1. Home -
  2. Prawo -
  3. Kolejny wyrok unieważniony przez obecność "neosędziego". W naszym kraju można zabijać i gwałcić, a i tak nie zostanie się skazany

Kolejny wyrok unieważniony przez obecność "neosędziego". W naszym kraju można zabijać i gwałcić, a i tak nie zostanie się skazany

To się nigdy nie skończy. Przez bałagan w polskim systemie sądowniczym chyba każdy wyrok może zostać podważony lub wręcz unieważniony. Niedawny wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu jest chyba najlepszym tego przykładem.

Marcin Szermański23.11.2025 13:16
Prawo

Winny + błędy formalne = niewinny

W marcu 2025 r. Ukrainiec Serhij T. został skazany przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na dożywocie. Sędzia prowadzący ten proces stwierdził, że dowody na winę podejrzanego są jednoznaczne, a opinie biegłych m.in. z zakresu psychiatrii, a także zeznania świadków oraz cała dokumentacja przemawiają przeciw oskarżonemu. Winę udowodniono bezsprzecznie bez cienia wątpliwości. Te jednak dość szybko się pojawiły, ale pod względem formalnym.

Decyzję o unieważnieniu wyroku podjął Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Według sędziego Henryka Komisarskiego problemem jest skład sądu pierwszej instancji, w którym orzekał tzw. "neosędzia" Daniel Jurkiewicz. Termin "neosędzia" odnosi się do sędziów nominowanych przez kontrowersyjną, według części środowisk, Krajową Radę Sądownictwa.

Sędzia Komisarski argumentuje, że decyzje podjęte przez Jurkiewicza nie mogą być wiarygodne, bo jego nominacja jest wadliwa. Co ciekawe, to właśnie Komisarski kiedyś napisał opinię o Jurkiewiczu, która teoretycznie miała go wspierać w awansie. Teraz jednak twierdzi w rozmowie z Onetem, że jego ocena była... negatywna i że KRS pominęła kluczowy fragment odnoszący się do jakości pracy Jurkiewicza.

Komisarski podkreślił, że jego opinia zawierała zastrzeżenia co do "stabilności orzeczeń" i braku doświadczenia w prowadzeniu skomplikowanych spraw. Sąd Apelacyjny uznał, że to "bezwzględna przyczyna odwoławcza", czyli błąd proceduralny tak poważny, że unieważnia cały proces. W tym przypadku głośny proces o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.

Cały proces zacznie się od nowa

Do tragedii doszło w listopadzie 2023 roku. W domu w Puszczykowie znaleziono ciała kobiety i jej dwóch córek. Według śledczych najpierw zamordowana została matka, a dopiero potem dzieci w wieku 4,5 oraz 1,5 roku.

W domu był też nastoletni syn z poprzedniego związku matki, który spał na niższym piętrze i miał nie słyszeć ataku. Dowiedział się on następnie od Serhija T., że cała trójka trafiła do szpitala, próbując tym samym zatuszować swoją zbrodnię. Ostatecznie po kilku dniach Ukrainiec postanowił oddać się w ręce policji. Jak na ironię, oczekuje on sprawiedliwości, której... nie może się doczekać przez błędy formalne w polskim sądownictwie.

Do takich sytuacji może niestety dochodzić coraz częściej. Niedawno pisałem o innym głośnym przypadku, w którym wyrok 15 lat więzienia został poddany kasacji właśnie przez "neosędziego" zasiadającego w składzie sędziowskim.

Istniejący precedens może stanowić dla wielu naprawdę niebezpiecznych i winnych różnych zbrodni przestępców furtkę, która pozwoli na kasację otrzymanego wyroku i otwarcie nowej rozprawy sądowej. Wielu może w tym widzieć szansę na otrzymanie korzystniejszej decyzji sądu. Czy tak powinna wyglądać sprawiedliwość w naszym kraju? Śmiem wątpić.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi