Kapliczki we Włocławku zniszczone przez wandali to przypadek, w którym faktycznie należy zastosować art. 196 kk

Społeczeństwo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (7) 28.08.2019
Kapliczki we Włocławku zniszczone przez wandali to przypadek, w którym faktycznie należy zastosować art. 196 kk

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Obraza uczuć religijnych to kontrowersyjne przestępstwo. Głównie z powodu stosowania art. 196 kk wręcz jako pałki w sprawach światopoglądowych, ocierających się często o politykę. To znaczy to jednak, że do faktycznych przejawów profanacji symboli religijnych, czy miejsc kultu, nie dochodzi. Najnowszym i bulwersującym przykładem mogą być kapliczki we Włocławku.

Wandalizm stanowi istną plagę w Polskich miastach, nad wyraz dokuczliwą na co dzień

Najprawdopodobniej każde większe miasto w Polsce miewa problemy z wandalami. To specyficzny typ mieszkańca, któremu z niewiadomych powodów przeszkadzają śmietniki poustawiane przy chodniku, wiaty przystankowe, czy nawet świeżo posadzone drzewka. Wandal po prostu musi rozwalić w drobny mak to, co teoretycznie miałoby w jakimś stopniu służyć innym mieszkańcom. Ot, taki typ człowieka. Jak się łatwo domyślić, niszczenie mienia jest niekoniecznie zgodne z prawem.

W zależności od wartości, zastosowanie ma tu art. 288 kodeksu karnego, bądź art. 124 kodeksu wykroczeń. W najgorszym wypadku, kara dla takiego wandala może wynieść nawet 5 lat pozbawienia wolności. Jeśli chodzi o zniszczone rzeczy, które nie są warte astronomiczne pieniądze, najczęściej w grę wchodziłby jednak art. 288 §2 kk. W przypadku mniejszej wagi,  zagrożenie karą to kara grzywny, ograniczenia wolności bądź roku w więzieniu. Warto zauważyć, że zniszczenie mienia jest przestępstwem, czy wykroczeniem, ściganym na wniosek pokrzywdzonego. Tym razem jednak celem wandali padły kapliczki we Włocławku.

Od weekendu zaatakowano cztery kapliczki we Włocławku

Najprawdopodobniej w poniedziałek rano, bądź w niedzielę w nocy, nieznani sprawcy zniszczyli co najmniej trzy włocławskie kapliczki. Figurka Maryi na ulicy Długiej została dosłownie rozbita w drzazgi. Na ulicy Kapitulnej figurkę po prostu strącono z cokołu i wrzucono w krzaki. Trzecia figurka, z kapliczki znajdującej się na ulicy Chłodnej, tym razem przedstawiająca Jezusa Chrystusa, ma odłupaną twarz. Wszystkie trzy ulice są położone stosunkowo blisko. Można więc śmiało przyjąć, że kapliczki we Włocławku zostały zniszczone przez tego samego sprawcę, bądź sprawców. W weekend zniszczono także figurę znajdującą się na ulicy Kaliskiej, również względnie niedaleko pozostałych.

Jak podaje portal ddwloclawek.pl, proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Stanisława, zgłosił sprawę na policję. Pierwotne doniesienia na temat profanacji wskazują na prowadzenie śledztwa pod kątem właśnie art. 288 kk. Policja miała również badać kwestię poświęcenia obiektów – jako istotną dla kwalifikacji prawnej czynu wandali. Ściślej mówiąc, chodzi o to, czy kapliczki we Włocławku to faktycznie miejsca kultu religijnego. Na nieszczęście dla sprawców, są mocne przesłanki by zastosować inny przepis.

Obraza uczuć religijnych to przepis często dość opacznie interpretowany – co nie znaczy, że jest niepotrzebny czy szkodliwy

W tym momencie wracamy do art. 196 kk i obrazy uczuć religijnych. Istota tego przepisu bywa bardzo często mylnie interpretowana. Ustawodawca nie przewidział odpowiedzialności karnej za samo obrażenie czyichś uczuć religijnych. To musi jeszcze mieć publiczny charakter i zostać dokonane w konkretnej formie. Znieważyć można przedmiot kultu religijnego, bądź miejsce przeznaczone do jego publicznego wykonywania. Kapliczki we Włocławku to przypadek, w którym kult religijny przy figurach był faktycznie odprawiany. Niezależnie od faktu ich poświęcenia, bądź nie. Zawsze zadbane, przystrojone kwiatami – mieszkańcy ewidentnie się nimi opiekowali. Często też gromadzili się przy nich na modlitwie.

Publiczny charakter profanacji również jest oczywisty. Jakby nie patrzeć, przydrożne kapliczki ze swojej istoty znajdują się w przestrzeni publicznej – przy drodze. Skutek zniszczenia kapliczek jest możliwy do zaobserwowania po prostu przez każdego przechodnia akurat idącego daną ulicą. Skądinąd, tak też we włocławskim przypadku się stało. Zniszczone kapliczki we Włocławku wywołały silne wzburzenie wśród mieszkańców, oczywiście przede wszystkim wśród wiernych parafii pod wezwaniem Świętego Stanisława. Chyba nikt w tym przypadku nie kwestionowałby, że do faktycznej obrazy uczuć religijnych doszło.

Obraza uczuć religijnych jest karana surowiej, niż zniszczenie mienia. Przestępstwo to jest zagrożone karą nawet 2 lat pozbawienia wolności. Co więcej, jest przestępstwem ściganym z oskarżenia publicznego – a więc teoretycznie nie wymaga żadnego działania ze strony pokrzywdzonych. W praktyce, oczywiście, powinni oni najpierw dać znać organom ścigania, że faktycznie doszło do obrazy ich uczuć religijnych.

Czy kapliczki we Włocławku staną się kolejnym frontem wojny polsko-polskiej?

W tym momencie warto by zwrócić uwagę na szerszy kontekst całej sprawy. Jak się łatwo domyślić, już pojawiły się sygnały próbujące wpisać zniszczone kapliczki we Włocławku w rzekomą ideologiczną wojnę toczącą się w Polsce. Wręcz w przejaw kolejnych ataków na Kościół. Narracja niektórych mediów jest taka: skoro katolicy są prześladowani na świecie – niewątpliwie są – to także wszelkie przejawy ostrzejszej krytyki Kościoła w naszym kraju także wpisują się w to zjawisko. Trudno o większy przejaw nadinterpretacji, niż zestawianie prześladowanych wspólnot chrześcijańskich borykających się z realną przemocą, z sytuacją wspólnoty w Polsce – gdzie katolicy stanowią większość, z dominującą reprezentacją polityczną do tego. Problem także w tym, że jest bardzo istotna różnica pomiędzy wcześniejszymi tak klasyfikowanymi zdarzeniami a włocławską profanacją kapliczek.

Niewątpliwie „tęczowa Matka Boska” stanowiła swego rodzaju prowokację, powiedzmy że artystyczną w tym przypadku. Tak samo charakter prowokacyjny miały zdarzenia w trakcie parad równości z ostatnich miesięcy. Twierdzenie, że na przykład, celebracja rzekomego „ekumenicznego nabożeństwa” z przedstawicielami żartownisiów z definicji kpiących z religii nie miała być prowokacją można włożyć między bajki. Jeśli ktoś nie wierzy, niech poszuka w relacjach medialnych ze zdarzenia osobnika z durszlakiem na głowie.

Nie należy szukać spisku w zdarzeniach, które wystarczy wytłumaczyć zwykła głupotą

Tyle tylko, że Konstytucja przewiduje ochronę zarówno swobody wyrażania swoich poglądów, jak i ekspresji artystycznej. W pierwszym przypadku chodzi o art. 54 ustawy zasadniczej, w drugim o jej art. 73. Dotyczy ona także treści czasem nawet bardzo kontrowersyjnych. Oczywiście, zakres tej ochrony, podobnie jak wolność słowa, nie jest nieograniczona. Przekroczenie granic prawa karnego oceniać będą właściwe organy. Z tym, że w takich przypadkach zawsze pozostanie spora doza kontrowersji.

Tymczasem obowiązująca Konstytucja nie przewiduje absolutnie żadnej ochrony prawnej dla dawania upustu swoim zwierzęcym odruchom przez miejskich, czy jakichkolwiek, wandali. Zniszczone kapliczki we Włocławku wydają się być modelowym przykładem obrazy uczuć religijnych. Biorąc pod uwagę faktyczną krzywdę wyrządzoną mieszkańcom, ta konkretna profanacja jest szkodliwa społecznie w stopniu naprawdę wysokim. Jest też żywym dowodem, że art. 196 kk jest potrzebny w naszym systemie prawnym.

Nie oznacza to jednak, że musi być ona elementem jakiegoś większego spisku wymierzonego w osoby wierzące. Trzeba oczywiście zauważyć, że nie jest to absolutnie niemożliwe. Dopóki jednak nie ma jasnych dowodów, że jest inaczej – nie powinniśmy szukać spisków tam, gdzie wystarczą zwykła ludzka głupota i bezmyślność. W przeciwnym wypadku możemy doszukiwać się bezeceństw w postaci koguta, czy pomalowanych na tęczowo filarów przed przedszkolem.