Klub striptizowy ma pomysł na przetrwanie w kwarantannie. Działa niczym McDrive

Biznes Na wesoło Zagranica dołącz do dyskusji (8) 12.05.2020
Klub striptizowy ma pomysł na przetrwanie w kwarantannie. Działa niczym McDrive

Jerzy Wilczek

W czasach epidemii wyjątkowo mocno ucierpiała branża erotyczna. Jednak pewien klub striptizowy z USA miał pomysł, jak przetrwać ciężki czas. Zamienił się w restaurację typu „drive-thru” z tancerkami podającymi jedzenie do aut. A każdy klient może liczyć na mały show, choć „bez nagości”.

Gdy władze w USA zaczęły walczyć z koronawirusem, kluby takie, jak Lucky Devil Lounge z Portland w Oregon musiały się szybko zamknąć. W końcu w czasach gdy trzeba trzymać bezpieczną odległość i unikać większych zgromadzeń, kluby ze striptizem zupełnie tracą rację bytu.

Jednak właściciele klubu z Portland mieli pomysł. Na miejscu działał nie tylko bar, ale też część restauracyjna. Zatem właściciele zmienili nazwę na Lucky Devil Eats i stwierdzili, że będą serwować jedzenie w modelu „drive-thru” – czyli tak jak na przykład w McDrive sieci McDonald’s.

Odbierając swoje dania, klienci klubu-restauracji mogą oglądać występy tancerek. Te ruszają się w takt muzyki, ale ich występy można podziwiać tylko przez szybę samochodu. Tancerki są bardzo skąpo ubrane, ale jak podkreśla lokal – nie rozbierają się do końca. Przy specjalnych barierkach umieszczono nawet pojemniki na napiwki dla tancerek.

Klub z Portland podkreśla też, że bardzo poważnie podchodzi do kwestii bezpieczeństwa – zatem kobiety mają na sobie cały czas maski i rękawiczki. Dodatkowo jest im regularnie mierzona temperatura.

Klub striptizowy w USA otwarty mimo pandemii

Dodatkowym bodźcem dla klientów jest możliwość robienia zdjęć i nagrywania filmików. – „Od początku chcieliśmy, żeby te występy żyły w mediach społecznościowych, na przykład na Instagramie. Uważamy, że to fajna sprawa” – opowiadał telewizji Sky News właściciel lokalu.

Na klientów lokal ponoć nie narzeka, choć oczywiście nie jest ich tylu, co przed „lockdownem” w USA. Pomysł spodobał się też samym tancerkom. Opowiadały, że po wprowadzeniu koronawirusowych restrykcji w USA obawiały się, że zupełnie stracą źródło dochodu. W najgorszej sytuacji były tańczące w klubie samotne matki.

„Sama utrzymuję swoją niewielką rodzinę, więc oczywiście byłam początkowo pełna obaw. Wychodzi jednak na to, że mi się poszczęściło i mogę zapewnić nam byt – mówiła jedna z występujących przed kierowcami tancerek, niejaka Elle Stranger.

„Poza tym, dobrze mieć jakiś kontakt z ludźmi. Nawet z zachowaniem dystansu” – dodała w rozmowie ze Sky News.