Wojsko Polskie zbroi się na potęgę: kupujemy od Amerykanów F 35, w grę wchodzi także zakup 800 nowoczesnych koreańskich czołgów

Gorące tematy Państwo Zagranica dołącz do dyskusji (803) 31.01.2020
Wojsko Polskie zbroi się na potęgę: kupujemy od Amerykanów F 35, w grę wchodzi także zakup 800 nowoczesnych koreańskich czołgów

Rafał Chabasiński

Decyzja została podjęta już dawno, w piątek minister Mariusz Błaszczak ma podpisać umowę zakupu samolotów F-35 od Stanów Zjednoczonych. Nowoczesne myśliwce wielozadaniowe piątek generacji mają znacznie zwiększyć potencjał naszego lotnictwa. To nie koniec zakupów – coraz głośniej słychać pogłoski o zakupie aż 800 czołgów K-2 od Korei Południowej. 

Polska kupuje F-35 bez offsetu i przetargu, co umożliwia dużo szybsze podpisanie samego kontraktu

Rządzący od dłuższego czasu chwalą się zakupem samolotów F-35. Decyzję w tej sprawie podjęto już dawno a społeczeństwo oswajano z tym posunięciem od dłuższego czasu. Punktem przełomowym była najpewniej wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie w czerwcu zeszłego roku. Także zeszłoroczną defiladę z okazji Święta Niepodległości uświetnił przelot sojuszniczego myśliwca tego typu.

Warto zauważyć, że Polska postanowiła wybrać szczególny tryb zakupu. Zrezygnowano nie tylko z przetargu, ale również z jakiegokolwiek offsetu. To oznacza, że amerykańskie firmy nie będą musiały ani inwestować w naszym kraju, ani dokonywać transferów technologii.

Co w zamian? Umowa będzie prosta, jej negocjowanie i zawarcie stosunkowo szybsze. Głównie dlatego, że będzie dużo bardziej opłacalne dla Stanów Zjednoczonych. Tak naprawdę jedyną płaszczyzną negocjacji pozostaje sama cena.

Za 4,6 miliarda dolarów do 2024 r. mamy otrzymać 32 nowoczesne myśliwce wielozadaniowe piątej generacji

Zakup F-35 ma kosztować, jak podaje TVP Info, 4,6 miliarda dolarów. Trzeba podkreślić, że Polska zamierza sfinansować ten zakup z budżetu państwa a nie resortu obrony. To oznacza, że w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej pozostaną pieniądze na inne wydatki.

Pierwsze samoloty nasz kraj miałby otrzymać w 2024 r. Do Polski trafiłyby dwa lata później, po przeszkoleniu pilotów i obsługi naziemnej.Projekt zakupu myśliwca piątej generacji ma obejmować także zakup bezzałogowych jednostek rozpoznawczych i bojowych – a więc po prostu dronów.

Podstawowe pytanie brzmi: czy zakup F-35 się nam w ogóle opłaca? Z całą pewnością F-35 jest jednym z nielicznych samolotów bojowych piątej generacji pozostających w czynnej służbie. Jest jednocześnie bardzo drogi w eksploatacji. Obecnie godzina lotu kosztuje ok. 44 tysięcy dolarów. W przypadku posiadanych już przez Polskę F-16 jest to raptem nieco ponad 4 tysiące dolarów.

Myśliwce f-16 są dużo tańsze w eksploatacji niż nowocześniejsze i mające dużo szersze zastosowanie bojowe F-35

Warto zauważyć, że samoloty otrzymalibyśmy dopiero po kilku latach. W międzyczasie producent, firma Lockheed Martin, zapowiada obniżenie kosztów eksploatacji do 25 tysięcy dolarów za godzinę lotu. Wciąż mogłoby się wydawać, że to całkiem drogo. Czy nie lepiej byłoby po prostu kupić więcej F-16?

Samoloty otrzymamy dopiero za kilka lat. Do tego czasu technologia wojskowa z pewnością pójdzie do przodu. Z drugiej strony, nasze siły powietrzne powinny w trybie pilnym zastąpić czymś wysłużone samoloty MIG-29. Być może MON zakłada, że taka właśnie rola czeka nasze F-16, które z kolei zostaną zastąpione przez myśliwce F-35. Trzeba jednak wspomnieć, że maszyny te – choć obydwie klasyfikowane jako myśliwce wielozadaniowe – w dość istotny sposób różnią się od siebie pod względem potencjalnego zastosowania.

Oprócz nowych samolotów dla Polski rządzący przewidują także zakup nowych czołgów podstawowych

Rozbudowa sił powietrznych to niejedyny kierunek rozbudowy potencjału Wojska Polskiego. Kolejnym są wojska pancerne. W tej kwestii w ostatnich latach pojawiały się różne koncepcje. Budowa własnego czołgu podstawowego, siłami wyłącznie polskiego przemysłu, w praktyce wydaje się być nierealna.

Przyłączenie się do niemiecko-francuskiego tandemu pracującego nad swoją konstrukcją nowej generacji okazało się niemożliwe. Berlin i Paryż po prostu wykluczyły Polskę z udziału w prac. Przyczyną z jednej strony jest niechęć do dużych paneuropejskich projektów zbrojeniowych, z drugiej szerokie inwestycje Warszawy w sprzęt wojskowy ze Stanów Zjednoczonych.

Być może w grę tutaj wchodzić także kwestia niedoszłego zakupu francuskich śmigłowców wielozadaniowych Caracal. Nie sposób nie zauważyć, że polskie siły zbrojne nie doczekały się dostaw żadnych śmigłowców wielozadaniowych. Ani francuskich Caracali, ani amerykańskich Black Hawków, ani tak naprawdę żadnych. Pomijając pojedyncze sztuki dla sił specjalnych czy policji. Tymczasem zerwanie kontraktu z Francuzami podkopało relacje Warszawy z Paryżem na długie lata.

Poważną ofertę dla polskich sił zbrojnych szykuje koreański koncern Hyundai Rotem – możemy kupić nawet 800 nowoczesnych czołgów K-2

Pozyskanie amerykańskich czołgów typu Abrams może być trudne. Stany Zjednoczone dość niechętnie sprzedają je za granicę – choć są wyjątki, w postaci chociażby Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Iraku, Maroka czy Australii.

Istnieje jednak poważna alternatywa dla Polski – w postaci koreańskich czołgów K2. Jest to nowoczesna konstrukcja, która na wyposażenie koreańskiej armii weszła w 2014 r. Do stosunkowo przystępna cenowo. Do tego Koreańczycy – w przeciwieństwie do pozostałych liczących się graczy – wydają się być autentycznie zainteresowani sprzedażą. Przedstawiciele firmy Hyundai Rotem aktywnie dążą do zawarcia z polskim rządem umowy eksportowej o wartości nawet 9 miliardów dolarów.

Oznaczać by to mogło wzmocnienie naszych sił pancernych o nawet 800 czołgów K2 – dostosowanych w jakimś stopniu do naszych potrzeb. Razem z posiadanymi już przez Polskę Leopardami, mielibyśmy więcej nowoczesnych czołgów niż Niemcy i Francja razem wzięte. Do tego należałoby doliczyć także oparte o poradziecką technologię PT-91 Twardy.

Nie da się ukryć, że w świetle planowanych zakupów remontowanie poradzieckich T-72 ma sens jedynie z politycznego punktu widzenia

Oczywiście, mielibyśmy także po prostu stare czołgi. Pod warunkiem, że MON nie zdecydowałoby się na zezłomowanie lub przeniesienie do rezerwy mobilizacyjnych remontowanych właśnie T-72. Pisaliśmy już na łamach Bezprawnika jak mało sensownym z militarnego i budżetowego punktu widzenia rozwiązaniem jest inwestowanie w stary poradziecki sprzęt.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że remontowanie tych czołgów ma służyć przede wszystkim zapewnieniu zajęcia polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Zwłaszcza w trudnych czasach okołowyborczych. Teoretycznie do czasu faktycznego dostarczenia nowego sprzętu, nasi pancerniacy powinni mieć też jakiś sprzęt do podstawowego szkolenia. Co więcej, odnowione T-72 mogą całkiem ładnie prezentować się na defiladach.

To jednak koniec ich praktycznych zastosowań, przynajmniej w realiach tradycyjnego konfliktu zbrojnego. W przypadku wojny hybrydowej nawet przestarzały sprzęt byłby, hipotetycznie, skuteczniejszy w niektórych sytuacjach niż żołnierze piechoty.

Podczas gdy siły powietrzne i lądowe mogą liczyć na nowy sprzęt, marynarka wojenna dalej rozpada się w szwach

Zakup F-35 oraz potencjalny zakup nowego czołgu podstawowego to jednak niejedyny aspekt funkcjonowania polskich sił zbrojnych. Trzeba pamiętać, że jest jeszcze jeden ich rodzaj. Ten, którego stan można określić co najwyżej jako „opłakany”. Mowa, oczywiście o marynarce wojennej.

Okręty wojenne którymi Polska dysponuje są przestarzałe i w kiepskim stanie technicznym. Ostatnim jej nabytkiem jest okręt patrolowy ORP „Ślązak”. Jednostka ta miała być pełnoprawną korwetą rakietową, jednym z wielu okrętów swojej klasy. Niestety, przedłużająca się budowa i chroniczny brak pieniędzy przetrącił kręgosłup całego programu. Przy czym i tak „Ślązak” ma szereg zalet – jest w miarę nowy, sprawny technicznie i nawet pływa.

Kolejnym problemem naszej marynarki wojennej są okręty podwodne. Teoretycznie dysponujemy trzema: poradzieckim ORP „Orzeł” oraz dwoma norweskimi okrętami typu Kobben: ORP „Sęp” oraz ORP „Bielik”. W praktyce wiele wskazuje na to, że wszystkie są niesprawne technicznie. MON rozważa tymczasowe pozyskanie ze Szwecji używanych jednostek typu A17/Södermanland.

Nie są to jednostki zbyt stare, do tego były projektowane z myślą o podobnych do polskich założeń taktycznych: operowanie na Bałtyku, przeciwko rosyjskim okrętom nawodnym. Potencjalnie nie wydaje się to być złym rozwiązaniem. Problem w tym, że odwleka w czasie zakup nowszych jednostek. Nie da się ukryć, że budżety zarówno MON jak i całego państwa nie są nieskończone. Marynarka wojenna nie jest przy tym specjalnym priorytetem dla rządzących.

803 odpowiedzi na “Wojsko Polskie zbroi się na potęgę: kupujemy od Amerykanów F 35, w grę wchodzi także zakup 800 nowoczesnych koreańskich czołgów”

  1. Bez przetargu i offsetu czyli drogo i bez transferu technologii. W końcu pisowcy nie dają własnej forsy tylko z nas, podatników, zedrą skórę.

    • Po ch…j nam ten offset? Kto go ma oswoic? nie mamy takich zakładów!!! A to by i tak wydluzylo rozmowy na kolejne 3 lata…jak z Rayetonem…po I fazie Wisły…Dobrze zrobili, szybko i na temat. Trzeba podpisywać oddzielne umowy o współpracy…A tubtematy zamykać szybko…bo czasu jest niewiele. Rosja zbroi się na potęgę od 2008 roku…z budżetem na obronę ok. 5% (oficjalnie) + jeszcze 12-15% nieoficjalnie.

    • Nie, no spoko, czekajmy na offsety po 10 lat z których zazwyczaj i tak ch.. wynika, a ty w miedzyczasie będziesz nas kijkiem bronił wraz z KODziarzami i obrońcami Kasty sędziowskiej, która ustami pani gersdorf i jej SN zakaże Ruskim robić nam wjazdu czołgami, helikopterami i zielonymi ludzikami.

  2. Si vis pacem, para bellum

    czołgi to spoko, ale f-35, są dobre tylko tak jak ich najlepsze rakiety,
    poza tym skąd miałby bezpiecznie startować z Hannoveru? czy Czeskiej Pragi?
    -już w czasie zimnej wojny obawiano się zniszczenia pasów startowych właśnie w ciągu kilkudziesięciu minut konfliktu, i to w zasięgu 900km przez pociski rakietowe sterowane, konwencjonalne.

    nam raczej potrzeba artylerii rakietowej, do uderzeń saturacyjnych.

    oraz dużej ilości rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu.
    i rakiet bliskiego zasięgu przeciwlotniczych i przeciwpancernych.

    • produkujesz się idioto filozofujesz i tylko się ośmieszasz wypisując te wszystkie bzdury ponieważ F35A potrzebuje jedynie konwencjonalnego pasa startowego których w Polsce jest dostatek. F35B potrzebuje krutkiego pasa do startu i jest pionowego lądowania a F35C nie potrzebuje pasa do startu. A ty bezmózgi idioto szukasz lotniska w Honowerze

  3. Czyli Amerykanie znaleźli frajerów co trochę im zrefinansują ten mocno przepłacony program. Ciekawe ile te samoloty są warte bez reszty infrastruktury.

    • w wojnie obronnej, do niczego.
      ale gdybysmy mieli zaczynać, to bez problemu mogą przedrzeć się aż nad Leningrad, Moskwę czy Rostov.

      i zniszczyć w tym zasięgu bazy lotnicze czy cele strategiczne jak sztaby, radary, lotniska, czy wyrzutnie rakiet.
      ale inwestowanie w ten rodzaj broni to prowokowanie.

      U nas przewagę należy budować od ziemi, do nieba, a nie jak to amerykańce widzą (i praktykowali w Afganistanie Iraku) od nieba do ziemi.

      Obserwując ostatnie 25 lat wojen i wojen hybrydowych od Somalii przez Kosowo, Irak po Ukrainę i ISIS, Stwierdzam, że podstawową i skuteczną jednostką jest 4-6 samochodów terenowych, nawet cywilnych i siedzący na nich murzyni albo szmatogłowi z kałachami i RPG-7. Są wystarczająco skuteczni, tani i mobilni. a za cenę czołgu można mieć 5 takich oddziałów.
      Oczywiście nie poradzą sobie z Apaczami czy Mi8 ani A10, ale jeśli dołoży się na kolejnej ciężarówce, stacje radarową a kolejnej, jakiekolwiek rakiety ziemia-powietrze z przyzwoitą elektroniką, to wszelkie latające „szturmowiki” przestają być zagrożeniem.

        • to prawda,

          na terenie gdzie działał ISIS też przesadnie gór nie było, a udało się ich pokonać dopiero masowym użyciem samolotów i helikopterów szturmowych, co zajeło 3 lata. Fakt najdłużej utrzymali się w górach, ale dopóki koalicja i nie przystąpiła do zmasowanej ofensywy to utrzymywali całkiem spory nizinny i pustynny teren.

          ale na Ukrainie też gór nie ma.

          a u nas na 1/4 kraju są.

          Poza tym znacznie zwiększył się nam w ostatnich 30 latach teren typu Urbex,

          jak i wioski rozrosły się w okalające je szopy, kontenery, wiaty i silosy z blachy falistej.

          i sam fakt że pod gołym niebem stoi od 15do 20 mln. pojazdów wliczając nierejestrowane złomy i przyczepy rolnicze.

          to jest się gdzie maskować i ukrywać -tylko trzeba dopasować do tego taktykę.

          No i jak mówiłem czasem trzeba wozić – przynajmniej w co którymś konwoju rakiety plot. średniego zasięgu z radarem, żeby wytwarzać bańkę bezpieczeństwa.

          Oczywiście można wysłać przeciw takiemu konwojowi myśliwce bombardujące przewagi powietrznej, co jednak jest nieopłacalne. A stosownie odrzutowców czy helikopterów szturmowych, to jest wtedy ruletką, czyli w dłuższej perspektywie strategią równie nie opłacalną.

          Oczywiście na niewiele się takie oddziały zdadzą przeciw uderzającej szerokim frontem pełnej dywizji pancernej – choćby nawet przestarzałych T-72, ale mogą poszarpać maruderów,czy podążające zaopatrzenie, zrobić samobójcze zasadzki w strategicznych miejscach, zaminować jakieś drogi.

    • Niewiele, nie przenosza uzbrojenia, wymanewruje je nawet F-16 z podczepionym zbiornikiem paliwa. To samoloty które wymagaja posiadania przewagi w powietrzu, maja podkrasc się do celu np skladow paliwa wroga i je zniszczyć nie zastapią MIG-29 bo to inny typ samolotu. Bez calej infrastruktury i myśliwców ktore beda odganiać myśliwce wroga bedą to typowe samoloty defiladowe

    • żebyśmy nie mieli w Elblągu i Białymstoku, tego jest w Doniecku i Ługańsku.

      a preferencje seksualne zachowaj dla siebie, albo kup sobie z demobilu czołg i sobie nasadź na …

  4. To obywatele powinni mieć broń aby obce armie bały się najazdy robić. Ale w Polsce boją się, że zaczną strzelać do komorników, urzędników, sędziów, prokuraturów, notariuszy itp, czyli wszystkich tych co podpisem potrafią komuś życie wywrócić. I mają rację, bo najpierw trzeba wyrwać chwasty.

    • sam nic nie zdziałasz, jeśli nie masz noktowizora, kilku kumpli,z bazookami, pickup-em i rakietą zdalnie sterowaną.
      pooglądaj sobie filmiki jak z A-10 albo Apach’a są rozwalani Talibowie z 4km w nocy z szturmowego działka gatlinga.

  5. F 35 samoloty ktore mogą startować z lotnisk polowych mają dużo funkcji A Polskę stać tylko takie ciemnoty jak wy o pewnych rzeczach nie wiecie bo wasza wiedzą nie jest wasza domena

    • Taa a te funkcje dzialaja tylko jak sa stale podpięte do systemu ktorego nie mamy…. Dodaj ponad 900 usterek raportowanych amerykańskiemu kongresowi z ktorych 1/3 zagraża pilotom oraz resusy będące połowa zakładanych w fazie projektu

  6. Trzeba nie mieć żadnej wyobrazni żeby kupować takie samoloty. Są dwa lotniska z których będą operować. W razie konfliktu pasy startowe zostaną zniszczone w ciągu kilkunastu minut. Ten zakup bez offsetu śmierdzi od samego początku. Wychodzi na to że będziemy mogli zmieniać tylko opony w tych samolotach. Koszt zakupu to nic a gdzie koszty eksploatacji , serwisu ? Kto i gdzie będzie serwisował te samoloty i za jakie pieniądze ?
    Wyjdzie tak jak z F 16 że po kilka miesięcy czekają na części zamienne a w stałej gotowości jest max 8 samolotów.

  7. Witam, Polska musi mieć nowe samoloty natychmiast podobne jak nowe czołgi i nowe śmigłowce nie ma na co czekać i się dąsać. Geopolityka jest nieubłagana kto nie chce karmić swojej armii karmi cudzą. Na wojsko polskie muszą się pieniądze znaleźć

  8. F-35 nie zastąpi MIG-29 to calkiem inne typy maszyn. F-35 to myśliwiec wielozadaniowy i ma służyć do precyzyjnych ataków na infrastruktorę, do walki powietrznej sie nie nadaje jest malo zwrotny uzbrojenia niewiele przenosi. W testach wymanewrował go nawet F-16 z poczepionymi dodatkowymi zbiornikami paliwa. Bez stałego dostępu do danych z satelit i pozostałych systemów nawigacyjnych i jest on prawie bezużyteczny. Dodatkowo w czasie działań wymaga wsparcia właśnie samolotów typu MIG-29 czy F-22 Raptor które mają odganiać i przechwytywać lotnictwo wroga. Zastępowanie MIG-21 samolotami wielozadaniowymi to tak jak gdyby zastępować samochód sportowy, samochodem terenowym a potem terenówce kazać ścigać sie na torze, oba rodzaje samochodów są dobre ale maja inne zadania.

  9. Śmiać mi się z tych wpisów, brak zupełnej wiedzy i mądrości na tematy o ktych pojęcia nie macie… Wojsko ma umowy o których pojęcia nie macie… Te samoloty to istna technologia która potrafi przedostac się w miejsca i czasie kiedy wróg się nie spodziewa… Mogą przenosić rakiety które potrafią doleciec po sama Moskwę, co do lotnisk to nie macie pojęcia jak są wyremontowane lotniska w których są f16… Co do ładowania jak myślicie o co są tworzone autostrady… Wiecie że wiele z nich pełni rolę lotnisk? Są tez lotniska o których nie mamy pojecia… Na cholerne wam ofset i terminy które będą, trwały wieki, nasze zakłady nie obsluza żadnego ofsego bo nie mają jak.. Brak technologi produkcji itp… Za to pojawia się umowy… Np z pgz.. Taka jak ostatnio z LM. Kochani ten kraj nareszcie inwestuje w sprzęt, nie wydziwiajcie bo będą jak za rządów po tablice mendelejewa… Albo caracale które w 80procentach są uziemione a naprawy mega kosztowne… Jeśli Polska zrealizuje program kruk czyli vipery llub apache to jest ekstra… Bardzo zwrotne i mega niebezpieczne śmigłowce… Mamy zakupionych w ostatnim czasie świetne rakiety, dojdzie system himars i patriot, uważam że dobrze robią bo chcą zgrać wszystko w jedną sieć, jaką mają Amerykanie… Ci ludzie coś robi coś kupują coś produkują, mamy raki itp coś robione u nas… Mamy nareszcie własne ks rabiny a nie ruskie, teraz może zakupiła czlogi… Co do morza na cholerne nam statki czy lodzie, przecież ruskie załatwia je w kilka minut… Szkoda kasy… Najważniejsze lotnictwo i rakiety obronne i uderzenia … Przestańcie w końcu narzekać bo poprzednicy kuźwa nie robili nic

  10. To bardzo dobre samoloty i bardzo dla nas przydatne (jako mini AWACS i maszyny prowadzące w programie „Loyal wingman”), ale nie wiem czy nas stać na nie.
    Żałuję że bez offsetu ale resztki polskiego przemysłu lotniczego są w takim stanie że nie bylibyśmy w stanie go wykorzystać.

    A co do czołgów K2 to wszystko zależy jak byłyby dostosowane do naszych potrzeb i gdzie odbywała się by produkcja i serwis.
    Gdyby go przerobić z Black Panther na White Eagle (lepszy pancerz, sieciocentrycznosc i pancerz aktywny) to może być też bardzo dobre rozwiązanie dla nas…

  11. Pierdolenie.
    Polscy fachowcy od czołgów to jedni z najlepszych na Świecie.
    Wiadomo że armaty i osprzętu nie mamy ale nikt na Świecie oprócz Izraela nie robi tego sam

  12. osobiście to wolałbym czołgi od Japończyków niż Koreańców, podobnie jak samochody,
    Jakoś Mitsubishi Honda Toyota, mają lepsza renomę niż KIA czy Daewoo

  13. Wedlug mnie wymieniamy Myśliwce na drogie i obarczone wieloma problemami wielozadaniowce. A dlaczego nie wymieć myśliwca na myśliwca. Duzo tańszego i niezawodnego, amerykanie sami dokupują ich na region Pacyfiku zamiast pchać się w drogie f-35 lub f-22. Tak tu mowa of F-15EX.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *