówek i dostawczaków elektrycznych ani hybrydowych zbyt wielu na ulicach miast w Europie nie widziałem, chyba że nie wyróżniają się one niczym szczególnym, w przeciwieństwie do osobówek, które nie tylko inaczej wyglądają, co są dość wyraźnie oznakowane.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Jeśli masz problemy, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.