- Bezprawnik -
- Biznes -
- Jedna NVIDIA jest warta tyle, co osiem ASML. Europa ma talenty, ale wciąż przegrywa
Jedna NVIDIA jest warta tyle, co osiem ASML. Europa ma talenty, ale wciąż przegrywa
Zapytałem na X, czego brakuje Europie, skoro pomysły i talenty już mamy. W odpowiedziach pojawiły się pieniądze, deregulacja, tańsza energia, ale też europejski nacjonalizm i większa ambicja. Część tych diagnoz dobrze opisuje rzeczywiste problemy. Inne brzmią zdecydowanie lepiej, niż wypadają po sprawdzeniu.
Europejskie startupy, zagraniczni właściciele – kto dziś kontroluje Skype'a, Shazama i Booking.com?
Punktem wyjścia była grafika z firmami i markami stworzonymi w Europie. Tyle że miejsce narodzin nie mówi nam, kto dzisiaj jest właścicielem. Skype i Minecraft trafiły do Microsoftu, Shazam do Apple, a Booking.com do amerykańskiego Booking Holdings.
W innych, od ElevenLabs i Revoluta po Lovable i Vinted, uczestniczą amerykańscy inwestorzy. Udział funduszu nie oznacza automatycznie kontroli, ale rola zagranicznego kapitału jest rzeczywista. Nie tylko amerykańskiego, bo Arm kontroluje japoński SoftBank, a Skyscanner kupiło chińskie Ctrip.
Sprzedaż startupu to sukces założycieli, niekoniecznie Europy
Ale żeby nie było aż tak źle: np. założyciele Spotify nadal mają większość głosów. Czy to jednak zmienia narrację na taką, że nie musimy się w ogóle przejmować problemem? Oczywiście, że nie. Sprzedaż może być sukcesem, ale przede wszystkim tego jednego lub kilku przedsiębiorców. Konsekwencje dla nas? Decyzje o dalszym rozwoju zapadają już poza Europą.
Rozpoznawalne marki to jeszcze nie przewaga technologiczna Europy
Liczba rozpoznawalnych marek nie mówi nam, jaką pozycję zajmują w światowej gospodarce. Platforma do sprzedaży ubrań, zamawiania przejazdów czy rezerwowania noclegów może być świetnym biznesem.
Zastanówmy się jednak, jaką to oznacza przewagę technologiczną w zestawieniu z firmami projektującymi procesory czy rozwijającymi infrastrukturę chmurową, na których pracują tysiące, jeśli nie miliony firm. Jak na moje – żadną. Z całym szacunkiem, ale sklep czy platformę do rezerwacji może sobie zrobić już teraz każdy. Stworzyć podzespoły – niekoniecznie.
Zaawansowane technologie w Europie: od satelitów ICEYE po maszyny ASML
Ale wrzucenie całej grafiki do worka „to nie jest rocket science" też byłoby niesprawiedliwe. ICEYE buduje satelity radarowe, Nearfield Instruments opracowuje pomiary struktur półprzewodnikowych, a Proxima Fusion pracuje nad technologią fuzji jądrowej.
Europa zatem ma zaawansowaną technologię. Przecież koronnym przykładem jest inna firma – holenderskie ASML, bez którego maszyn obecnie nie byłoby możliwe produkowanie chipów, z których korzysta cały świat. I nie ma w tym przesady – tylko ta firma produkuje tak zaawansowane maszyny fotolitograficzne.
Ale my dzisiaj raczej o startupach. Problemem jest zatem to, jak często Europa potrafi zbudować wokół nich globalny biznes o ogromnej skali. Sama ambicja startupu nie jest jeszcze działającą elektrownią ani przemysłowym standardem.
Kapitalizacja NVIDIA, Apple i ASML – setki miliardów kontra biliony dolarów
Różnicę widać w wycenach. Na początku października 2026 roku kapitalizacja NVIDIA wynosiła około 5,6 bln dolarów, Apple 4,9 bln, a Microsoftu 3,8 bln. Tymczasem ASML, lider zestawienia spółek Unii Europejskiej, było warte około 0,7 bln dolarów, a niemieckie Siemens i SAP po około 0,24 bln.
Jedna NVIDIA była więc wyceniana mniej więcej osiem razy wyżej niż ASML. Czy można zarzucić ASML brak technologicznego zaawansowania? Oczywiście, że nie. Jedziemy dalej – założone przez Polaków ElevenLabs jest wyceniane na ok. 22 mld dolarów. To ogromny sukces, ale nadal zupełnie inna liga finansowa.
Giełda nie przyznaje punktów za trudność branży
Giełda nie przyznaje punktów za trudność rozwiązanych problemów inżynierskich. Wycenia oczekiwane zyski, wzrost i ryzyko, czasami z dużą dawką przesady. Amerykańscy giganci kontrolują platformy, ekosystemy i infrastrukturę, z których korzysta świat.
Mogą rozkładać koszty rozwoju na ogromną liczbę klientów, a przychody finansują kolejne badania i przejęcia. Europa ma ważne firmy, ale mniej podobnych mechanizmów wzrostu.
Isabel Schnabel z EBC wskazywała, że jedną z przyczyn utraty przewagi produktywności przez gospodarkę europejską było słabsze wykorzystanie rewolucji informatycznej. Rozdrobniony rynek i trudniejsze finansowanie dodatkowo utrudniają doganianie liderów. Przepaść w kapitalizacji nie dowodzi zatem, że europejscy inżynierowie są gorsi. Jakość kształcenia w Europie nadal pozostaje na wysokim poziomie.
Venture capital w Europie – pieniądze są, tylko niekoniecznie tam, gdzie trzeba
W odpowiedziach często wracały rozdrobniony rynek kapitału i brak dużych rund finansowania. To jedne z najmocniejszych argumentów. Analiza EBC z 2026 roku szacuje wielkość amerykańskich funduszy venture capital na około 930 mld euro, a unijnych – na 150 mld.
Luka pogłębia się przy finansowaniu późniejszych etapów rozwoju. Startup może dostać pieniądze na prototyp, a po środki na globalną ekspansję musi już szukać dalej. O różnicach między rynkiem amerykańskim a europejskim rozmawialiśmy zresztą z szefem funduszu VC Szymonem Janiakiem.
Zagraniczny inwestor daje pieniądze, kontakty i dostęp do rynku. Problemem jest ograniczony wybór, kiedy podobnego finansowania trudno znaleźć u siebie. Sens ma więc ułatwianie inwestycji i przepływu oszczędności, przy zachowaniu kontroli ryzyka.
Jednolity rynek UE i EU Inc. – więcej wspólnego rynku to mniej biurokracji
Jedna z propozycji sprowadzała się do prostego rozróżnienia: założyć firmę w Europie można, ale rozwinąć ją łatwiej tam, gdzie klient, kapitał i regulator działają w ramach jednego rynku. Trudno o celniejsze ujęcie.
Ekonomiści MFW oszacowali koszty barier wewnątrz UE jako odpowiednik około 44-procentowego cła dla towarów i 110-procentowego dla usług. To nie rzeczywiste cła, lecz zależne od metodologii przybliżenie kosztów, traktowane przez autorów jako górna granica. Nic dziwnego, że 42 proc. europejskich jednorożców ucieka do USA, choć Bruksela ma plan, żeby to zatrzymać.
Wspomniane w komentarzach EU Inc. jest konkretną odpowiedzią – marcowy projekt Komisji przewiduje wspólną formę spółki, cyfrową rejestrację w 48 godzin i prostsze operacje kapitałowe. Nadal jest to jednak projekt, który nie usuwa krajowego prawa pracy.
Tolerancja dla błędów a ochrona pracowników – tego nie załatwi przemówienie
Wśród odpowiedzi pojawiła się również tolerancja dla błędów, a wraz z nią tekst Pietera Garicano o braku europejskiej Tesli. Garicano akcentuje koszt zmiany zatrudnienia – firma mniej chętnie eksperymentuje, kiedy wycofanie się z nietrafionego pomysłu jest bardzo drogie.
Badanie Anta Bozkayi i Williama Kerra pokazuje, że państwa chroniące pracowników bardziej przez świadczenia niż przez ograniczenia zwolnień miały silniejsze rynki kapitału inwestycyjnego w sektorach o dużej zmienności. To argument dotyczący instytucji, a nie dowód, że Europejczykom brakuje charakteru.
Ceny energii dla przemysłu w UE – tania energia to konkret
Kolejnym powracającym postulatem była tania energia. Raport Komisji z 2025 roku podawał, że przemysłowe ceny prądu i gazu były w UE od dwóch do czterech razy wyższe niż u głównych partnerów handlowych.
Przy fabryce czy centrum danych taki rachunek ma znaczenie. Szybsze pozwolenia na nowe moce, rozbudowa sieci i połączeń między państwami to konkretne kierunki zmian. Samo skreślenie przepisów klimatycznych nie dostarczy jednak prądu do gniazdka.
Jak mieć tańszy prąd? Więcej podaży, sieci i magazynów energii
To nie miejsce na szczegółowe rozprawianie na ten temat, bo to skomplikowane zagadnienie. Tym razem posłużę się zaledwie ogólnikami – najbardziej intuicyjnymi propozycjami. Więcej podaży i mniej barier dla inwestycji. Szybciej budować wiatraki i fotowoltaikę tam, gdzie mają ekonomiczny sens, utrzymywać sprawne elektrownie jądrowe i rozwijać nowe tam, gdzie uzasadniają to koszty. Na polskie elektrownie jądrowe wciąż jednak czekamy.
Do tego sieci, magazyny i połączenia między państwami, żeby nadwyżkę prądu można było wykorzystać gdzie indziej. Tani prąd w słoneczne południe nie wystarczy fabryce pracującej całą dobę.
No i najważniejsze, o czym powinni pamiętać wszyscy – dopłata do rachunku pomoże, ale sama nie obniża kosztu produkcji energii.
Protekcjonizm nie stworzy europejskich gigantów technologicznych
W odpowiedziach pojawiły się również protekcjonizm i europejski nacjonalizm. Rozumiem intencję zatrzymania technologii i większej części korzyści z jej rozwoju. Tyle że zakaz przyjmowania zagranicznego kapitału nie sprawi, że europejski nagle się pojawi.
Amerykańscy giganci mają pieniądze na finansowanie kolejnych firm, a ich sukcesy napędzają następne inwestycje. Europa ma mniej podobnych przedsiębiorstw, więc trudniej odtworzyć ten mechanizm.
Fundusze emerytalne i inwestorzy zamiast kopiowania USA
Nie oznacza to jednak, że musimy czekać na europejskiego Google'a, który zasponsoruje resztę. W USA kapitał dla startupów pochodzi również z funduszy emerytalnych i fundacji, które powierzają część swoich środków profesjonalnym funduszom inwestycyjnym.
W Europie ich udział jest mniejszy. Receptą byłoby ułatwienie takim funduszom zbierania pieniędzy ponad granicami, ograniczenie kosztów i niepewności prawnej oraz zapewnienie inwestorom możliwości późniejszej sprzedaży udziałów.
Do tego rynek, na którym finansowana firma rzeczywiście może szybko rosnąć. Nie zmusimy ludzi do ryzyka patriotycznym apelem. Muszą widzieć szansę na zarobek – inaczej pieniądze nadal będą wybierały bezpieczniejsze albo bardziej obiecujące zastosowania.










