- Bezprawnik -
- Transport -
- Strajk, na którym pasażerowie zaoszczędzili. Pracownicy przewoźnika rozdawali darmowy nadbagaż
Strajk, na którym pasażerowie zaoszczędzili. Pracownicy przewoźnika rozdawali darmowy nadbagaż
Strajki w lotnictwie kojarzą się raczej z odwołanym lotem, kilkoma godzinami na lotnisku i nerwowym sprawdzaniem, czy przysługuje nam odszkodowanie. Pracownicy australijskiego Jetstara wybrali jednak ciekawszą metodę. Przyszli do pracy, odprawiali pasażerów, samoloty latały, tylko część dodatkowych opłat zaczęła magicznie wynosić zero.
Strajk w Jetstarze, który nie zatrzymał samolotów
23 i 24 września około tysiąca pracowników Jetstara zrzeszonych w Australian Services Union prowadziło akcję na siedmiu australijskich lotniskach, m.in. w Sydney, Melbourne i Brisbane. Zamiast odejść od stanowisk, uczestniczący w proteście pracownicy nie pobierali niektórych opłat za nadbagaż, zmianę miejsca czy spóźnienie. W systemie wpisywano po prostu 0 dolarów.
Zero dolarów zamiast odwołanych lotów
To nie była promocja Jetstara ani nowa polityka bagażowa. Po zakończeniu akcji normalny cennik wrócił. Sama linia zapewniała przy tym, że operacje nie zostaną zakłócone. W Europie spór o to, czy opłata za bagaż podręczny w ogóle jest zgodna z prawem, toczy się zresztą od lat.
Uderzyć w przychody linii lotniczej, a nie w pasażerów
I takie strajki to ja rozumiem. Związkowcy chcieli wyższych wynagrodzeń, lepszych dodatków za nadgodziny i pracę o nietypowych porach, zmian w urlopach oraz większego bezpieczeństwa zatrudnienia. ASU twierdziło wcześniej, że pracownik o podobnych kwalifikacjach i stażu może w Qantas (konkurencyjny przewoźnik) zarabiać około 18 proc. więcej. W Polsce dodatek do wynagrodzenia za nadgodziny i pracę w porze nocnej gwarantuje Kodeks pracy.
Jetstar odpowiadał, że przedstawił uczciwą ofertę obejmującą podwyżki, wyższe dodatki i większą elastyczność grafików. Spór trwa, ale pasażer przynajmniej nie został zakładnikiem negocjacji.
Pracownik nie traci pensji, firma traci przychód
Jest jeszcze jeden powód, dla którego taka formuła może się przyjąć. Przy klasycznym proteście problemem bywa wynagrodzenie za czas strajku — tutaj pracownicy wykonywali swoje obowiązki normalnie.
Strajki w Europie: Francja, Hiszpania i statystyki opóźnień
Mam czasem wrażenie, że gdy tylko lecę do Hiszpanii, gdzieś po drodze strajkuje linia albo francuscy kontrolerzy ruchu lotniczego. Dane trochę studzą tę anegdotę.
Latem 2026 r. akcje pracownicze odpowiadały jedynie za 1 proc. trasowych opóźnień ATFM w Europie. Francja i Hiszpania rzeczywiście należały do największych źródeł opóźnień, ale głównie przez przepustowość, braki kadrowe i pogodę.
Nie oznacza to, że strajki są małym problemem. Dwa dni protestu francuskich kontrolerów w lipcu 2025 r. dotknęły ponad milion pasażerów i oznaczały średnio 1422 odwołane loty dziennie. To już zupełnie inna skala.
Odszkodowanie za strajk — kiedy przysługuje pasażerowi
W Unii Europejskiej ważne jest jeszcze, kto strajkuje. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że strajk własnych pracowników przewoźnika dotyczący warunków pracy nie jest automatycznie „nadzwyczajną okolicznością”. Przy odpowiednio dużym opóźnieniu lub odwołaniu lotu może więc przysługiwać odszkodowanie za opóźniony lot w wysokości 250, 400 albo 600 euro.
Strajk kontrolerów ruchu lotniczego to osobny przypadek
Inaczej wygląda sytuacja np. przy strajku kontrolerów ruchu lotniczego, czyli podmiotów zewnętrznych wobec linii. Taki protest może zostać uznany za nadzwyczajną okoliczność i wtedy ryczałtowe odszkodowanie nie musi się należeć. Nadal pozostają jednak prawa do opieki, zwrotu pieniędzy albo zmiany trasy.
Strajk, na którym pasażer nie traci
Może więc Jetstar przypadkiem pokazał całkiem skuteczny model protestu: pracownik wywiera presję na pracodawcę, firma traci część przychodów dodatkowych, a pasażer co najwyżej wraca do domu z cięższą walizką i mniejszym rachunkiem. Tzw. sytuacja win-win.










