1. Home -
  2. Biznes -
  3. Kolejka inwestorów ustawia się po TikToka. Ale transakcja się opóźnia, Trump znowu nie dowozi

Kolejka inwestorów ustawia się po TikToka. Ale transakcja się opóźnia, Trump znowu nie dowozi

Frank McCourt, miliarder i inwestor, który od miesięcy sygnalizuje gotowość do przejęcia amerykańskiej części TikToka, mówi wprost, że utknął w próżni decyzyjnej.

Filip Dąbrowski13.12.2025 15:16
Biznes

Kapitał na transakcję ma być zabezpieczony, zespół ma stać w gotowości, a mimo to wszystko rozbija się o politykę i kolejne przesuwanie terminów przez Waszyngton. Z jego perspektywy problemem nie jest zebranie pieniędzy, tylko to, że nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy w ogóle da się ten biznes dopiąć.

Kongres w 2024 r. przyjął ustawę, która zobowiązała chińskiego właściciela TikToka, ByteDance, do sprzedaży amerykańskich części aplikacji albo pogodzenia się z blokadą dla użytkowników w USA. Pierwotny termin miał przypaść na styczeń 2025 r.

Uzasadnienie ustawodawców było oparte o ryzyko dla bezpieczeństwa państwa: obawę, że powiązania ByteDance z Chinami mogą oznaczać presję polityczną, próbę wpływania na debatę publiczną oraz dostęp do danych Amerykanów. TikTok i ByteDance od początku zaprzeczały, by istniały podstawy do takich zarzutów, ale spór nie zatrzymał się na poziomie deklaracji.

Ustawa została podpisana jeszcze za prezydentury Joe Bidena i utrzymana w mocy przez amerykański Sąd Najwyższy na początku 2025 r. To zamknęło najważniejszą ścieżkę obrony i przeniosło ciężar rozmowy z sal sądowych na poziom decyzji administracyjnych i negocjacji międzypaństwowych.

Od tamtej pory dedlajny były już wielokrotnie odsuwane, a Donald Trump ma być gotów zrobić to ponownie

Inwestorzy są więc w sytuacji, w której muszą utrzymywać gotowość transakcyjną bez pewności, czy i kiedy nastąpi moment, w którym da się złożyć podpisy. To nie jest komfortowe nawet dla miliarderów, bo duże finansowanie nie lubi wielomiesięcznej niepewności, a rynek szybko zaczyna dyskontować ryzyka.

Największym kłopotem nie jest jednak sama zgoda polityczna na sprzedaż, tylko odpowiedź na pytanie, co dokładnie jest sprzedawane. TikTok to nie tylko marka, aplikacja i baza użytkowników. Najcenniejszą częścią układanki jest technologia, przede wszystkim system rekomendacji, który decyduje o tym, co użytkownik widzi i jak długo zostaje w aplikacji.

To właśnie algorytm jest sercem produktu, a zarazem elementem, którego oddanie może być dla ByteDance najtrudniejsze. W praktyce można kupić firmę, infrastrukturę i umowy reklamowe, ale bez algorytmu kupuje się dużo mniej, niż sugeruje popularność platformy.

McCourt deklaruje, że chciałby przejąć TikToka w modelu odciętym od chińskiej technologii. Mówi o rezygnacji nie tylko z rozwiązań właściciela, ale także z samego algorytmu rekomendacji w dotychczasowej formie. W zamian jego inicjatywa Project Liberty ma dysponować technologią, która mogłaby zastąpić obecne rozwiązania.

To podejście jest logiczne z punktu widzenia amerykańskich obaw o bezpieczeństwo, ale oznacza też realne ryzyko biznesowe. Jeśli zmienia się mechanizm rekomendacji, zmienia się dynamika konsumpcji treści, a to przekłada się na zaangażowanie, czas spędzany w aplikacji i ostatecznie na przychody reklamowe. Dla kupującego jest to więc transakcja, w której trzeba pogodzić wymogi polityczne z utrzymaniem atrakcyjności produktu.

Wokół TikToka krąży jednocześnie wątek inwestorów i graczy technologicznych, o których wspomina Trump

Padały sugestie, że w przejęciu mieliby uczestniczyć wpływowi amerykańscy biznesmeni, w tym osoby z jego politycznego otoczenia. Administracja miała też sygnalizować, że rozmowy mogą zostać domknięte w ramach spotkania Trumpa z Xi Jinpingiem w październiku, ale to nie przyniosło finalnego porozumienia. Kluczowe jest to, że ani ByteDance, ani Pekin nie potwierdziły zgody na sprzedaż, mimo wcześniejszych zapowiedzi z amerykańskiej strony.

McCourt buduje własną koalicję. W jego grupie są m.in. Alexis Ohanian, współzałożyciel Reddita, oraz Kevin O’Leary, kanadyjski inwestor. On sam mówi o ryzyku koncentracji wpływu, ponieważ platformy pokroju TikToka mają ogromny ciężar kulturowy i informacyjny. W jego narracji liczy się to, by aplikacja trafiła do właścicieli, którzy spełniają wymogi prawa, a nie do układu, który zwiększa nierównowagę władzy nad obiegiem informacji.

Na dziś najbardziej realistyczny scenariusz to dalsze przeciąganie liny i kolejne przesunięcie terminu. Alternatywy są dwie: twarda blokada, która byłaby politycznie i społecznie kosztowna, albo sprzedaż w formule akceptowalnej dla USA i Chin, co jest trudne właśnie przez spór o technologię i kontrolę. McCourt może mieć pieniądze i plan, ale nie ma tego, co jest tu decydujące: zielonego światła z obu stron.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji

zobacz więcej:

Najnowsze
Warte Uwagi