Pracownik poszedł na przerwę 3 MINUTY za wcześnie, więc – słusznie – dostał karę

Praca Zagranica dołącz do dyskusji (35) 24.06.2018
Pracownik poszedł na przerwę 3 MINUTY za wcześnie, więc – słusznie – dostał karę

Udostępnij

Marek Krześnicki

Punktualność to cecha ceniona tak u pracodawców, jak i pracowników. Nikt nie lubi otrzymać zbyt późno pensji, długo oczekiwać na jedzenie w restauracji czy czekać kilka miesięcy na rozpatrzenie reklamacji. Ale czy nie jest przesadą ukaranie pracownika, który rozpoczął przerwę 3 minuty przed czasem?

Japonia to kraj słynący z punktualności. Tamtejsze pociągi (wszystkie, razem wzięte) spóźniają się rzadziej, niż jeden pociąg PKP Intercity każdego dnia. Tamtejsza organizacja pracy też jest uważana przez wielu za przykład perfekcji i wzór do naśladowania. Z jednym wyjątkiem: pracoholizmu.

Pracoholizmu, dodajmy, wymuszonego tamtejszą kulturą i podejściem pracodawców. W Japonii śmierć z przepracowania jest na tyle częstym zjawiskiem, że doczekała się swojej nazwy: karoshi. W trosce o los pracowników parlament przegłosował ostatnio ustawę, która ogranicza maksymalną ilość nadgodzin w ciągu miesiąca do 100. A to i tak, z perspektywy Europy liczba ogromna. W końcu nawet w Polsce, w której pracownicy pracują naprawdę dużo na tle państw Europy Zachodniej, toczy się dyskusja, czy to już czas wdrożyć 35-godzinny tydzień pracy.

Poszedł na przerwę 3 minuty za wcześniej, więc – logiczne – został ukarany przez pracodawcę

Kara za zbyt wczesne wyjście z pracy nie powinna jednak nikogo dziwić. Pracodawca płaci pracownikowi za to, aby ten był „w gotowości” w określonym w umowie o pracę czy regulaminie czasie. Najwyraźniej 64-letni pracownik japońskiej firmy postanowił pójść na przekór lokalnej kulturze – w której pozostawanie w pracy po godzinach jest dowodem poświęcenia się firmie – i wychodził na przerwy 3 minuty za wcześnie. Co więcej – robił to z premedytacją przez 7 miesięcy, w sumie 26 razy przedwcześnie opuszczając stanowisko pracy – w sumie na niemal półtorej godziny. Robił to zatem raz na tydzień (kto wie, może liczył na mniejsze kolejki w ulubionym barze?). Jak informuje The Guardian, pracownik za swoje podłe występki został ukarany naganą oraz karą finansową. Czy słusznie?

Kara za zbyt wczesne wyjście z pracy – co grozi niesumiennemu pracownikowi?

Również w Polsce pracownik mógłby oczekiwać kary za niedotrzymywanie umowy o pracę, gdyby w podobny sposób nadużywał zaufania pracodawcy. Oprócz upomnienia czy nagany, pracownik mógłby się liczyć z koniecznością zapłacenia kary pieniężnej. Zgodnie z art. 108 §2 kodeksu pracy:

Za nieprzestrzeganie przez pracownika przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy lub przepisów przeciwpożarowych, opuszczenie pracy bez usprawiedliwienia, stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości lub spożywanie alkoholu w czasie pracy – pracodawca może również stosować karę pieniężną.

Kara pieniężna za jedno przekroczenie, jak i za każdy dzień nieusprawiedliwionej nieobecności, nie może być wyższa od jednodniowego wynagrodzenia pracownika. Warto też pamiętać, że takie zachowania pracownika ulegają przedawnieniu: kara nie może być zastosowana po upływie 2 tygodni od powzięcia wiadomości o naruszeniu obowiązku pracowniczego i po upływie 3 miesięcy od dopuszczenia się tego naruszenia.