Ile zwierząt można trzymać w mieszkaniu, zanim sąsiedzi pozwą właściciela? Uwaga, limit nie musi wynosić dwadzieścia

Codzienne Nieruchomości dołącz do dyskusji (473) 16.06.2019
Ile zwierząt można trzymać w mieszkaniu, zanim sąsiedzi pozwą właściciela? Uwaga, limit nie musi wynosić dwadzieścia

Udostępnij

Radosław Tyburski

Relacje sąsiadów w bloku można przyrównać niemal do relacji intymnych. Miłość sąsiedzka zazwyczaj niestety nie jest usłana różami. Często ogarniające nas fale uczucia rozbijają się właśnie o trzymanie zwierząt w mieszkaniu np. szczekającego psa. W opisanej niżej sprawie sąsiadka trzymała w domu koty. A konkretniej około 20.

Mieszkańcy pewnego bloku w Warszawie uznali, że powinna istnieć jakaś odgórna liczba zwierząt, którą można trzymać w mieszkaniu.

Głównym powodem, przez który doszli do takiego przekonania, była sąsiadka, która trzymała w mieszkaniu dwadzieścia kotów. Koty wychodziły na sąsiadujące z jej mieszkaniem tarasy oraz klatkę schodową. Z mieszkania miał wydobywać się smród kocich odchodów. Zwierzęta wyrządzały szkody na tarasach sąsiadów i klatce. Kosztami ich naprawy wspólnota mieszkaniowa obciążała kobietę. Po naprawieniu szkód sąsiadka ograniczyła liczbę kotów do pięciu i przestała je wypuszczać na zewnątrz. Sąsiedzi mimo to wezwali ją do „usunięcia kotów”. Brak reakcji najwyraźniej skłonił wspólnotę mieszkaniową do podjęcia uchwały, zgodnie z którą dozwolone jest posiadanie maksymalnie dwóch kotów i dwóch psów w mieszkaniu. Właścicielka kotów była jednak nieugięta, w zwiazku, z czym sąsiedzi ją pozwali.

Sprawa rozegrała się przed Sądem Rejonowym w Warszawie, który w całości powództwo oddalił, stwierdzając między innymi:

(…) zdaniem sądu, niezależnie od tego ile kotów posiada, czy też posiadała pozwana, nie było podstaw do zakazania jej ich posiadania.

Ile zwierząt można trzymać w mieszkaniu?

Sąsiedzi wnosili o zakazanie pozwanej trzymania kotów w mieszkaniu. Sąd uznał jednak, że ilość kotów nie ma znaczenia, a liczy się uciążliwość, którą zwierzęta sprawiają sąsiadom.

Podstawę pozwu stanowił art. 144 k.c. Zgodnie z nim, właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Sąd przeprowadził dowód z oględzin, udał się do mieszkania jednego z lokatorów i stwierdził, że kociego smrodu nie czuć. Co ciekawe odmówił udania się do mieszkania pozwanej – właśnie dlatego, że ilość zwierząt i warunki w jej mieszkaniu nie miały znaczenia dla rozpatrzenia powództwa. Kluczowe w sprawie było to, że smrodu nie było czuć w mieszkaniach lokatorów. Artykuł 144 kodeksu cywilnego chroni posiadaczy czy właścicieli nieruchomości. Sąsiedzi mieli prawo wystąpić z pozwem o zakazanie właścicielce kotów ich posiadania, ale tylko w sytuacji, w której smród dotyczył ich mieszkania. 

Innym ciekawym wątkiem był także dowód z opinii biegłego osmologa. Powodowie wnioskowali, o to, żeby biegły zbadał uciążliwość smrodu w mieszkaniach. Sąd oddalił wniosek, bo powodowie sami stwierdzili, że… po ograniczeniu ilości kotów smrodu nie czuć. Poza tym wpływ na tę decyzję na pewno miał także dowód z oględzin i to, że zapach na klatce nie miał znaczenia dla rozstrzygnięcia, o czym za chwilę.

Ile zwierząt można trzymać w mieszkaniu? Spółdzielnia mieszkaniowa – pozew o immisje i trzymanie zwierząt w mieszkaniu

Mimo tego, że smród zniknął z mieszkań, Sąd nie negował tego, że zapach dalej jest obecny na klatce, szczególnie w pobliżu mieszkania pozwanej. W tym wypadku jednak, do wystąpienia z powództwem uprawniona była wspólnota – nie sąsiedzi. Klatka stanowiła element współwłasności mieszkańców. Zgodnie natomiast z przepisami ustawy o własności lokali zarząd nieruchomością wspólną jest sprawowany przez wspólnotę mieszkaniową reprezentowaną przez zarząd. To zarząd wspólnoty więc – nie poszczególni sąsiedzi, mógłby wystąpić z powództwem dotyczącym klatki.

Sąd wypowiedział się również na temat tego, jak trzymanie zwierząt w mieszkaniu ma się do zakazu ustanowionego przez wspólnotę. Zakaz uznano za zbyt daleko ingerujący w prawo własności lokali. W ocenie Sądu taka zasada nie mogła być dla członków wspólnoty wiążąca.

Podsumowując, trzymanie zwierząt w mieszkaniu nie może być ograniczane z góry ustanowionymi limitami

Nie da się więc określić z góry liczby zwierząt trzymanych w mieszkaniu, której przekroczenie sprawi, że pozew od sąsiadów okaże się skuteczny. Wszystko sprowadza się nie do ilości, a do uciążliwości powodowanych przez zwierzęta. Taka przewrotna odpowiedź nie jest jednak do końca poprawna, bo oczywiście istnieje liczba, przy której odór zwierząt, nawet przy najlepszej opiece, może okazać się nie do wytrzymania. Warto też przy okazji nadmienić, że trzymanie niektórych niebezpiecznych zwierząt jest zakazane albo wymaga zgody na ich posiadanie. Innym aspektem jest też to, że nieodpowiednie warunki dla zwierząt, szczególnie gdy jest ich dużo, to w skrajnych wypadkach znęcanie się nad zwierzętami.

Odnośnie pozywania sąsiadów, dochodząc swoich praw warto rozważyć, gdzie konkretnie dociera zapach i czy na pewno sięga do naszego mieszkania. Jeżeli problemy dotyczą klatki, uprawniona do wystąpienia z pozwem może być wspólnota. Konieczny może się też okazać dowód z oględzin i ewentualnie z opinii biegłego. Sąd niekoniecznie przeprowadzi dowód z opinii biegłego, jeżeli po oględzinach uzna, że opinia specjalisty nie jest konieczna dla stwierdzenia smrodu. Zasady trzymania zwierząt ustanowione przez wspólnotę mogą okazać się nieskuteczne. Nie jest to źródło powszechnie obowiązującego prawa, które wiązałoby Sąd, a charakter zapisów w statucie należy oceniać bardziej jak umowę.

Wyrok Sądu Rejonowego w Warszawie wynorał Olgierd Rudak, z bloga czasopismo.legeartis.org